W blokach Gostyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej wraca temat, który potrafi poróżnić sąsiadów bardziej niż... polityka. Wystarczy przepełniony kontener, kilka kartonów zostawionych obok i nagle robi się "afera" o to kto jest winny, kto ma sprzątać i czy spółdzielnia może "karać” mieszkańców fakturą.
Jedna z mieszkanek opisała na Spotted-Gostyn24 sytuację, która jak twierdzi, spotkała ją niedawno. Wyrzucała śmieci, w tym duży karton. Ponieważ kontener na papier był pełny, położyła karton obok, tam gdzie stały już inne kartony. Jej zdaniem problem nie jest incydentalny, bo wokół altan śmietnikowych często leżą różne rzeczy, a porządek pozostawia wiele do życzenia. W tej historii najważniejsze jest jednak to, co wydarzyło się później.
Kobieta napisała, że mieszka obok "miejsca pracy” pracowników spółdzielni. Według jej relacji na kamerach rozpoznano jej wizerunek i sprawa została zgłoszona dalej. Skutek był dla niej zaskakujący. Zamiast pouczenia czy standardowej interwencji dostała dokument, który określa jako "mandat”, choć formalnie była to faktura.
- Faktura ma nazwę "za sprzątanie i wywóz odpadów nieposegregowanych" i mam do zapłacenia 196,80 zł” - napisała, pytając wprost, z jakiej racji ma płacić i czy ktoś miał podobny przypadek.
Pod postem rozpętała się burza, w której widać, jak różne opinie są na ten temat. Część osób od razu opowiedziała się za twardszym egzekwowaniem porządku. Padł argument, że jeśli kontener jest pełny, trzeba poczekać do następnego dnia, a nie dokładać "bok”, bo przy pierwszym mocniejszym wietrze kartony i papier rozlatują się po okolicy. Inna osoba napisała, że też ją denerwuje brak miejsca, ale wtedy trzyma papier w domu i wyrzuca dopiero po opróżnieniu pojemników. Jeszcze inni przyznali, że robią podobnie.
Najostrzej sytuację skomentował jeden z internautów, przekonywał, że to właśnie od takich "drobnych zachowań" zaczyna się lawina. Według niego, jeśli jedna osoba coś postawi obok, kolejne uznają to za normę i w krótkim czasie altana zamienia się w składowisko. W jego ocenie, gdy pojemnik jest pełny, nie powinno się nic dokładać, tylko czekać albo domagać się lepszej organizacji odbioru odpadów.
- Odrobinę moralności w sobie zamiast iść na łatwiznę. Zginiecie w tym bajzlu! Jak nie ma miejsca w śmietniku to się nie wrzuca śmieci tylko czeka aż będzie miejsce i trzeba się zastanowić dlaczego jest pełen, ewentualnie napisać reklamację do firmy wywożącej odpady, bo jeśli my płacimy to oczywiście też możemy wymagać aby oni wywiązywali się z umowy - czytamy w jednym z komentarzy.
Ale była też druga strona dyskusji. Pojawiło się pytanie, co ma zrobić mieszkaniec, który ma śmieci "tu i teraz”, skoro kontenery są regularnie przepełnione. Jedna z komentujących zaciekawiło z kolei, czy taka faktura jest w ogóle zasadna. Zwróciła uwagę na możliwy mechanizm, który bywa stosowany w regulaminach.
- Możesz sprawdzić czy w regulaminie nie ma zapisu, który mówi o tym, że pozostawienie odpadów poza kontenerem skutkuje obciążeniem kosztami uprzątnięcia. Jeśli jest taki zapis, to Twoje pozostawienie kartona poza kontenerem jest rozumiane jako zawarcie umowy handlowej i dlatego dostałaś fakturę, a nie mandat. Jednak powinny być też konkretne stawki przy takich zapisach - bez tego umowa jest bezprawna, a firma powinna zgłosić sprawę policji do wystawienia mandatu - napisała jedna z internautek.
Do tego dochodzi wątek praktyczny. Jeden z mieszkańców napisał, że odpady zabiera się wyłącznie z pojemników przypisanych do danej frakcji, a pracownicy odbierający śmieci nie będą zbierać rzeczy ułożonych obok. Według niego kartony można złożyć, pociąć, włożyć do worka na makulaturę, a jeśli ktoś produkuje więcej odpadów, powinien zadbać o dodatkowy pojemnik.
W tle jest jeszcze jeden problem, o którym mieszkańcy mówią coraz częściej. To gabaryty. W komentarzach przypomniano, że zdarzają się terminy odbioru większych odpadów, ale ludzie potrafią znosić je dużo wcześniej, upychając przy altanach, a potem dokładane są kolejne worki i sytuacja wymyka się spod kontroli.
Na jakiej podstawie wystawiane są takie faktury, jak wyliczane są stawki i co spółdzielnia planuje zrobić, by ograniczyć bałagan przy altanach, zwłaszcza tam, gdzie kontenery regularnie są przepełnione? O to zamierzamy zapytać w Gostyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Do tematu będziemy wracać.
[ALERT]1772289003447[/ALERT]
[ZT]88229[/ZT]
[ZT]88073[/ZT]
[ZT]88142[/ZT]
3 2
Bo blokersi to bałaganiarze i syfiarze. Przynajmniej duża ich część.
2 1
To prawda. Oni są z innej planety. Wystarczyło przejść się po osiedlach np 700 lecia czy Wojska Polskiego w czasie gdy leżał śnieg. W jednym bloku mieszka w przybliżeniu kilkudziesięciu mężczyzn a śnieg odgarnięty tylko 1,5 metra przy wyjściu z bloku ( to co odgarnęła spółdzielnia) . No krzyż w d**ie by pękł jednemu z drugim gdyby wziął szuflę i zrobił porządek ze śniegiem . Jestem prawie emerytką mieszkam w domu sama i muszę sama "sipować" przed budynkiem. To kwestia kilku minut i przy okazji trochę ruchu jak na siłowni za którą nie trzeba płacić. Odnoszę wrażenie że w blokach mieszkają ludzie strasznie roszczeniowi. -płacę za dzierżawę więc mi się należy - kompletnie nic od siebie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz