Drogami tej gminy przejechał niedawno peleton, składający się z babć i... wnucząt. Trasa przejazdu też nie była przypadkowa – znalazły się na niej miejscowości, w których kiedyś mieściły się wiejskie szkoły i nie tylko. Wspomnieniom nie było końca, a historie ze starych kronik szkolnych wprawiały najmłodszych w zdumienie i zachwyt.
Projekt „Babcia na medal” realizowany przez członkinie Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Pępowie to inicjatywa niecodzienna – jej celem jest zacieśnianie relacji babcia-wnuczek, które zostało pomyślane w taki sposób, aby wszyscy uczestnicy mogli uczyć się od siebie nawzajem, przy okazji świetnie się bawiąc. Jedną z atrakcji przygotowanych przez organizatorki są wspólne podróże sentymentalne do miejsc babcinej młodości. Pierwszą z nich było spotkanie w pałacu w Pępowie, który przez kilkadziesiąt lat służył jako siedziba szkoły podstawowej. Oprócz tego zaplanowano dwa rajdy rowerowe do miejscowości, w których niegdyś mieściły się wiejskie szkoły. Pierwsza z tych wycieczek już się odbyła, a na trasie znalazły się Babkowice, Siedlec, Ludwinowo oraz pałac w Gębicach, który co prawda nigdy podstawówką nie był, ale bez wątpienia jest miejscem godnym odwiedzenia.
Dawna szkoła w Babkowicach służy obecnie jako budynek mieszkalny, zatem po obejrzeniu jej z zewnątrz uczestnicy przenieśli się do świetlicy wiejskiej, gdzie czekał na nich słodki poczęstunek. Gwoździem programu okazała się jednak lektura kroniki szkolnej z lat 1931-1954. - Kroniki są fenomenalne, po prostu majstersztyk. Leżą od tylu lat w szkole i prawie nikt do tego nie zagląda. A szkoda, bo naprawdę warto – mówi Ewa Migdalska, koordynatorka projektu. Nie sposób odmówić jej racji, ponieważ stare, ręcznie kaligrafowane tomy zawierają niezwykle barwne i zajmujące opisy najważniejszych wydarzeń z życia szkoły: rozpoczęcia i zakończenia roku szkolnego, uroczystości „Święta sadzenia drzew” czy wycieczki do Poznania. Ta ostatnia, jawiąca się w czasach przedwojennych jako dość skomplikowane przedsięwzięcie logistyczne, wzbudziła szczególne zaciekawienie dzieci i młodzieży:
W dniu 26 czerwca 1933 r. urządziła tutejsza szkoła dwudniową wycieczkę krajoznawczą do Poznania. W wycieczce wzięło udział 30 dzieci szkolnych. Techniczna strona wycieczki przedstawiała się następująco. O godzinie 5 rano wyruszyła wycieczka powózkami do Gostynia, a stąd kolejką powiatową do Kościana, poczem koleją państwową przybyła do Poznania. Dla wycieczki przygotowano nocleg w gmachu szkoły powszechnej przy ulicy Wielkie Garbary 26. Po zwiedzeniu Poznania: muzeów, ogrodów, kościołów, itd. powróciła wycieczka 27 VI wieczorem tą samą drogą do Babkowic. Koszta wycieczki pokryły częściowo dzieci, częściowo zaś z urządzonych w tym celu imprez szkolnych. Społeczeństwo odniosło się do tego rodzaju wycieczki bardzo przychylnie, co dowodzi już bezpłatny dowóz i przywóz dzieci z Gostynia – czytamy w kronice babkowickiej szkoły.
Kolejnym punktem rajdu rowerowego była dawna szkoła podstawowa w Siedlcu, która obecnie adaptowana jest na mieszkania komunalne. Kroniki tej placówki niestety zaginęły, zatem po krótkim postoju, który wypełniła obowiązkowa wymiana informacji i wspomnień, uczestnicy wycieczki ruszyli w dalszą drogę, kierując się w stronę Ludwinowa. Tamtejsza szkoła swoją działalność zakończyła w 1975 r., a jej ostatnim kierownikiem był… obecny wójt Pępowa, Stanisław Krysicki. W trzech tomach kronik, obejmujących lata 1929-1975, zawarte zostały nie tylko dzieje tej placówki, lecz także m.in. opisy realiów życia w czasie okupacji, momentu zakończenia wojny oraz niezwykle dramatyczny wpis dotyczący śmierci Wodza Ludzkości Józefa Stalina.
Rajd rowerowy zakończył się krótkim pobytem w pałacu w Gębicach, który był możliwy dzięki uprzejmości p. Bogusława Janika – gospodarza obiektu. Młodsi uczestnicy wycieczki z zaciekawieniem przyglądali się pałacowym wnętrzom, natomiast babcie bez reszty pochłonięte były oglądaniem starych fotografii i rozpoznawaniem osób, które na nich widnieją. Furorę wśród wycieczkowiczów zrobiła niepozorna książka pt. "Kyndyj nasze łejce, dziadyj i pradziadyj" autorstwa Gabriela Roszaka, która napisana została językiem gwarowym – niegdyś powszechnym, a i dziś często słyszanym. Gdy tylko Bogusław Janik skończył odczytywać krótki fragment najnowszego lokalnego wydawnictwa, kilka osób natychmiast zadeklarowało chęć nabycia książki, która będzie stanowić doskonałą pamiątkę z wycieczki.
Nieco zmęczeni, lecz bardzo zadowoleni uczestnicy rowerowej wędrówki wyruszyli w drogę powrotną do Pępowa, czyniąc uprzednio wstępne ustalenia odnośnie drugiej odsłony rajdu. Pomysł spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem i nie można wykluczyć, że zaowocuje kolejnymi projektami, ponieważ stare szkolne kroniki odkryte na nowo okazały się skarbem nie do przecenienia. - Pierwotny plan był prosty i opierał się na idei powrotu do miejsc dzieciństwa babć. Teraz okazuje się, że coś bardzo chwyta, coś się rozbudowuje - i bardzo dobrze. Poproszę historyków z naszej szkoły, żeby zrobili dzieciakom z poszczególnych okręgów spotkania z historią – mówi Ewa Migdalska. Zanim to jednak nastąpi, pępowskie „Babcie na medal” jeszcze nie raz zaskoczą wnuczęta swoją pomysłowością.
JK, foto: E. Migdalska, JK
0 0
Babcie jeszcze nie raz zaskoczą wszystkich!!!!!!!!!!!Widać że wgminie Pępowo Uniwersytet 3 wieku działa bardzo prężnie.Musi tam być dobra organizacja a pozostałe gminy już mogą brać przykład.Szkoda że nie jest bliżej do Pępowo też bym się zapisała.Pozdrawiam wszystkie Panie .
0 0
Gratulacje dla Pani Ewy !!! Świetny pomysł na łączenie pokoleń. Pokazuje Pani, jak można być twórczym, aktywnym i pomysłowym na emeryturze i ciągle uczyć...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz