Wiadomości z regionu Gostyn24, najważniejsze informacje, wiadomości i wydarzenia

Zamknij
NEWS

Pokonali wicelidera - zdjęcia

11:58, 11.01.2015

Gostyńscy trzecioligowcy po raz kolejny mogą pochwalić się kapitalnym występem. W sobotnim meczu 13 kolejki rozegranym w sali sportowej Zespołu Szkół Ogólnokształcących podejmowali dotychczasowego wicelidera Grupy II, Salos SL Ostrów Wielkopolski. Młodzi siatkarze Kaniasiatki wysoko postawili poprzeczkę rywalom, co przełożyło się na ostateczny wynik spotkania.

W meczu I rundy Salos, który w sezonie 2013/2014 ze zmiennym powodzeniem występował w II Lidze, nie bez walki pokonał podopiecznych trenera Smektały 3:0. Przed meczem rewanżowym gostynianie niesieni passą czterech zwycięstw zapowiadali walkę o każdy punkt i chęć rewanżu nad wyżej notowanym przeciwnikiem. Pytany o szanse powodzenia w meczu z Ostrowem, trener Smektała odpowiedział - Jestem umiarkowanym optymistą, ale wierzę, że chłopcy będący na takim, a nie innym etapie przygotowań, głodni zwycięstw i, pomimo czekającego nas jutro ciężkiego turnieju Juniorów, dadzą z siebie wszystko i sprawią miłą niespodziankę gostyńskim kibicom. To co wielokrotnie powtarzam: dwa razy "W", wychodzimy i wygrywamy – podkreślał trener, Dariusz Smektała.

Zgodnie z przewidywaniami trenera i ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności, po szalenie emocjonującym meczu obfitującym w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i dramatycznej końcówce gostynianie pokonali zeszłorocznego drugoligowca z Ostrowa 3:2. Pierwszą odsłonę meczu od mocnego uderzenia rozpoczął Salos. W wyniku słabszego przyjęcia i małej skuteczności na siatce goście objęli prowadzenie 17:12. Jednakże gospodarze nie złożyli broni i po poprawie zagrywki i rewelacyjnej grze w bloku, doprowadzili do wyrównania 18:18. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt. Na nieszczęście dla gostynian, więcej zimnej krwi w kluczowych momentach zachowali ostrowianie i rzutem na taśmę wygrali pierwszego seta 26:24.

Podrażnieni przegraną w pierwszej partii siatkarze z Gostynia na drugą odsłonę wyszli jeszcze bardziej skoncentrowani, co pozytywnie przełożyło się na skuteczność w każdym z elementów gry. Po objęciu prowadzenia w szeregi gospodarzy znów wkradł się lekki zastój i Salos doprowadził do wyrównania 22:22. Tym razem w końcówce to gospodarze zachowali spokój i przy ogłuszającym dopingu wiernych kibiców wygrali drugą partię 25:23.

Trzeciego seta od prowadzenia 3:0 rozpoczęli goście. Jednak po bardzo dobrej zagrywce Szymona Poświatowskiego z Kaniasiatki i przy jednoczesnym braku przyjęcia ze strony Salosu, gostynianie objęli prowadzenie, które z dalszej części partii sukcesywnie powiększali. Pomimo zmian dokonywanych przez ostrowskiego selekcjonera, trzecią odsłonę, zakończoną asem serwisowym Michała Hechmanna, pewnie i wysoko wygrali gospodarze 25:14.

Podobnie jak w zeszłotygodniowym meczu ze Słupcą, czwarty set w wykonaniu Kaniasiatki był pasmem błędów i spadku skuteczności, zarówno w grze ofensywnej, jak i obronnej. Do polowy seta gra toczyła się punkt za punkt - z błędami po obu stronach siatki. Tym razem to przyjezdni diametralnie poprawili skuteczność. Do dobrej odrzucającej zagrywki dołożyli kończenie ataków w pierwszym tempie oraz dobry punktowy blok. Czwarta odsłona zakończyła się wygraną ostrowian 25:19. I znów nerwy trenera i publiczności zostały wystawione na próbę. Ostatnia partia rozpoczęła się od wymiany ciosów i gry punkt za punkt. Jednak przy zmianie stron dwupunktowe prowadzenie na swoim koncie zapisali gospodarze. Z biegiem trwania tie-breaka Kaniasiatka sukcesywnie powiększała prowadzenie, aż do stanu 13:8. Po wykorzystaniu drugiego czasu przez trenera Salosu, w szeregi gostynian znów wkradły się błędy, co skutkowało utratą trzech punktów. Niestety Kaniasiatka nie wykorzystała także dwóch piłek meczowych i na tablicy pojawił się wynik 14:14. Dla gostyńskich siatkarzy uśmiechnęło się jednak szczęście, wykorzystując atut własnej sali, przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając ostatnią partię 16:14.

Trzynastka okazała się szczęśliwa dla młodych siatkarzy z Gostynia, którzy sobotnią wygraną ze zdecydowanie starszą i bardziej doświadczoną drużyną Salosu podtrzymali dobrą passę i zanotowali piąte z rzędu zwycięstwo. - Kolejna wygrana cieszy - tym razem z drużyną z Ostrowa. Dzisiaj po zdecydowanie lepszej grze niż tydzień temu. Mieliśmy swoje wzloty i upadki podczas meczu, jednak udało się wyjść obronną ręką z wielu ciężkich chwil. Trudno kogoś pochwalić personalnie. Nasz atakujący Szymon Poświatowski z meczu na mecz gra coraz lepiej, rozgrywający także fajnie rozdzielał piłki, kończyli ataki przyjmujący i środkowi. Może w obronie mogliśmy więcej piłek podbić; właśnie na tym w najbliższym czasie musimy się skupić – podsumował wynik meczu gostyński szkoleniowiec, Dariusz Smektała. 

Za tydzień 17 stycznia w wyjazdowym meczu 14 kolejki Kaniasiatka zmierzy się z przedostatnią drużyną w tabeli Grupy II - UKS Środą Środa Wielkopolska.

MD, foto: Tomasz Biernat

W meczu I rundy Salos, który w sezonie 2013/2014 ze zmiennym powodzeniem występował w II Lidze, nie bez walki pokonał podopiecznych trenera Smektały 3:0. Przed meczem rewanżowym gostynianie niesieni passą czterech zwycięstw zapowiadali walkę o każdy punkt i chęć rewanżu nad wyżej notowanym przeciwnikiem. Pytany o szanse powodzenia w meczu z Ostrowem trener Smektała odpowiedział - Jestem umiarkowanym optymistą, ale wierzę, że chłopcy będący na takim, a nie innym etapie przygotowań, głodni zwycięstw i, pomimo czekającego nas jutro ciężkiego turnieju Juniorów, dadzą z siebie wszystko i sprawią miłą niespodziankę gostyńskim kibicom. To co wielokrotnie powtarzam: dwa razy W, wychodzimy i wygrywamy – podkreślał trener Dariusz Smektała.
Zgodnie z przewidywaniami trenera i ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności, po szalenie emocjonującym meczu obfitującym w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i dramatycznej końcówce gostynianie pokonali zeszłorocznego drugoligowca z Ostrowa 3:2. Pierwszą odsłonę meczu od mocnego uderzenia rozpoczął Salos. W wyniku słabszego przyjęcia i małej skuteczności na siatce goście objęli prowadzenie 17:12. Jednakże gospodarze nie złożyli broni i po poprawie zagrywki i rewelacyjnej grze w bloku doprowadzili do wyrównania 18:18. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt. Na nieszczęście dla gostynian, więcej zimnej krwi w kluczowych momentach zachowali ostrowianie i rzutem na taśmę wygrali pierwszego seta 26:24.
Podrażnieni przegraną z pierwszej partii siatkarze z Gostynia na drugą odsłonę wyszli jeszcze bardziej skoncentrowani, co pozytywnie przełożyło się na skuteczność w każdym z elementów gry. Po objęciu prowadzenia w szeregi gospodarzy znów wkradł się lekki zastój i Salos doprowadził do wyrównania 22:22. Tym razem w końcówce to gospodarze zachowali spokój i przy ogłuszającym dopingu wiernych kibiców wygrali drugą partię 25:23.
Trzeciego seta od prowadzenia 3:0 rozpoczęli goście. Jednak po bardzo dobrej, odrzucającej zagrywce Szymona Poświatowskiego z Kaniasiatki i przy kompletnym braku przyjęcia po stronie Salosu, gostynianie objęli prowadzenie, które z biegiem trwania partii sukcesywnie powiększali. Na tym etapie seta Kaniasiatka była stroną zdecydowanie dominująca i dyktująca warunki gry. Natomiast po stronie gości całkowicie nie istniało przyjecie, które siłą rzeczy przełożyło się na skuteczność w ataku.  Pomimo zmian dokonywanych przez ostrowskiego selekcjonera, trzecią odsłonę, zakończoną asem serwisowym Michała Hechmanna, pewnie i wysoko wygrali gospodarze 25:14.
Podobnie jak w zeszłotygodniowym meczu ze Słupcą, czwarty set w wykonaniu Kaniasiatki, był pasmem błędów i spadku skuteczności, zarówno w grze ofensywnej, jak i obronnej. Do polowy seta gra toczyła się punkt za punkt z błędami po obu stronach siatki. Tym razem to przyjezdni diametralnie poprawili skuteczność. Do dobrej odrzucającej zagrywki, dołożyli kończenie ataków w pierwszym tempie oraz dobry punktowy blok. Czwarta odsłona zakończyła się wygraną ostrowian 25:19. I znów nerwy trenera i publiczności zostały wystawione na próbę. Ostatnia partia rozpoczęła się od wymiany ciosów i gry punkt za punkt. Jednak przy zmianie stron dwupunktowe prowadzenie na swoim koncie zapisali gospodarze . Z biegiem trwania tie-breaka Kaniasiatka
sukcesywnie powiększała prowadzenie, aż do stanu 13:8. Po wykorzystaniu drugiego czasu przez trenera Salosu, w szeregi gostynian znów wkradły się błędy, co skutkowało utratą trzech punktów. Niestety Kaniasiatka nie wykorzystała także dwóch piłek meczowych i na tablicy pojawił się wynik 14:14. Dla gostyńskich siatkarzy uśmiechnęło się jednak szczęście, wykorzystując atut własnej sali, przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając ostatnią partię 16:14.
Trzynastka okazała się szczęśliwa dla młodych siatkarzy z Gostynia, którzy sobotnią wygraną ze zdecydowanie starszą i bardziej doświadczoną drużyną Salosu podtrzymali dobrą passę i zanotowali piąte z rzędu zwycięstwo. - Kolejna wygrana cieszy, tym razem z drużyną z Ostrowa. Dzisiaj po zdecydowanie lepszej grze niż tydzień temu. Mieliśmy swoje wzloty i upadki podczas meczu, jednak udało się wyjść obronną ręką z wielu ciężkich chwil. Trudno kogoś pochwalić personalnie. Nasz atakujący Szymon Poświatowski z meczu na mecz gra coraz lepiej, rozgrywający także fajnie rozdzielał piłki, kończyli ataki przyjmujący i środkowi. Może w obronie mogliśmy więcej piłek podbić; właśnie na tym w najbliższym czasie musimy się skupić – podsumował wynik meczu gostyński szkoleniowiec Dariusz Smektała. 
Za tydzień 17 stycznia w wyjazdowym meczu 14 kolejki Kaniasiatka zmierzy się z przedostatnią drużyną w tabeli Grupy II - UKS Środą Środa Wielkopolska.
MD, foto: Tomasz BiernatW meczu I rundy Salos, który w sezonie 2013/2014 ze zmiennym powodzeniem występował w II Lidze, nie bez walki pokonał podopiecznych trenera Smektały 3:0. Przed meczem rewanżowym gostynianie niesieni passą czterech zwycięstw zapowiadali walkę o każdy punkt i chęć rewanżu nad wyżej notowanym przeciwnikiem. Pytany o szanse powodzenia w meczu z Ostrowem trener Smektała odpowiedział - Jestem umiarkowanym optymistą, ale wierzę, że chłopcy będący na takim, a nie innym etapie przygotowań, głodni zwycięstw i, pomimo czekającego nas jutro ciężkiego turnieju Juniorów, dadzą z siebie wszystko i sprawią miłą niespodziankę gostyńskim kibicom. To co wielokrotnie powtarzam: dwa razy W, wychodzimy i wygrywamy – podkreślał trener Dariusz Smektała.Zgodnie z przewidywaniami trenera i ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności, po szalenie emocjonującym meczu obfitującym w wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i dramatycznej końcówce gostynianie pokonali zeszłorocznego drugoligowca z Ostrowa 3:2. Pierwszą odsłonę meczu od mocnego uderzenia rozpoczął Salos. W wyniku słabszego przyjęcia i małej skuteczności na siatce goście objęli prowadzenie 17:12. Jednakże gospodarze nie złożyli broni i po poprawie zagrywki i rewelacyjnej grze w bloku doprowadzili do wyrównania 18:18. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt. Na nieszczęście dla gostynian, więcej zimnej krwi w kluczowych momentach zachowali ostrowianie i rzutem na taśmę wygrali pierwszego seta 26:24.Podrażnieni przegraną z pierwszej partii siatkarze z Gostynia na drugą odsłonę wyszli jeszcze bardziej skoncentrowani, co pozytywnie przełożyło się na skuteczność w każdym z elementów gry. Po objęciu prowadzenia w szeregi gospodarzy znów wkradł się lekki zastój i Salos doprowadził do wyrównania 22:22. Tym razem w końcówce to gospodarze zachowali spokój i przy ogłuszającym dopingu wiernych kibiców wygrali drugą partię 25:23.Trzeciego seta od prowadzenia 3:0 rozpoczęli goście. Jednak po bardzo dobrej, odrzucającej zagrywce Szymona Poświatowskiego z Kaniasiatki i przy kompletnym braku przyjęcia po stronie Salosu, gostynianie objęli prowadzenie, które z biegiem trwania partii sukcesywnie powiększali. Na tym etapie seta Kaniasiatka była stroną zdecydowanie dominująca i dyktująca warunki gry. Natomiast po stronie gości całkowicie nie istniało przyjecie, które siłą rzeczy przełożyło się na skuteczność w ataku.  Pomimo zmian dokonywanych przez ostrowskiego selekcjonera, trzecią odsłonę, zakończoną asem serwisowym Michała Hechmanna, pewnie i wysoko wygrali gospodarze 25:14.Podobnie jak w zeszłotygodniowym meczu ze Słupcą, czwarty set w wykonaniu Kaniasiatki, był pasmem błędów i spadku skuteczności, zarówno w grze ofensywnej, jak i obronnej. Do polowy seta gra toczyła się punkt za punkt z błędami po obu stronach siatki. Tym razem to przyjezdni diametralnie poprawili skuteczność. Do dobrej odrzucającej zagrywki, dołożyli kończenie ataków w pierwszym tempie oraz dobry punktowy blok. Czwarta odsłona zakończyła się wygraną ostrowian 25:19. I znów nerwy trenera i publiczności zostały wystawione na próbę. Ostatnia partia rozpoczęła się od wymiany ciosów i gry punkt za punkt. Jednak przy zmianie stron dwupunktowe prowadzenie na swoim koncie zapisali gospodarze . Z biegiem trwania tie-breaka Kaniasiatkasukcesywnie powiększała prowadzenie, aż do stanu 13:8. Po wykorzystaniu drugiego czasu przez trenera Salosu, w szeregi gostynian znów wkradły się błędy, co skutkowało utratą trzech punktów. Niestety Kaniasiatka nie wykorzystała także dwóch piłek meczowych i na tablicy pojawił się wynik 14:14. Dla gostyńskich siatkarzy uśmiechnęło się jednak szczęście, wykorzystując atut własnej sali, przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając ostatnią partię 16:14.Trzynastka okazała się szczęśliwa dla młodych siatkarzy z Gostynia, którzy sobotnią wygraną ze zdecydowanie starszą i bardziej doświadczoną drużyną Salosu podtrzymali dobrą passę i zanotowali piąte z rzędu zwycięstwo. - Kolejna wygrana cieszy, tym razem z drużyną z Ostrowa. Dzisiaj po zdecydowanie lepszej grze niż tydzień temu. Mieliśmy swoje wzloty i upadki podczas meczu, jednak udało się wyjść obronną ręką z wielu ciężkich chwil. Trudno kogoś pochwalić personalnie. Nasz atakujący Szymon Poświatowski z meczu na mecz gra coraz lepiej, rozgrywający także fajnie rozdzielał piłki, kończyli ataki przyjmujący i środkowi. Może w obronie mogliśmy więcej piłek podbić; właśnie na tym w najbliższym czasie musimy się skupić – podsumował wynik meczu gostyński szkoleniowiec Dariusz Smektała. Za tydzień 17 stycznia w wyjazdowym meczu 14 kolejki Kaniasiatka zmierzy się z przedostatnią drużyną w tabeli Grupy II - UKS Środą Środa Wielkopolska.MD, foto: Tomasz Biernat
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%