Mroźna noc, ciemne pola w okolicach Witoldowa (gmina Gostyń) i pies, którego właściwie nie powinien nikt zauważyć. A jednak, kierowca ciężarówki jadącej po buraki wypatrzył na śniegu skuloną sylwetkę. Zatrzymać się nie mógł, ale zrobił coś, co w tej historii okazało się kluczowe, bo zadzwonił i wysłał "pinezkę" z lokalizacją.
Kilkadziesiąt minut później wolontariusze ze schroniska w Dalabuszkach przeczesywali pole latarkami. Byli o krok od odwrotu, gdy w przydrożnym rowie znaleźli małego, niewidomego i głuchego pieska, tak słabego, że nie miał już siły wstać.
- Szukaliśmy go długo, w ciemności i przenikliwym zimnie. Na szczęście zdążyliśmy. W przydrożnym rowie znaleźliśmy malutkiego, niewidomego staruszka. Był bardzo słaby i wyczerpany, nie miał już siły, by się podnieść. Teraz jest już bezpieczny. Trudno nie myśleć o tym, czy dożyłby do rana… - przekazuje Schronisko w Dalabuszkach.
Aleksandra Gerowska ze schroniska chwali zachowanie kierowcy, który "jakimś cudem” dostrzegł psa leżącego na śniegu.
- Fajnie, że zadzwonił. Nie zabezpieczył tego pieska, bo musiał jechać dalej z tym towarem jechać, ale wysłał pinezkę i to pomogło - opowiada Aleksandra Gerowska. - Znaleźliśmy go jakieś 800 metrów dalej. W zasadzie już mieliśmy się cofać. W ostatnim momencie zauważyliśmy, że leży skulony. Myślę, że to był już tak ostatni moment - relacjonuje.
Na otwartym polu, daleko od zabudowań, pies był właściwie bez szans. Na szczęście po ogrzaniu w samochodzie i nocy spędzonej w domu, pies szybko doszedł do siebie.
- Jest to raczej pies podwórkowy, co widać po jakości sierści, ale nie jest zagłodzony. Ma straszny kamień na zębach, więc raczej nikt z nim do weterynarza na bieżąco nie jeździł… Poza tym nic mu się nie stało. W samochodzie się szybciutko ogrzał - mówi Aleksandra Gerowska.
Mimo szerokiego udostępniania informacji, schronisko nie dostało zgłoszenia od właściciela. Wolontariusze przypuszczają, że pies może pochodzić z okolicy. Jeśli nikt się po niego nie zgłosi, pies będzie szukał nowego domu.
- Zobaczymy, czy ktoś się zgłosi. Jeśli nie, to na pewno będzie do adopcji. Już jakieś osoby dzwoniły przejęte jego losem - dodaje Aleksandra Gerowska.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"86896"}
::news{"type":"see-also","item":"86848"}
::news{"type":"see-also","item":"86758"}
46 3
Ogromne brawa dla pana z ciężarówki. Oby więcej takich ludzi a świat będzie lepszy.
20 4
Brawo Firma Spedytor
1 9
To napewno od nich bo oni aby lecum szybko szybko byle by ich ktuś nie objachoł, a nojgorszy jes karakan z czerwuny skani
2 1
Czerwony MAN firma na M
1 18
Szkoda zachodu i tak zdechnie.
4 4
Zaręczam ci, że Ty również zdechniesz prędzej czy później , ale jest to pewne. Przy Twoim usposobieniu Twoje zdechnięcie będzie zadawalające.
1 3
Aaaaauuuuu
1 2
Tak jak ty
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz