Zamknij
REKLAMA

Dzieci czekały na jegomościa z siwą brodą przed posesjami, a gdy orszak tylko się pojawił, witany był bardzo gorąco. Były też prezenty...

10.50, 05.12.2022 mis Aktualizacja: 00.39, 10.12.2022
Skomentuj Foto: Gostyn24.pl
REKLAMA

Zamiast tradycyjnych mikołajek na świetlicy, kolejny rok z rzędu przez Starą Krobię przejechał konny korowód Świętego Mikołaja. Dzieci czekały na jegomościa z siwą brodą przed posesjami, a gdy orszak tylko się pojawił, witany był bardzo gorąco. Było mnóstwo śmiechu podczas skakania przez rózgę i prezenty. 

Przez wiele lat najmłodsi mieszkańcy Starej Krobi gromadzili się tego dnia w świetlicy wiejskiej, gdzie wyczekiwali na przyjazd Mikołaja. Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa organizatorzy nie zamierzali rezygnować z wydarzenia i zaczęli odwiedzać najmłodszych przed posesjami.  

[FOTORELACJA]9856[/FOTORELACJA]

Zaczęliśmy w pandemii i to spodobało się mieszkańcom. Jest to znacznie większa atrakcja dla dzieci, a przy okazji można porozmawiać z mieszkańcami, którzy raczej rzadko przychodzą na sołeckie spotkania - mówił sołtys Roman Olejniczak ze Starej Krobi. 

W zeszłym roku Mikołaj podjeżdżał do dzieci pickupem, w tym roku bryczką specjalnie udekorowaną na tę okazję. Konny orszak w mikołajkowych czapkach i strojach robił wrażenie. Korowód zatrzymywał się wszędzie tam, gdzie czekały na niego dzieci. 

- Jest o coś zupełnie innego. Dzieci miały ogromną radość. Poza tym nie codziennie można zobaczyć konie na ulicach - mówił włodarz wsi Stara Krobia. 

W paczkach znalazły się ręczniki i słodycze. Obdarowano nimi siedemdziesiąt dzieci w wieku do 10 lat. Mikołajkowy korowód zatrzymał się w sumie przy około czterdziestu posesjach. Mikołaj świetnie dogadywał się z maluchami, którym najczęściej przyszło skakać przez rózgę, a kiedy pytał dzieci - czy były grzeczne? - te z wyjątkowa pewnością w głosie odpowiadały, że...tak!!!! Mikołaj chętnie żartował z dorosłymi, a śnieżynki częstowały wszytskich cukierkami. Był czas na pamiątkowe zdjęcia. Przy okazji mikołajkowej akcji zbierano fundusze na leczenie Michała i Mateusza Dzik z Siemowa. Chłopcy cierpią na nieuleczalna chorobę dystrofię mięśniową Duchenne'a.

[ALERT]1670233716387[/ALERT]

(mis)
 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%