Wisła Borek Wlkp. zremisowała ze Spartą Miejska Górka, a to oznacza, że nadal pozostaje bez zwycięstwa na własnym boisku w tym sezonie. Biorąc jednak pod uwagę brak kilku podstawowych piłkarzy, to uzyskany z tak silnym przeciwnikiem wynik należy uznać za spory sukces.
Spotkanie pomiędzy Wisłą Borek Wlkp. a Spartą Miejska Górka zapowiadało się jako najciekawsze wydarzenie IV kolejki leszczyńskiej klasy okręgowej. Zespół z Borku Wlkp. musiał radzić sobie jednak bez kilku podstawowych zawodników – Łukasza Łącznego, Tobiasza Pelczyka, Rafała Kaźmierczaka oraz Cezarego Tomczak, co było widoczne podczas całego spotkania . – Musimy przetrwać ten trudny okres. Łukasz Łączny nie będzie mógł grać do końca rundy, a może i dłużej. Myślałem, że będę mógł dzisiaj skorzystać z Rafała Kaźmierczaka, jednak przed meczem okazało się, że kostka jeszcze mu doskwiera – tłumaczył trener Gawroński.
Kibice, którzy przybyli na sobotnie spotkanie mogli czuć się rozczarowani poziomem pierwszej połowy. Poza kilkoma stałymi fragmentami gry, nic interesującego się nie działo. Więcej dobrych zagrań i akcji podbramkowych przyniosła za to druga połowa meczu. W pierwszych minutach, zespół Sparty stworzył kilka zagrożeń pod bramką Adamkiewicza jednak za każdym razem brakowało wykończenia akcji. W 56 min. pierwszą dobrą okazję do strzelenia bramki miała z kolei Wisła. Niestety dobrego dośrodkowania Robaka nie wykorzystał Filipiak, po strzale którego piłka poszybował nad poprzeczką.
Chwilę później wybornej okazji do strzelenia bramki nie wykorzystali goście. Zawodnik Sparty będąc kilka metrów od bramki Adamkiewicza trafił w poprzeczkę. Po upływie kilku minut swoją szansę na strzelenia bramki miał Łączniak, jednak strzał przeszedł obok słupka.
W 72 min. padła pierwsza bramka w meczu. Błąd przy dośrodkowaniu popełnił bramkarz Wisły i Tomasz Kokot umieścił piłkę w bramce, dając prowadzenie Sparcie. – Po części można zapisać tą bramkę na konto Mateusza Adamkiewicza, lecz nie powinniśmy doprowadzić do tego dośrodkowania. Nie najlepiej zachował się w tej sytuacji Mateusz Andrzejczak – oceniał sytuację trener Gawroński.
Po stracie bramki Wisła ruszyła do bardziej zdecydowanych ataków. Na wyrównanie sympatycy gospodarzy czekać jednak do 85 min. Wówczas znakomite prostopadłe podanie otrzymał Robak, pomocnik Wisły wpadł w pole karne i strzałem w długi róg pokonał bramkarza Sparty.
Ten sam zawodnik mógł zapewnić trzy punkty Wiśle, jednak w 90 min. jego strzał głową okazał się niecelny. Wisła zremisowała ze Spartą Miejska Górka 1:1 i nadal pozostaje bez zwycięstwa na własnym boisku w obecnym sezonie. – Spodziewałem się, że zespół Sparty zagra lepiej. Przegrywaliśmy w meczu i dlatego punkt jest cenny. Początek sezonu był dla nas trudny, gdyż graliśmy z zespołami, które zaliczane są do faworytów rozgrywek i zdobyliśmy z nimi punkty. Teraz przed nami mecz ze Starymi Oborzyskami, który musimy wygrać - komentował trener Gawroński.
Damian Woźniak
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz