Wiadomości z regionu Gostyn24, najważniejsze informacje, wiadomości i wydarzenia

Zamknij

Trzeba mieć ogromną siłę... Poruszający gest rodziny zmarłego Tomka Smektały

mis 11:16, 20.04.2026 Aktualizacja: 12:50, 20.04.2026
Skomentuj Trzeba mieć ogromną siłę... Poruszający gest rodziny zmarłego Tomka Smektały Foto: Hanka Waleczna i Angelman FB

Są takie chwile, w których trudno znaleźć  odpowiednie słowa. Gdy ból po stracie miesza się z ciszą, a codzienność nagle przestaje wyglądać tak jak jeszcze przed chwilą...  Właśnie w takim momencie rodzina zmarłego Tomka Smektały zrobiła coś, co może poruszać, a już na pewno zostaje w pamięci. chodzi o dary zebrane wcześniej na licytacje, które postanowili przekazać dalej, by pomóc dzieciom potrzebującym wsparcia. Jedną z  była 6-letnia Hania z Gostynia, zmagająca się z zespołem Angelmana.

O tym wzruszającym geście poinformowali w mediach społecznościowych rodzice dziewczynki, Iza i Rafał Markowiak.

- Są w życiu momenty, w których załamuje nam się cały świat. Są momenty, że nie wiemy, czy poradzimy sobie z bólem, żalem i tym, co przed nami. Ale tylko osoby o ogromnym sercu, w tak trudnym momencie życia, są w stanie pomyśleć o innych - napisali.


W swoim wpisie podziękowali Justynie i Karolinie Smektałom za przekazanie fantów, które teraz będą mogły zostać wykorzystane na licytacjach wspierających leczenie i rehabilitację Hani.

- Z całego serca dziękujemy za przekazanie fantów zebranych na licytacje dla Waszego Tomka. Dla nas to ogromna pomoc. Nasza córeczka Hanka Waleczna znowu ma szansę uzbierać środki na kolejne turnusy rehabilitacyjne i wszystkie terapie wspierające jej rozwój - napisali rodzice dziewczynki.


Jak opowiada Izabela Markowiak, do rodziny trafiło naprawdę dużo rzeczy. To między innymi gry, puzzle, ubrania, drobne meble, stoliki, a także vouchery. Wszystko to zasili grupę licytacyjną prowadzoną na Facebooku dla Hani.

- To, co uzbierała rodzina Tomka, zostało nam przekazane. Są to różne rzeczy :gry, puzzle, ubrania, jakieś mebelki, stoliczki, vouchery. Naprawdę jest tego sporo - mówi mama Hani.


Dla rodziny dziewczynki to nie jest tylko piękny gest. To realna pomoc, która może przełożyć się na kolejne miesiące terapii. Hania choruje na zespół Angelmana, rzadką, nieuleczalną chorobę genetyczną, diagnozowaną średnio u jednej na 15 tysięcy osób. Dziewczynka wymaga stałej rehabilitacji, terapii oraz specjalistycznego wsparcia, które kosztuje ogromne pieniądze. Największym wydatkiem są turnusy rehabilitacyjne. Dwutygodniowy wyjazd to koszt co najmniej 12 tysięcy złotych. Natomiast turbus komunikacji wspomagającej, tak ważny w przypadku Hani, która nie mówi, potrafi kosztować 6 tysięcy złotych za zaledwie kilka dni zajęć. Rodzice nie mają wątpliwości, że bez pomocy ludzi o wielkich sercach nie byliby w stanie zapewnić córce terapii na obecnym poziomie.

- W życiu nie dalibyśmy rady sami. Może jeden turnus rocznie, wspólnymi siłami, udałoby się jakoś zorganizować. Natomiast dzięki zbiórkom i licytacjom udaje nam się uzbierać na trzy turnusy - przyznaje mama dziewczynki.


Do tego dochodzą codzienne i cotygodniowe zajęcia, prywatne terapie oraz koszty związane z dietą ketogenną, która wyciszyła u Hani napady padaczkowe i pozwoliła jej zrobić znaczące postępy rozwojowe.

- Gdybyśmy nie byli na tej diecie, Hania nie byłaby w tym miejscu, w którym jest dziś. Przez pierwszy rok na diecie zrobiła takie postępy, jakich nie zrobiła przez trzy lata wcześniej - mówi Izabela Markowiak.


Przekazane fanty to także oddech dający nieco więcej poczucia bezpieczeństwa.

- To duże wsparcie psychiczne, że nie musimy się martwić, że znowu nie mamy czego wystawić, że zabraknie nam na kolejny turnus. Przez jakiś dłuższy czas mam spokój, że będę miała co wystawiać - mówi mama Hani.


Nie ukrywa też, że skala przekazanej pomocy bardzo ją poruszyła.

- Byłam bardzo zaskoczona i nie spodziewałam się takiej pomocy. Jak zobaczyłam, jaka to jest ilość tych fantów, to do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, że naprawdę oddali nam to wszystko i pomyśleli o Hani. To jest dla mnie naprawdę niewyobrażalna pomoc - przyznaje Iza Markowiak.


Gest rodziny Tomka Smektały pokazuje, że nawet w najtrudniejszym czasie można znaleźć w sobie siłę, by zrobić coś dobrego dla innych. To pomoc, która ma wymiar dużo większy niż same przedmioty wystawione na licytację. To znak pamięci, wrażliwości i serca, które mimo osobistej tragedii potrafiło otworzyć się na drugiego człowieka. Licytacje wspierające Hanię już trwają. Dochód z nich zostanie przeznaczony na rehabilitację, turnusy i terapie, które są dla 6-latki z Gostynia szansą na dalszy rozwój i lepsze życie.

Licytacje dla Hanki Walecznej chorej na Zespół Angelmana

::addons{"type":"alert"}

::news{"type":"see-also","item":"90504"}

::news{"type":"see-also","item":"90498"}

::news{"type":"see-also","item":"90495"}

(mis)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%