Na Biskupiźnie powitano wiosnę w tradycyjny sposób. Była Śmiercicha, czyli tradycyjne topienie Marzanny, było Nowe Lotko. Nie zabrakło też najważniejszego, czyli wspólnego chodzenia od domu do domu i życzeń składanych mieszkańcom na nowy, wiosenny czas.
Tym razem gospodarzem powitania wiosny były Sułkowice. Wcześniejsze edycje odbywały się w Domachowie, ale tym razem organizatorzy postanowili wyjść także do innych wsi i włączyć do wspólnego świętowania kolejnych mieszkańców.
- Chcemy wyjść do innych wiosek, żeby też z innymi mieszkańcami chodzić od domu do domu - tłumaczyła Beata Kabałą z Biskupiańskiego Zespołu Folklorystycznego z Domachowa i Okolic.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wydarzenia było Nowe Lotko, czyli zielony gaik przystrojony kolorowymi wstążkami. To właśnie z nim uczestnicy odwiedzali domostwa, śpiewali i składali gospodarzom życzenia pomyślności. Zanim jednak ruszono między domy, odbyła się Śmiercicha, czyli tradycyjne pożegnanie zimy i topienie Marzanny. Potem przyszedł czas na odwiedzanie mieszkańców. Uczestnicy zaglądali do kolejnych gospodarstw, śpiewali i życzyli domownikom powodzenia w nadchodzącym czasie.
- Życzymy im pomyślności w gospodarstwie. Żeby im się wiodło i w oborze, i na polu. Żeby pszenica rosła i wszystko inne - mówiła Beata Kabała.
Mieszkańcy, jak podkreślają organizatorzy, chętnie otwierali bramy i drzwi.
- Jak mieszkańcy słyszą hasło, że przyjdziemy, to chętnie wszyscy otwierają domostwa - słyszymy.
W powitanie wiosny zaangażowało się wiele środowisk związanych z tradycją biskupiańską. Wśród uczestników były dzieci z Zespołu Biskupiańskiego ze Szkoły Podstawowej w Krobi, Młodzi Biskupianie ze Starej Krobi, Kapela Dudziarska z Krobi, członkowie zespołu biskupiańskiego, dzieci z Sułkowic oraz goście.
Przy kolejnych domach rozbrzmiewały tradycyjne przyśpiewki. Gospodarzy witano słowami: „"Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", a potem padały życzenia zdrowia, szczęścia i powodzenia. Śpiewano o zielonym gaju, koszyczku, o córkach, synach, o wodzie i rybkach. Na koniec domownikom dziękowano za gościnę i ponownie życzono zdrowia i szczęścia.
To właśnie takie momenty budują atmosferę tego wydarzenia, a więc żywy kontakt z mieszkańcami, śpiew, humor, lokalna tradycja i poczucie wspólnoty. W Sułkowicach wiosnę witano więc nie tylko symbolicznie, ale też bardzo po ludzku i po sąsiedzku.
- Gości trzeba przyjąć i poczęstować - usłyszeliśmy od mieszkańców Sułkowic. - Miło, że zawitali do nas w tym roku - mówili mieszkańcy.
Obok tradycyjnych obchodów nie zabrakło też części oficjalnej i artystycznej. Wręczono stypendia dla młodych artystów biskupiańskich, były występy, a na zakończenie wspólne ognisko. Wszystko to sprawiło, że powitanie wiosny w Sułkowicach miało nie tylko ludowy, ale też integracyjny charakter.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"89357"}
::news{"type":"see-also","item":"89360"}
::news{"type":"see-also","item":"89354"}
1 1
Odwilż la la la, a dzielnicowego mają, w tej no tej miejscowości trzoda będzie chodziła w majtkach, bieliznę będzie szyła lokalna firma o podatki od bielizny dla świń będzie obliczało biuro szefa(perełka).
Te zwierzęta świnie one są bardzo inteligentne na równi z ludźmi ich oczkiem w głowie to koryto.Mają tylko ę wad ę że s r aaa ją gdzie popadnie ale uzywanie bielizny to rewolucja i odwrotnie ludzie tam to na golasa będą chodzić.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz