Feeria barw, dźwięków i smaków – tak w telegraficznym skrócie można opisać to, co działo się podczas Festiwalu Folkloru i Tradycji w Domachowie. Dopisała również pogoda, zatem nie dziwi fakt, że przez plac festiwalowy przewinęły się tysiące osób chcących skosztować tego, co w Biskupiźnie najlepsze. Organizatorzy po cichu mówią o rekordowej frekwencji.
Festiwal Tradycji i Folkloru w Domachowie, którego głównym organizatorem jest Gmina Krobia, z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Wszystko to za sprawą bogatej oferty, niepowtarzalnego klimatu i biskupiańskiej gościnności, które sprawiają, że nawet goście z odległych zakątków kraju czują się tam po prostu dobrze. Tegoroczna impreza rozpoczęła się mszą św. z oryginalną, biskupiańską oprawą. Następnie barwny korowód uroczyście przemaszerował przez całą wieś na plac festiwalowy, gdzie odbyło się oficjalnie otwarcie imprezy. Zanim scenę oddano we władanie artystom, pojawił się na niej m.in. burmistrz Krobi Sebastian Czwojda, który powitał wszystkich przybyłych.
Jako pierwsi na scenie prezentowali się najmłodsi lokalni artyści z miejscowych grup: Dziecięcego Zespołu Biskupiańskiego przy Przedszkolu Samorządowym „Pod Świerkami” w Krobi, Dziecięcego Zespołu Biskupiańskiego przy ZSSPiG w Krobi, Zespołu „Młodzi Biskupianie” ze Starej Krobi oraz Kapeli Dudziarskiej działającej przy GCKiR im. Jana z Domachowa Bzdęgi w Krobi. Kolejną atrakcją był występ Anny Chudej, utytułowanej artystki ludowej, która zaśpiewała wraz ze swą wnuczką – Anią Bartkowiak. Widzowie chcący nauczyć się wiwata mieli ku temu okazję dzięki Zespołowi Folklorystycznemu z Domachowa i Okolic, który poprowadzi ł krótki kurs tańca. Grupa Teatralna „Na Fali” ze swym programem gwarowym również doskonale wpisała się w klimat imprezy.
Występy gości zainaugurował Zespół Pieśni i Tańca „Żeńcy” z Nietążkowa, który wspaniale odtwarzał wielkopolskie tańce i przyśpiewki. Za sprawą formacji „Balkan Sevdah” uczestnicy festiwalu w mgnieniu oka przenieśli się z północy Europy na jej południe, gdzie królują rytmy bałkańsko-orientalne. Biletem powrotnym do ojczyzny był „Gruby Potańc” z grupą „Tęgie Chłopy” z Warszawy. Muzyczna podróż zakończyła się tam, gdzie się rozpoczęła, czyli na Biskupiźnie. Tym razem nie było jednak na ludowo, lecz na ostro – kapela „4 Mile Lasu” zagrała bowiem biskupiańskiego rocka.
Działo się nie tylko na scenie, lecz także dookoła niej. Rękodzieło, biskupiańskie przysmaki oraz ziołowe i lawendowe mikstury - to tylko nieliczne z artykułów, w jakie mogli zaopatrzyć się uczestnicy imprezy. Były też gry, zabawy i konkursy oraz wyśmienite jadło: pyry z gzikiem, pieczone prosię oraz rozmaite ciasta i ciasteczka. Nowością było stoisko pasjonatów krótkofalarstwa, którzy promowali Radiowy Szlak Biskupiański. Gratką dla miłośników kultury, sztuki i etnografii były natomiast Kino „W Stodole” oraz Galeria „Za Stogiem”, które prezentowały archiwalne nagrania i zdjęcia z regionu.
Bogata festiwalowa oferta zadziałała jak magnes, a do Domachowa ściągnęły prawdziwe tłumy. – Nie liczyliśmy uczestników, nie byliśmy w stanie, ale wizualnie wydaje nam się, że rekord frekwencji padł. Festiwal się rozrasta, z roku na rok mamy coraz więcej gości i staramy się, żeby było coraz więcej miejsc siedzących. Te miejsca są zajęte – mówi Agnieszka Wujek, dyrektor GCKiR w Krobi. Motywem przewodnim ubiegłorocznej edycji były dudy, natomiast w tym roku organizatorzy postawili na tańce. – Staramy się tak dobrać artystów, żeby było różnorodnie, żeby łączył ich jakiś motyw. Co będzie w przyszłym roku – nie wiem. Musimy wymyślić coś ciekawego – mówi dyrektor GCKiR z błyskiem w oku. Jedno jest pewne już dziś – będzie głośno, kolorowo, smacznie i, co najważniejsze, ciekawie.
JK
0 0
że niby dumachów stolycą biskupizny ,to się krobioki obrażą.
0 0
Bisk masz problemy z pisownią
0 0
Paula Bisk nie ma problemow poprostu napisał tak jak na biskupiznie mowią.widocznie nie znasz ich gwary.
0 0
Pauleczko kochana nie będę Ci tego tłumaczył, trochę dystansu, w pierwszej kolejności do SIEBIE .Żeś jest biskupiuna zes krobi?
POZDR.
0 0
Na siłę ubieranie dzieci w te stroje jest straszne. Do tego zmuszanie do śpiewu. Jedna dziewczynka nie chciała to babcia na siłę ją trzymała.
0 0
Nie biskupianie! Jeżeli to jest straszne to po jakiego wała tam pojechaliście?
0 0
Nie wiadomo kto jest przebrany kto prawdziwy biskupian
0 0
Moja córka jest biskupianką i nigdy nie zakładała stroju ,,na siłę' i nie występowała pod przymusem. Ona sama zapytała nas rodziców czy może należeć do zespołu, gdyż poczuła fascynację tą kulturą i z zainteresowaniem poznaje zwyczaje i tradycje biskupiańskie. A co do tej sympatycznej dziewczynki, która zaczęła występować lecz głos się załamał, to wcale jej się nie dziwie, występować przed tak ogromną publicznością w tak młodym wieku to nie lada przeżycie.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz