Zamknij
NEWS

Leżał w polu. Głuchy, niewidomy... Na śniegu, wypatrzył go kierowca ciężarówki

mis 12:00, 22.01.2026 Aktualizacja: 12:46, 22.01.2026
2 Leżał w polu. Głuchy, niewidomy... Na śniegu, wypatrzył go kierowca ciężarówki Foto: Screen Nagranie Schronisko Dalabuszki

Mroźna noc, ciemne pola w okolicach Witoldowa (gmina Gostyń) i pies, którego właściwie nie powinien nikt zauważyć. A jednak, kierowca ciężarówki jadącej po buraki wypatrzył na śniegu skuloną sylwetkę. Zatrzymać się nie mógł, ale zrobił coś, co w tej historii okazało się kluczowe, bo zadzwonił i wysłał "pinezkę" z lokalizacją.

Kilkadziesiąt minut później wolontariusze ze schroniska w Dalabuszkach przeczesywali pole latarkami. Byli o krok od odwrotu, gdy w przydrożnym rowie znaleźli małego, niewidomego i głuchego pieska, tak słabego, że nie miał już siły wstać.
 

- Szukaliśmy go długo, w ciemności i przenikliwym zimnie. Na szczęście zdążyliśmy. W przydrożnym rowie znaleźliśmy malutkiego, niewidomego staruszka. Był bardzo słaby i wyczerpany, nie miał już siły, by się podnieść. Teraz jest już bezpieczny. Trudno nie myśleć o tym, czy dożyłby do rana… - przekazuje Schronisko w Dalabuszkach.


Aleksandra Gerowska ze schroniska chwali zachowanie kierowcy, który  "jakimś cudem” dostrzegł psa leżącego na śniegu.
 

- Fajnie, że zadzwonił. Nie zabezpieczył tego pieska, bo musiał jechać dalej z tym towarem jechać, ale wysłał pinezkę i to pomogło - opowiada Aleksandra Gerowska. - Znaleźliśmy go jakieś 800 metrów dalej. W zasadzie już mieliśmy się cofać. W ostatnim momencie zauważyliśmy, że leży skulony. Myślę, że to był już tak ostatni moment - relacjonuje.


Na otwartym polu, daleko od zabudowań, pies był właściwie bez szans. Na szczęście po ogrzaniu w samochodzie i nocy spędzonej w domu, pies szybko doszedł do siebie. 

- Jest to raczej pies podwórkowy, co widać po jakości sierści, ale nie jest zagłodzony. Ma straszny kamień na zębach, więc raczej nikt z nim do weterynarza na bieżąco nie jeździł… Poza tym nic mu się nie stało. W samochodzie się szybciutko ogrzał - mówi Aleksandra Gerowska.

Mimo szerokiego udostępniania informacji, schronisko nie dostało zgłoszenia od właściciela. Wolontariusze przypuszczają, że pies może pochodzić z okolicy. Jeśli nikt się po niego nie zgłosi, pies będzie szukał nowego domu.
 

- Zobaczymy, czy ktoś się zgłosi. Jeśli nie, to na pewno będzie do adopcji. Już jakieś osoby dzwoniły przejęte jego losem - dodaje Aleksandra Gerowska.

[ALERT]1769079477249[/ALERT]

[ZT]86896[/ZT]

[ZT]86848[/ZT]

[ZT]86758[/ZT]

(mis)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

Brawo!!!Brawo!!!

20 1

Ogromne brawa dla pana z ciężarówki. Oby więcej takich ludzi a świat będzie lepszy.

12:34, 22.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

KierowcaKierowca

7 0

Brawo Firma Spedytor

13:03, 22.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%