Zaraz po pierwszej rozprawie w tzw. "aferze mlecznej" głos zabrał prezes Spółdzielni Mleczarskiej w Gostyniu Stefan Stachowiak. W krótkim oświadczeniu do mediów podkreślił, że sama Spółdzielnia ma w tej sprawie status pokrzywdzonej i od początku współpracowała z organami ścigania, by wyjaśnić okoliczności tego procederu.
Stefan Stachowiak zaznaczył, że zarząd chce jasno przedstawić stanowisko spółdzielni wobec toczącego się procesu. Jak mówił, kluczowe jest to, że firma, którą zarządza została uznana za stronę poszkodowaną.
- Po pierwsze spółdzielnia mleczarska posiada statut poszkodowanej - mówił prezes.
Jednocześnie podkreślał, że zarząd ma świadomość powagi całej sytuacji, bo sprawa dotyczy zarówno dostawców, jak i części pracowników. Stachowiak zwracał również uwagę, że obecny etap postępowania jest istotny z punktu widzenia samej spółdzielni, bo doszło już do postawienia zarzutów osobom, które jak zaznaczył "prawdopodobnie dopuściły się tutaj procederu”. W jego ocenie to ważny moment, który pokazuje, że sprawa weszła w realną fazę rozliczeń. Poinformował również, że zarząd współpracował z prokuraturą przez ostatnie lata.
- My jako członkowie zarządu bardzo mocno współpracowaliśmy na przestrzeni ostatnich pięciu lat z tymi wyjaśnieniami. Myślę, że to jest bardzo istotne - powiedział.
Dodał też, że akt oskarżenia wobec kolejnych osób pokazuje, iż spółdzielnia wywiązała się ze swojego obowiązku w dążeniu do wyjaśnienia sprawy.
- Czekamy teraz dalej na rozwój sytuacji i mam nadzieję, że sprawa oczywiście zostanie wyjaśniona - mówił prezes Stefan Stachowiak.
Nie ukrywał przy tym, że proces może potrwać długo, ale zaznaczył, że najważniejsze jest ostateczne ustalenie odpowiedzialności osób, które mogły działać na szkodę spółdzielni. Najmocniej wybrzmiały słowa o oczekiwanym rozstrzygnięciu.
- Najważniejsza rzecz to osoby, które faktycznie mogły szkodzić tutaj spółdzielni. Myślę, że prędzej czy później te winy będą udowodnione - powiedział prezes. Zaraz potem dodał - Z naszej strony bardzo cieszymy się, że ta sprawa idzie do przodu.
Podczas krótkiej rozmowy z mediami Stefan Stachowiak został również zapytany o możliwą skalę strat, na jakie mogła zostać narażona spółdzielnia. W tej kwestii zachował jednak daleko idącą ostrożność.
- Nie chciałbym tutaj wyrażać opinii. Ja myślę, że w postępowaniu będzie to wskazywane. Za szybko, żeby mówić o stratach finalnych - stwierdził.
Jak zaznaczył, dopiero wskazanie konkretnych osób i rozstrzygnięcia sądu pozwolą oszacować rzeczywistą skalę strat. Prezes unikał jednak rozwijania wątku dotyczącego początków całej sprawy i tego, w jaki sposób proceder wyszedł na jaw. Pytany o to, od czego wszystko się zaczęło, odparł krótko, że odpowiedzi znajdują się w dokumentacji i będą ujawniane w toku procesu.
- Państwo będziecie mieli na sto procent pełną wiedzę w momencie przesłuchiwania świadków - powiedział prezes Stefan Stachowiak.
[ALERT]1773141758801[/ALERT]
[ZT]88784[/ZT]
[ZT]88772[/ZT]
[ZT]88766[/ZT]
0 5
Nikt nie zrobi zdjęcia z wokandy bez mojej zgody🤠
2 0
Teraz jesteś taki cwaniaczek? Zobaczymy jak będziesz piszczał gdy zapadnie wyrok.
0 1
Pomidory z D 1 tysz byli
1 1
Wszyscy powinni stracić możliwość oddawania mleka do jakiejkolwiek spółdzielni mleczarskiej na okres minimum 2 lat, albo kara obniżająca cenę mleka 50% na litrze przez 4 lata, a Ci co nie mają krów to niestety odsiadka. Wybudowali mega gospodarstwa, majątki, wille i się śmieją!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz