Ten wieczór zaczął się trochę nerwowo, skończył dokładnie tak, jak wszyscy liczyli. Artur Barciś wszedł na scenę z półgodzinnym opóźnieniem, ale w kilka minut zamienił związane z tym zamieszanie w popis anegdot i śmiechu, a pełna sala dała się porwać jak na najlepszym teatralnym spektaklu.
W CKiB w Piaskach wczoraj wieczorem gościł Artur Barciś. Sala była wypełniona do ostatniego miejsca, bilety rozeszły się w komplecie, a na widowni zasiedli nie tylko mieszkańcy gminy Piaski, ale też goście z okolic. Spotkanie z jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów miało jednak nietypowy początek. Barciś dotarł na miejsce z około półgodzinnym opóźnieniem, ale gdy tylko pojawił się na scenie, zaczął od przeprosin i od razu postawił sprawę jasno.
- Po prostu muszę to powiedzieć, bo to mi się pierwszy raz w życiu zdarzyło. Nienawidzę się spóźniać. Nienawidzę - mówił Artur Barciś, a publiczność przyjęła te słowa z wyrozumiałością.
Chwilę później aktor opowiadał już o tym, jak łatwo pomylić kierunek i jak zgubna potrafi być "podpowiedź” nawigacji.
- Ubzdurałem sobie, że jadę do Piasków koło Gostynina. Rozumiecie to? Gostynin to jest Mazowsze. Piaski to jest zachodnia Wielkopolska… jakieś 200 kilometrów różnicy - żartował ze sceny, po czym opisał, jak wprowadzenie adresu do GPS-u poprowadziło go w złym kierunku.
Prawda była taka, że aktor utknął na autostradzie, na której doszło do poważnego wypadku. Ale, gdy już emocje opadły, przywitał publiczność z charakterystycznym wdziękiem.
Występ Artura Barcisia w Piaskach był wydarzeniem, na które czekano od dawna, a zainteresowanie nie pozostawiło wątpliwości. Dyrektor CKiB w Piaskach Sebastian Nowak podkreślał, że w ośrodku każdą wizytę artysty traktuje się poważnie, ale nie ukrywał, że nazwisko Barcisia ma szczególną wagę. na jego występ sprzedano 180 biletów.
- Ze względu na popularność i rozpoznawalność, to po pani Celińskiej pan Artur Barciś jest drugą tak popularną osobą, która tutaj zawitała - mówił dyrektor CKiB.
W samym programie nie zabrakło tego, za co publiczność ceni Artura Barcisia najbardziej, czyli inteligentnego humoru, opowieści z teatralnych i filmowych kulis oraz świetnego kontaktu z widownią. Aktor wracał do ról, z którymi jest kojarzony, i do tego, jak często ludzie utożsamiają ekranowe postacie z prawdziwym człowiekiem.
- Ludzie sobie utożsamiają te postaci, które my gramy, z nami samymi - mówił, przytaczając sytuacje, gdy na ulicy słyszał za plecami nie swoje nazwisko, tylko to, które "przyklejało się" do niego po serialach. - Norek do kanału! - żartował nawiązując od serialu "Miodowe lata".
[ALERT]1772624662654[/ALERT]
[ZT]88406[/ZT]
[ZT]88394[/ZT]
[ZT]88304[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz