Sobotni mecz Kani Gostyń z Rawią Rawicz miał być meczem na przełamanie dla zespołu z Gostynia. Niestety, fatalny błąd bramkarza sprawił, że Kania tylko zremisowała mecz. Niefortunnie utracona bramka tak bardzo poirytowała trenera Kordusa, że opuścił on boisko przed końcem spotkania.
Zaledwie jeden zdobyty punkt w trzech ostatnich meczach wyjazdowych sprawił, że Kania Gostyń zaprzepaściła szansę na awans do czwartej ligi z pierwszego miejsca. Podopiecznym trenera Kordusa pozostała już tylko walka o drugą lokatę w barażach. Mecz z Rawią Rawicz miał być początkiem zwycięskiej passy Kani, niestety stało się inaczej.
Pierwsza do bramki rywala trafiła drużyna gostyńskiej Kani. W 16 min. faulowany w polu karnym został Jakub Chwaliszewski, a karnego na bramkę zamienił Krzysztof Pakosz. Na nieszczęście Kani odpowiedź przyjezdnych była natychmiastowa. Błąd obrony Kani wykorzystał Michał Rejek i mecz rozpoczął się od początku.
W drugiej połowie po raz drugi na prowadzenie wyszła Kania. W 63 min. znakomicie w pole karne dośrodkował Pakosz, a piłkę do bramki skierował Jakub Chwaliszewski. Od tego momentu Kania mądrze rozgrywała piłkę oraz umiejętnie strzegła dostępu do własnej bramki.
Gdy wydawało się, że już nic złego nie może się stać drużynie z Gostynia, fatalny błąd popełnił bramkarz Kani, Damian Wujczak. W doliczonym czasie gry wypuścił piłkę z rąk, do której dopadł Tomasz Skrzypczak i z najbliższej odległości „wpakował” ją do pustej bramki. Bramka stracona w ostatniej minucie meczu mocno zdenerwowała trenera Kordusa, który od razu udał się do szatni. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni i remis 2:2 stał się faktem. – W rundzie wiosennej kilka głupich bramek już straciliśmy. W tej sytuacji ewidentny błąd popełnił Damian, ale nie można winić jednego zawodnika za to, że nie udało się wygrać meczu – wyjaśniał po meczu prezes Kani, Arkadiusz Krzyżostaniak.
Kania nie wygrała czwartego kolejnego meczu. Tym samym droga do czwartej ligi stałą się jeszcze bardziej kręta. – Do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze kilka kolejek. Chcąc zagrać w barażach, musimy wygrywać, a to przychodzi nam bardzo ciężko. Mamy przed sobą trudne spotkania. Gramy z samą czołówką. PKS Racot, Krobianka Krobia czy Wisła Borek Wlkp. nie należą do łatwych przeciwników, ale mam nadzieję, że na koniec sezonu uda nam się zająć miejsce premiowane udziałem w barażach – wyjaśnia prezes Krzyżostaniak.
Damian Woźniak
0 0
Sobotnie mecz Kani Gostyń z Rawią Rawicz miał być meczem na przełamanie dla zespołu z Gostynia. Niestety fatalny bramkarza sprawił, że Kania tylko zremisowała wyjazdowy mecz. Tak niefortunnie utracona bramka mocno poirytowała trenera Kordusa, który zszedł z boiska do szatni. LUDZIE KTO TO PISAŁ GRALISMY U SIEBIE I JAK TRENER MOŻE ZEJŚĆ Z BOISKA DO SZATNI SKORO NIE GRA NO SIĘ POWTÓRZĘ NIE POSZEDŁ DO SZATNI
0 0
TY polonista a jak się nazywa ta część murawy na której może stać trener? Czy to nie czasem część boiska? A czy poszedł do szatni czy na piwo to nie ma znaczenia, ale pokazuje jakim jest trenerem. Może zamiast strzelać z d... trzeba coś zmienić w zespole?
0 0
zapomniał jak sam wpuszczał,mojaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz