Pierwsza rozprawa w tzw. aferze mlecznej trwała blisko 1,5 godziny. Ze względu na bardzo dużą liczbę oskarżonych proces został przeniesiony do gostyńskiego kina i tam ma być prowadzony do odwołania. Już samo to pokazuje skalę procederu, która od miesięcy budził ogromne zainteresowanie w regionie. Na ławie oskarżonych około 80 osób!
W czasie inauguracyjnego posiedzenia prokurator odczytała zarzuty wobec oskarżonych, wśród których znaleźli się dostawcy mleka, kierowcy oraz pracownicy laboratorium. Śledczy zarzucają im, że działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, mieli wprowadzać Spółdzielnię Mleczarską w Gostyniu w błąd, co do ilości sprzedawanego surowca, a nawet oddawać do skupu wodę jako mleko. Jak wybrzmiało na sali, proceder miał obejmować wiele osób i trwać przez lata.
Prokurator, odczytując akt oskarżenia, wskazywała, że oskarżeni mieli działać "w krótkich odstępach czasu i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru”, a część z nich miała "uczynić sobie z popełnienia przestępstwa stałe źródło dochodu”. W odniesieniu do laborantów padały jeszcze mocniejsze sformułowania. Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych za:
- (...) Niedopełnienie ciążącego na nich obowiązku rzetelnego badania prób mleka oraz niewykazywanie w pobranych próbkach antybiotyku lub innych substancji hamujących względnie zawyżanie parametrów jakościowych - mówiła prokurator.
Choć obecność wszystkich oskarżonych nie była jeszcze obowiązkowa i większość z nich reprezentowali pełnomocnicy, to kilka osób zdecydowało się zabrać głos. Jeden z oskarżonych, pytany o zarzuty, nie krył irytacji i przekonywał, że kluczowe znaczenie powinna mieć skala jego produkcji.
- Wysoki Sąd niech sprawdzi tamte lata, ile miałem bydła. (...) Bo co innego, jakby była jedna krowa. Tysiąc litrów było dziennie odstawiane - mówił oskarżony rolnik.
W jego słowach było wyraźnie słychać próbę podważenia nie tylko samych zarzutów, ale też zgromadzonego materiału, na którym oparto oskarżenie.
Prokurator próbowała doprecyzować tę linię obrony i dopytywała.
- Ale rozumiem, że w ten sposób kwestionuje pan wyliczenie przyjęte przez prokuraturę, tak? - pytała prokurator.
Oskarżony jednak nie dawał się łatwo wciągnąć w ten tok rozumowania i wracał do swojego argumentu o liczbie krów oraz możliwej wydajności gospodarstwa. Jeszcze bardziej rozbudowane wyjaśnienia składał inny oskarżony, który stanowczo odrzucał zarzut dolewania wody do mleka.
- Do niczego się nie przyznaję - powiedział na początku. Po chwili tłumaczył szerzej. - Jeżeli chodzi o dolewanie wody, to nie dolewałem żadnej wody - mówił i przekonywał też, że nie miał żadnych kontaktów z laboratorium i próbował wykazać, że ewentualne dolewanie niewielkiej ilości wody nie miałoby dla niego sensu. - Po co miałbym się dzielić z kierowcami? - pytał retorycznie. - W żadnym procederze takim wodnym nie uczestniczyłem.
W jego wypowiedzi pojawił się również argument dotyczący jakości mleka i parametrów produkcji. Oskarżony podkreślał, że wyniki jego mleka były normalne i nie odbiegały od standardów. Na pytanie, czy kiedykolwiek potrzebował sztucznie poprawiać jakość surowca, odpowiedział krótko.
- Nie robiłem z nimi żadnych konszachtów - mówił.
W tej części rozprawy wybrzmiał też ciekawy wątek związany z nagranymi rozmowami telefonicznymi. Prokurator dopytywała, czy dotyczyły one oszustw na mleku. Oskarżony zaprzeczał, a pytany o treść tych rozmów tłumaczył, że przygotowywał kierowcom wodę do oczyszczania kół w autach.
Na sali odczytywano także wcześniejsze wyjaśnienia z postępowania przygotowawczego, które w niektórych przypadkach były zupełnie inne niż obecne stanowisko oskarżonych. Jeden z mężczyzn, który przed sądem zaprzeczał udziałowi w procederze, po odczytaniu dawnych zeznań oświadczył, że ich nie podtrzymuje. Z kolei w odczytanych protokołach padały bardzo konkretne opisy rzekomych mechanizmów działania, a konkretnie zawyżania ilości odbieranego mleka, rozliczeń gotówkowych z kierowcami czy pobierania próbek w taki sposób, by fałszerstwo nie wyszło na jaw.
Pierwsza rozprawa miała głównie charakter organizacyjny i wprowadzający, ale już teraz widać, że proces będzie długi i skomplikowany. Sąd wyznaczył kolejne terminy na 21 maja, 18 czerwca i 3 września. Wtedy mają być przesłuchiwani następni oskarżeni. Tym razem ich obecność będzie już obowiązkowa.
Sprawa, która ze względu na liczbę oskarżonych musiała zostać przeniesiona do kina, dopiero się zaczyna rozkręcać.
[ALERT]1773138873886[/ALERT]
[ZT]88772[/ZT]
[ZT]86992[/ZT]
[ZT]86944[/ZT]
16 1
Na Sybir ich zesłać a majątek zarekwirować
0 4
Brak dowodów
12 0
Prosimy o zdjęcia oskarżonych
2 0
Nie mamy odwagi
6 0
Co z gospodarzami z ludwinowa co przy takiej ilości krów krótko po aferze powstały nowe obory i lepsze sprzęty ?
2 0
Rolnicy którzy dolewali wody do mleka mieli nie być przyjęci spowrotem do Mleczarni a wrócili i odbili się że szkoda gadać.
2 0
A gdzie są zdjęcia oskarżonych ja sie pytam?
1 2
Nic nam nie zrobicie bo już nas STAĆ
1 0
Z Gminy Pogorzela ktoś był?
1 0
coś ta pogorzela ostatnio bardzo sławna
0 0
Nie dolewali wody tylko od innych kierowca wpisał że jest mniej a tym przypisywał! Próbki do badania tak samo zamieniał mieszał…..
Teraz mówią że wody dolewali bo żeby nie było że inni byli okradani
3 0
WIESNIAKI BEZ KULTURY I WSTYDU
0 0
Ten z Drzeczewa co córki pobudował jest niewinny ?
0 0
ten z Drzeczewa to najwiekszy przyklad oszusta
1 0
Wstawaj codziennie o 5, cycki czyść, dbaj, dój, skażone antybiotykiem wylewaj, zachodź w głowę czemu słabe parametry czemu mało mleka a to się okazuje że kolega z sąsiedniej wsi od 20 lat robi Cię w chu*a bo z kierowcami niejedną kawę i flaszkę wypił.. za łeb i do kopalni aż nie odpracują
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz