Kolejny raz nie udało się piłkarzom z Pępowa znaleźć sposobu na pokonanie Gromu Wolsztyn. Drużyna trenera Roszaka prowadziła już dwoma bramkami, lecz mimo to nie udało się jej ograć przeciwnika. Na pocieszenie pozostaje fakt, że mecz ten był dla Dąbroczanki dziesiątym ligowym spotkaniem bez porażki.
Niesiona sukcesem w pucharze Dąbroczanka zapewne zamierzała kontynuować dobrą passę w meczu ligowym z Gromem Wolsztyn. W dotychczasowych spotkaniach obu zespołów drużyna trenera Roszaka jeszcze nie wygrała. Miało to się zmienić w sobotnie popołudnie, jednak rzeczywistość pokazała, jak bardzo nieprzewidywalna potrafi być piłka nożna.
W pierwszej połowie meczu gra Dąbroczanki nie wyglądała najlepiej. Mimo to okazje do strzelenia bramki mieli Marcin Roszak oraz Maciej Szpurka. Długie piłki posyłane do zawodników przedniej formacji nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Na domiar złego defensywa gospodarzy popełniła w 34 min. błąd, po którym na prowadzenie wyszła drużyna gości.
W drugiej połowie spotkania, wiodącym zawodnikiem w drużynie Pępowa był Adrian Nawrot. Tuż po wznowieniu gry wyrównał na 1:1. Następnie w 63 min. wyprowadził Dąbroczankę na prowadzenie. Gdy w 77 min. asystował przy bramce Jakuba Kyci, ręce same składały się do oklasków. – Adrian zagrał bardzo dobry mecz. Dobrze zachował się przy strzelonych bramkach. Chwała mu za to - oceniał trener Roszak.
Wyczyn pomocnika Dąbroczanki przyćmiły jednak wydarzenia z ostatnich minut. W 85 min. błąd popełnił bramkarz Tomasz Dembski, który po strzale zawodnika gości „wypluł” przed siebie piłkę, do której doskoczył Radosław Nolka i zdobył dla Gromu bramkę kontaktową. – Był to swojego rodzaju błąd. Piłka podskoczyła na nierównej murawie. Błąd jednak popełnili również obrońcy, którzy dopuścili zawodnika gości do strzału - komentował zaistniałą sytuację trener Roszak. Zdziwienie i niedowierzanie zapanowało na pępowskim stadionie.
W 89 min. goście doprowadzili do wyrównania. Niefrasobliwość obrońców Dąbroczanki wykorzystał Patryk Rau. Do gwizdka kończącego spotkanie bramki już nie padły i mecz zakończył się remisem 3:3. – Zbyt szybko uwierzyliśmy, że mecz jest już wygrany. W nasze poczynania wkradł się marazm. Przeciwnik wykorzystał swoje dwie sytuacje w końcówce. Grom zagrał bardzo skutecznie – wyjaśniał trener Roszak.
Godna naśladowania była też postawa najzagorzalszych fanów obu drużyny, którzy przez całe dziewięćdziesiąt minut wspólnie dopingowali swoje zespoły. Kibice pokazali, jak wspólnie można przeżywać piłkarskie zmagania, bez zbędnych animozji oraz negatywnych emocji.
Damian Woźniak
0 0
Damian, jesteś najlepszy !
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz