Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, jednak istota świąt to nie tylko tradycja, ale przede wszystkim głębokie przeżycie duchowe. Dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko świątecznego stołu, Ekstremalna Droga Krzyżowa staje się wyjątkową propozycją. W piątek ze Świętej Góry w Gostyniu wyruszyło w nią ponad 500 osób.
Ekstremalna Droga Krzyżowa to znacznie więcej niż tylko nocny marsz. To samotne (lub w milczeniu) pokonanie około 40 km – często w chłodzie, zmęczeniu, z własnymi myślami i modlitwą. To czas wyjścia ze strefy komfortu i głębokiej refleksji. Jak podkreślają organizatorzy, celem EDK nie są kilometry, lecz przemiana duchowa.
W Gostyniu wszystko rozpoczęło się Mszą Świętą o godzinie 19:00 w Bazylice Świętogórskiej. Po niej odbyło się nabożeństwo eucharystyczne oraz indywidualne błogosławieństwo. W duchowym skupieniu pielgrzymi ruszali na jedną z kilku tras – pieszych i rowerowych – o różnym stopniu trudności.
Dla uczestników przygotowano trasy m.in. do Osiecznej (Trasa św. Filipa – 40 km, Trasa bł. Edmunda – 34 km, Trasa św. Franciszka – 43 km), a także Filipińską Drogę Krzyżową do Błażejewa (ok. 23 km). Ci, którzy szukali ekstremalnego wyzwania, mogli wybrać 93-kilometrową pętlę świętogórską – idealną dla rowerzystów.
Na trasę wyruszyli uczestnicy w różnym wieku. Dla wielu z nich była to pierwsza przygoda z EDK, dla innych – powrót do wyjątkowej formy modlitwy.
– Idę pierwszy raz. W tym roku piszę maturę, także to jest moja intencja – mówił Filip, jeden z młodszych uczestników.
– To dla mnie czas modlitwy i refleksji. Idę drugi raz. Intencje – głównie zdrowie – dodała Beata.
Podobne słowa padały również od Tomasza, który wybrał trasę św. Filipa: – Intencje, głównie osobiste. Zdrowie.
O idei i rosnącej popularności EDK opowiada ks. Paweł Ogrodnik, główny organizator:
– Dla mnie nie liczby są najważniejsze, ale fakt, że ludzie przychodzą – często z wątpliwościami, pytaniami o wiarę czy Kościół. To piękne, że właśnie ta forma – jedna z najstarszych – tak bardzo ich porusza.
Historia gostyńskiej EDK sięga 2015 roku. Jak przypomina kapłan, jedyną przerwą była pandemia, kiedy każdy szedł indywidualnie, bez wspólnego rozpoczęcia.
– Patrząc na lata poprzednie, widać wzrost zainteresowania. W tym roku na trasę wyruszyło około 500 osób – szacuje ks. Paweł.
Choć najwięcej uczestników pochodziło z powiatów gostyńskiego, śremskiego, jarocińskiego, leszczyńskiego i rawickiego, to pojawili się również pątnicy z Poznania, spod Łodzi, Wrocławia, a nawet Mińska Mazowieckiego.
[ZT]78151[/ZT]
[ZT]78145[/ZT]
[ZT]78112[/ZT]
[ALERT]1743833189027[/ALERT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz