W meczu 4. kolejki A Klasy Korona Piaski zmierzyła się na własnym stadionie z Sokołem Chwałkowo. Po pierwszej bezbramkowej połowie wydawało się, że emocje w tym spotkaniu będą do ostatniego gwizdka, tymczasem podopieczni trenera Sławomira Gintowta po przerwie szybko przechylili szalę na swoją korzyść i wygrali czwarty mecz w tym sezonie.
Pierwsza połowa środowego starcia nie należała do najciekawszych. Częściej przy piłce byli zawodnicy Korony, ale nieźle w obronie grali przyjezdni, którzy nie dali strzelić sobie gola, choć parę razy po stałych fragmentach gry było groźnie pod bramką H. Jędryczki. Pierwszy na listę strzelców po rzucie rożnym mógł wpisać się D. Naskrent, ale minimalnie przestrzelił. Swojej okazji po kornerze nie wykorzystał również Skorupski, który uderzył głową obok słupka, a spokojnie mógł strzelać nogą. Goście próbowali bramkę zdobyć po kontratakach, ale bezskutecznie. W jednej sytuacji Wojtkowiak wbiegł przed obrońcę w polu karnym i przewrócił się, jednak sędzia nakazał grać dalej.
Po przerwie własne show urządził sobie M. Wojciechowski, który trzykrotnie znalazł drogę do siatki rywali. Już w 48. minucie napastnik Korony powinien zdobyć swojego pierwszego gola w tym meczu, ale piłka po jego uderzeniu głową zatrzymała się na słupku. Po 60 sekundach było już jednak 1:0, bo M. Wojciechowski wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Najlepszy strzelec miejscowych drugiego gola dołożył w 51. minucie, kiedy wykorzystał idealne dośrodkowanie z rzutu wolnego Fabicha. W 64. minucie mógł paść najbardziej efektowny gol tego dnia, ale uderzenie przewrotką M. Wojciechowskiego zatrzymało się na poprzeczce. Snajper gospodarzy poprawił się trzy minuty później, kiedy zaskoczył H. Jędryczkę strzałem z rzutu wolnego z bocznej strefy boiska. Po tym trafieniu miejscowi spuścili trochę z tonu i o bramkę honorową mogli pokusić się goście, ale swoich sytuacji nie wykorzystali M. Rejek oraz J. Rejek. Natomiast Korona w doliczonym już czasie gry zdobyła czwartą bramkę. Wprowadzony po przerwie D. Wojciechowski zagrał wzdłuż bramki, a całą akcję na długim słupku zamknął inny rezerwowy, Berchert, który ustalił wynik tego spotkania.
– Mamy swój problem z pierwszymi połowami, gdzie nie do końca gramy tak, jak sobie zakładamy. Prowadziliśmy grę od początku i to nie ulega wątpliwości, ale po raz kolejny pojawiła się rzecz, która jest naszym dużym mankamentem, czyli wprowadzenie piłki. Za dużo razy graliśmy niedokładnie na wolne pole i tu był problem. Po przerwie było już trochę lepiej. Strzeliliśmy trzy bramki i później oddaliśmy inicjatywę, za bardzo uwierzyliśmy, że nic już nam się nie może stać. Było widać, że zawodnicy cofnęli się głęboko, grali za bardzo asekuracyjnie. Czwarta bramka to już było dopełnienie tej wygranej, aczkolwiek bardzo dobrze zachował się nasz młody zawodnik, Berchert, który znalazł się tam, gdzie powinien być. W naszej grze jest moment, który zaczyna wpływać na naszą postawę, czyli im dłużej czekamy na bramkę, tym gorzej. Na szczęście na początku drugiej połowy zdobyliśmy gola i wszystko się dobrze ułożyło. Łatwo nie było i trzeba się liczyć z tym, że każdy mecz będzie miał swoją wagę, dramaturgię i problemy – powiedział Sławomir Gintowt, trener Korony.
– Przegrana z przeciwnikiem mającym w składzie graczy z IV ligi i Klasy Okręgowej ujmy nie przynosi i była jak najbardziej wliczona. Chciałbym pochwalić moich zawodników za dyscyplinę taktyczną i zrealizowane założenia w pierwszej połowie, w której przeciwnik praktycznie nam nie zagroził. My w tej odsłonie oddaliśmy groźny strzał z dystansu Daniela Wojtkowiaka. Ten sam zawodnik chwilę później znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i został powalony przez goniącego go obrońcę. Sędzia, niestety, nie dopatrzył się przewinienia. Stracona bramka na początku drugiej połowy padła - moim zdaniem - ze spalonego i właściwie nas rozsypała. Po niej otworzyliśmy się i straciliśmy kolejne gole, do których sami się przyczyniliśmy. Przy trzecim trafieniu dla gospodarzy, które padło bezpośrednio z rzutu wolnego, lepiej mógł się zachować nasz bramkarz, a przyczyną straty czwartego gola była niepotrzebna strata w środku pola. Oczywiście końcowy rezultat jest sprawiedliwy, jednak uważam, że gdybyśmy zaprezentowali po przerwie dyscyplinę taktyczną z pierwszej odsłony, rozmiary porażki mogłyby być mniejsze. Myślami jesteśmy już przy niedzielnym starciu z Sarnowianką Sarnowa, przed którym musimy się odbudować po dzisiejszej porażce – powiedział Dawid Kaczmarek, trener Sokoła.
Korona Piaski 4:0 Sokół Chwałkowo
1:0 – Marcin Wojciechowski (49’)
2:0 – Marcin Wojciechowski (51’)
3:0 – Marcin Wojciechowski (67’)
4:0 – Marcin Berchert (90’)
Składy:
Korona: J. Naskrent – D. Naskrent, Wasielewski, Fabich (82’ D. Wojciechowski), Skorupski, M. Wojciechowski, Bonawenturczyk (73’ Berchert), M. Olejniczak, Danielczak (46’ D. Olejniczak), Ludwiczak, Wiatrowski (73’ Andrzejewski)
Sokół: H. Jędryczka – Popielas, Frąckowiak, Ł. Krzyżosiak, Mat. Gubański, J. Rejek, M. Rejek, Bartkowiak (74’ Kłakulak), B. Jędryczka (46’ Kmiecik), Wojtkowiak (76’ Henzel), K. Jędryczka (80’ Dechnik)
ŁuLi
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz