Po raz trzynasty Gostyń był świadkiem sportowego widowiska pełnego adrenaliny i emocji najwyższego kalibru. Komplet publiczności z zapartym tchem śledził poczynania dwudziestu gladiatorów. Najwięcej wrażeń dostarczyły zwycięskie walki reprezentantów klubu Sporty Walki Gostyń, zwłaszcza pojedynek Jędrzeja Łapawy z Mateuszem Janurem, który gostynianin wygrał po dogrywce.
Z wielką niecierpliwością fani MMA i K1 z Gostynia i okolic oczekiwali na kolejną galę. Tymczasem 13. Gostyńska Gala Sportów Walki przeszła już do historii. Z pewnością organizatorzy mogą dopisać ją do listy sukcesów. Publiczność zapełniła widownię hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 2 w Gostyniu, dopingując dziesięć zawodowych pojedynków w formule K1 i MMA. Po raz kolejny stoczono je w pełnowymiarowym klatkoringu.
Żądni ekstremalnych doznań kibice otrzymali ich sporą dawkę już w pierwszej walce. Gostynianin Przemysław Sikora stoczył pojedynek K1 91 kg na pełnym dystansie z Szymonem Dwornikowskim (KBC Ostrów Wlkp.), którego pokonał jednogłośną decyzją sędziów. - Myślałem, że będzie gorzej. Prze dwa tygodnie miałem grypę, nie trenowałem, ale wcześniej dawałem z siebie wszystko, tak jak dzisiaj w ringu - mówił po walce Przemysław Sikora. - To był ciężki bój, miałem mocnego przeciwnika, który trenuje kickboxing, ale póki co brakuje mu charakteru. Tego nie można sobie wytrenować - kontynuował. - A teraz czas na odpoczynek. Chcę poświęcić się rodzinie, mojej przyszłej żonie Natalii i synkowi Łukaszowi, któremu dedykuję tę walkę - podsumował Przemysław Sikora z SWG. Trener Dylak jest zadowolony z walki swojego zawodnika. - Ukrywaliśmy to, że Przemek był chory i nie trenował. Myśleliśmy nawet, żeby odwołać ten pojedynek. Przemek powiedział kategorycznie „nie”, bo nie chciał zawieść kibiców. Sama walka była bardzo wyrównana - mówił Tomasz Dylak, trener SWG Gostyń.
Drudzy w klatkoringu pojawili się Mateusz Garbacz (KBC Ostrów Wlkp.) i Gracjan Dzik (Strefa Walki Oporówko). To była wyjątkowo krótka walka w formule MMA. Po mocnym ciosie Mateusza Garbacza jego przeciwnik Gracjan Dzik padł bezwładnie na deski.
Kolejną walkę w formule K1 82 kg stoczył Szymon Dymarski (SWG) z Bartkiem Nowaczykiem (Muay Thai Jarocin). Gostynianin udowodnił w niej, że jest w doskonałej formie. Walka trwała na pełnym dystansie 3x2 minuty. - Walkę oceniam bardzo dobrze. Plan został wykonany. Chciałem wygrać za wszelką cenę. Udało się i jestem zadowolony - mówił po walce Szymon Dymarski. - Mój przeciwnik to młody zawodnik i mam nadzieję, że się nie zraził przegraną. Pokazał charakter i dobrą walkę. Myślałem, że pokonam go przed czasem - dodał Szymon Dymarski. Z postawy gostyńskiego zawodnika zadowolony jest jego trener Tomasz Krysicki. - Szymon pokazał charakter. Mógł wygrać przed czasem, ale przed samą gala przyszło mu "zgubić" sporo kilogramów - z 89 kg aż do 82kg... Zabrakło mocy na zwycięstwo przed czasem, ale jesteśmy bardzo zadowoleni - komentował występ gostynianina trener Krysicki.
W kolejnym pojedynku MMA 84 kg Patryk Molka (MMA Rawicz) pokonał Marcina Górala (Muay Thai Jarocin). Molka okazał się zdecydowanym faworytem. Marcin Góral dał się obalić przeciwnikowi, który przeszedł do dosiadu i okładał go ciosami aż do końca rundy. Emocji nie brakowało też przy kolejnej walce MMA 84 kg. Naprzeciwko siebie stanęli Jacek Jędraszczyk (Rio Grappling Ostrów Wlkp.) i Dagomir Zimmer (MMA Warriors Leszno). Już pierwsza runda pokazała, że żaden z zawodników nie odpuści tak łatwo. Szala zwycięstwa przechylała się z jednej strony na drugą. Walka była bardzo wyrównana, prowadzona głównie w stójce. Pojedynek rozstrzygnęła dopiero dogrywka na korzyść Jacka Jędraszczyka z Rio Grappling Ostrów Wlkp.
Następne walki również były rozgrywane w formule MMA. Decyzjami sędziów Łukasz Charzewski (Contender Kamienna Góra) wygrał z Łukaszem Dziudzią (Ankos MMA Poznań). Po szybkim zejściu do parteru pierwsza runda była bardzo wyrównana. W drugiej prowadzonej głównie w parterze dominował Charzewski. Niewiele czasu zajęło Sebastianowi Jarońskiemu (Hells Team Koło) zwycięstwo przez nokaut nad Damianem Pomocką (Shooters Konin).
Powodów do zadowolenia dostarczył też gostynianom kolejny reprezentant SW Gostyń i Koka Sport Poznań – Jakub Kaźmierczak, który wygrał z odnoszącym duże sukcesy w taekwondo olimpijskim Cezarym Sarnowskim (Taekwondo Ciechanów/AZS AWF Warszawa). - To była moja czwarta zawodowa walka i kolejna wygrana. Czuję się doskonale. Walka trwała na całym dystansie i mogłem w niej pokazać, na co mnie stać, choć myślałem, że będzie większa moc - mówił po pojedynku Jakub Kaźmierczak. - Przeciwnik stanął na wysokości zadania, choć pod koniec drugiej rundy miał już ciężko - dodał zawodnik. Zdaniem trenera Dylaka, Jakub wykonał doskonałą robotę. - Cały czas kontrolował walkę. Zdecydowanie wygrał dwie rundy. Mógł wygrać przed czasem, ale zwycięzców się nie ocenia. Wygrał zasłużenie - podsumował występ Kaźmierczaka trener Tomasz Dylak.
Z największą niecierpliwością publiczność czekała jednak na walkę gostynianina Jędrzeja Łapawy, trenującego również w Ankos MMA Poznań, który zmierzył się z Mateuszem Janurą (Fight Team Streffa Lublin). Choć popularny "Orka" wszedł do klatkoringu pewny siebie, mając za sobą rzeszę dopingujących go kibiców, rywal nie zamierzał dać za wygraną. W pewnej chwili zrobiło się dość niebezpiecznie dla gostyńskiego fightera. „Orka” już miał duszenie, był już za plecami, ale w tym momencie wykazał się ogromnym sprytem i szybkością. Udało mu się uciec i to niejednokrotnie, i zająć pozycję dominującą. Raz nawet wypchnął przeciwnika za ring. O zwycięstwie zadecydowała dogrywka i powrót po kontuzji Łapawa może uznać za udany. - To był zdecydowanie najlepszy przeciwnik, z jakim do tej pory walczyłem - powiedział po walce Jędrzej. - Jego tytuł mistrza Europy dał mi się we znaki. Trochę byłem oszołomiony podczas walki. Chwilami mało ją kontrolowałem, ale wygrałem i to jest najważniejsze. Wyciągnąłem z siebie resztki sił i zwyciężyłem - dodał. Jędrzej Łapawa po raz kolejny pokazał, że ma silny charakter i wolę walki. - Popełnił wiele błędów, ale pokazał, że nawet jak coś nie idzie, to swoim charakterem i wielkim serduchem można wygrać - cieszył się trener Tomasz Dylak, dodając, że Jędrzej miał wyjątkowo trudnego przeciwnika. - Doskonale wiedzieliśmy, że będzie to niesamowicie silny chłopak z Lublina, niebezpieczny w stójce i parterze, ale to Jędrzej okazał się lepszy! - dodał Tomasz Dylak.
Przed czasem zakończyła się walka wieczoru, rozgrywana w limicie wagowym do 84 kg. Tomasz Kondraciuk (Ankos MMA Poznań) kontra Kacper Karski (Mighty Bulls Gdynia), który już w pierwszej rundzie przez duszenie zza placów rozstrzygnął pojedynek na swoją korzyść.
MiS
::video{"type":"single","item":"136"}
0 0
I znów ta czarnulka,niezła jest...
0 0
Poziom? Zwykłą bijatyka na. Słabym poziomie
0 0
bez szału
0 0
Jak za poprzednimi galami i ta była kiepska, pierwsze walki to śmiech na sali, i nie wiem dlaczego Łapawa wygrał? Gołym okiem widać, że przegrał! Żenujące!
0 0
No w tym momencie wolę być gdzieś indziej to przecież wielka sobota niż na bajce zwykłej nic specjalnego będąc raz
0 0
Znowu dobra robota, świetna gala!
0 0
Na najwyższym poziomie? ? Kto pisze te artykuły? Ktoś co chyba nie był nigdy na prawdziwych galach!
0 0
Dla mnie najlepsza gala. Byłem na gali Fen, byłem też na innych. Ta jest najlepsza zawsze super atmosfera.
0 0
i te ustawione walki. łapawa przegrał!
0 0
a na trybunach alkohol
0 0
wałki dla gospodarzy w karcie wstępnej
0 0
Kiepski poziom bardzo kiepski
0 0
a ciekawe gdzie bracia Tuszek?
0 0
Świetna gala!
0 0
sami kretyni
0 0
Jedna z lepszych
0 0
Do rambo. Sami nie, ale zdecydowana większość tak.
0 0
Jak chlopcy ze wsi tak sie bija
0 0
żałosne
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz