Wiadomości z regionu Gostyn24, najważniejsze informacje, wiadomości i wydarzenia

Zamknij
NEWS

Chodziło o to, by poczuć. Chodziło o to, by nie było wygodnie. I żeby wiedzieć po co...

sg 08:27, 21.03.2026 Aktualizacja: 08:37, 21.03.2026
Skomentuj Chodziło o to, by poczuć. Chodziło o to, by nie było wygodnie. I żeby wiedzieć... Foto: Gostyn24

Jedni szli po raz pierwszy, inni wracali na trasę już kolejny rok z rzędu. Wszyscy jednak mówili to samo. W Ekstremalnej Drodze Krzyżowej nie chodzi tylko o pokonanie kilometrów, ale o coś, co dzieje się znacznie głębiej. Po mszy w bazylice, ruszyli w noc z krzyżem, ciszą i własnymi intencjami.

Uczestnicy z okolic Śremu przyznawali, że tym razem wybrali trasę do Osiecznej, liczącą 42 kilometry. W tej grupie był także debiutant, który nie ukrywał, że do udziału namówiła go jedna z uczestniczek. Na pytanie o przygotowania odpowiadał krótko.

 

- Żadnych specjalnych nie było - mówił uczestnik świętogórskiej EDK.

Panie, które szły z nim, miały już doświadczenie w takich nocnych drogach, choć akurat tę trasę wybierały po raz pierwszy. W ich słowach pobrzmiewało to, co dla wielu uczestników jest najważniejsze.
 

- Jak człowiek pójdzie raz, to już musi iść każdy kolejny - mówiły.


Nie brakowało też osób z bliższych okolic. Byli uczestnicy z parafii Kunowo, Bielewa i Piasków. Jak mówili, wcześniej szli już w swoich parafiach, ale teraz po raz pierwszy zdecydowali się na taką drogę właśnie tutaj.
 

- Jesteśmy katolikami. Każdy idzie ze swoją intencją - mówili zgodnie wierni z Kunowa.


Na pytanie o przygotowanie odpowiadali z prostotą, że wyruszyli właściwie z marszu. Ale zaraz dodawali, że do takiej drogi człowiek przygotowuje się całym życiem.
 

- Całe życie się przygotowujemy, żeby ją przejść cały rok. Staramy się żyć tak, jak Bóg przykazał, chociaż nie zawsze to wychodzi - usłyszeliśmy.


Wśród uczestników byli też tacy, którzy na świętogórską Ekstremalną Drogę Krzyżową wracają regularnie. Jeden z pątników z Bielewa przyznawał, że idzie już szósty albo siódmy raz. Towarzysząca mu uczestniczka z Piasków szła drugi raz, ale nie miała wątpliwości, że to doświadczenie zostaje w człowieku na długo.
 

- To jest bardzo fajne przeżycie, takie inne. Można się wyciszyć, pomyśleć, pobyć ze sobą - mówiła, a jej towarzysz dodawał, że to nie tylko religijne przeżycie, ale też sposób na aktywne i wartościowe spędzenie czasu. Oboje podkreślali, że szczególnie przed Wielkanocą taka nocna droga ma wyjątkowy sens.


::video{"type":"single","item":"3005"}

Ważnym momentem wieczora było kazanie wygłoszone podczas mszy świętej poprzedzającej wymarsz. Kapłan zwrócił uwagę, że Ekstremalna Droga Krzyżowa nie ma sensu, jeśli stanie się jedynie próbą siły, kondycji albo sposobem na sprawdzenie samego siebie. Mówił wprost, że nie chodzi o to, by po przejściu zostały tylko bolące nogi.
 

- Najważniejszą rzeczą w tym doświadczeniu wędrowania jest to, żeby wiedzieć po co - podkreślał.


Zachęcał uczestników, by nie traktowali tej drogi jak sportowego wyzwania, ale jak realne zjednoczenie z Chrystusem cierpiącym. Dlatego prosił też, by krzyża nie chować do plecaka, nawet jeśli tak jest wygodniej.
 

- Może i wygodniej, tylko czy w tym wędrowaniu chodzi o wygodę? Chodzi o to, żeby poczuć. Chodzi o to, żeby nie było wygodnie - mówił.


Prosił, by jeśli tylko będzie to możliwe, uczestnicy jak najdłużej trzymali krzyż w ręku, bo właśnie on ma być przewodnikiem nie tylko tej jednej nocy, ale też codziennego wędrowania ku Bogu. W jego słowach mocno wybrzmiała też zachęta do ciszy. Kapłan apelował, by tej nocy nie zagadać drogi, ale spróbować przeżyć ją w skupieniu i milczeniu.

- Niech tej nocy słów będzie mało, ale niech to będą słowa ważne - mówił.

Przekonywał, że właśnie w ciszy człowiek może naprawdę spotkać się z sobą, ze swoim sumieniem i z Bogiem. Kazanie zakończyło się mocnym wezwaniem, by wrócić z tej drogi innym człowiekiem. Nie tylko zmęczonym, nie tylko z poczuciem, że udało się przejść wiele kilometrów, ale przemienionym wewnętrznie.

- Chyba tylko wtedy to ma sens, kiedy wyleczymy obolałe nogi, a będziemy innymi ludźmi - usłyszeli wierni tuż przed wyjściem na trasę.

I właśnie z takim nastawieniem po raz kolejny, po mszy świętej, ruszyli na drogi. Jedni do Błażejewa, inni do Osiecznej, jeszcze inni na rowerową pętlę świętogórską. Wszyscy z krzyżem, z własną intencją i z nadzieją, że ta noc nie skończy się tylko zmęczeniem, ale zostawi w nich coś znacznie ważniejszego.

::addons{"type":"alert"}

::news{"type":"see-also","item":"89309"}

::news{"type":"see-also","item":"89201"}

::news{"type":"see-also","item":"89177"}

(sg)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%