Miłośnicy łowów i koni zebrali się jak co roku w Rokosowie. Okazją do wspólnego świętowania z zachowaniem historycznych wzorców i ceremoniałów był Hubertus. Tradycyjnie już odbyła się gonitwa na 500 yardów i pogoń za lisem. Spotkanie zakończyła biesiada przy ognisku.
Hubertus to impreza organizowana przez jeźdźców na zakończenie sezonu, a przez myśliwych na początku okresu jesienno-zimowych polowań . - Hubertus to połączenie przyjacielskich braci łowieckich i koniarskich - mówi Leszek Hądzlik, prezes Związku Hodowców Koni Wielkopolskich. - Dzisiejsze święto jest o tydzień wcześniej niż w zeszłym roku, bo odbywa się wiele Hubertusów obok i hodowcy się dzielą, żeby wszystkich pogodzić i zadośćuczynić przyjemności koniarskiej - dodaje.
Schemat imprezy wygląda od lat podobnie z zachowaniem tradycyjnych wzorców i ceremoniałów. - Nie ma potrzeby zmian. Myślę, że potwierdzają to goście, którzy nas odwiedzają i ci starzy, którzy są od lat. Bardzo się cieszymy, że przybywają co roku tak licznie - informuje Leszek Hądzlik.
Stąd tradycyjnie odbyła się msza polowa przed pałacem w Rokosowie. Po niej jeźdźcy i powożący bryczkami oraz zaprzęgami wyjechali w teren trasą między Rokosowem, Drzewcami i Poniecem. Na polanie po pokonaniu 4/5 trasy czekały główne atrakcje zaplanowane przez organizatorów - Ośrodek Integracji Europejskiej, Związek Hodowców Koni Wielkopolskich i Polski Związek Łowiecki Zarząd Okręgowy w Lesznie. Był koncert muzyki francuskiej, gonitwa płaska, pokaz sokołów i pracy psów oraz pogoń za lisem, a także gonitwa na 500 yardów. Po powrocie z polany udekorowano zwycięzców i wspólnie biesiadowano przy ognisku.
RŚ
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz