Z wiarą we własne możliwości i respektem do rywala – w takich nastrojach piłkarze Kani Polcopper Gostyń przystępowali w sobotę do meczu ze Spartą Miejska Górka. Po pierwszym spotkaniu w tym roku zadowolony z postawy swoich zawodników może być trener Krzysztof Michalski, natomiast ozdobą pojedynku była bramka strzelona przez Krzysztofa Pakosza.
Piłkarze Kani Polcopper Gostyń przed meczem ze Spartą Miejska Górka zapowiadali, że w końcu odniosą zwycięstwo w pojedynku inaugurującym rundę wiosenną. Pierwszy kwadrans pojedynku potwierdził, że słowa te nie są rzucane na wiatr. Gospodarze zdominowali poczynania na boisku, czego efektem była bramka zdobyta w 11 min. Dobrze z prawej strony w pole karne dośrodkował Jakub Chwaliszewski, piłka dotarła do Krzysztofa Pakosza, który ze stoickim spokojem pokonał bezradnego w tej sytuacji Dominika Sadowskiego.
Cztery minuty później znów gorąco zrobiło się przed bramką Sparty. Tym razem szansę na pokonanie Sadowskiego miał Adrian Muszyński, lecz futbolówka po jego strzale poszybowała obok słupka. Kolejne minuty to gra głównie w środkowej strefie boiska. Kania częściej utrzymywała się przy piłce, lecz nie potrafiła zagrozić bramce gości i do przerwy prowadziła 1:0.
Po zmianie stron gra gostyńskiego zespołu straciła polot. Akcjom ofensywnym brakowało szybkości i elementu zaskoczenia. W takiej sytuacji ciężar gry powinien wziąć na siebie lider zespołu. W sobotnim meczu był nim bez wątpienia Krzysztof Pakosz. Ofensywnie usposobiony zawodnik Kani próbował zaskoczyć bramkarza Sparty trzykrotnie. Udało mu się w ostatniej próbie. W 71 min Pakosz znalazł się w bocznym sektorze boiska, widząc wysuniętego Sadowskiego, zdecydował się na strzał. Piłka przelobowała bramkarza Sparty i Kania prowadziła 2:0. - Trudno powiedzieć, czy w tej sytuacji Krzysiu zamierzał strzelać czy dośrodkować, ale jeśli ma to robić z taki skutkiem jak w meczu ze Spartą, to może tak czynić w każdym spotkaniu – oceniał sytuację trener Michalski.
Trzy minuty później dość niespodziewanie kontaktową bramkę zdobyli goście z Miejskiej Górki. Dośrodkowanie Mariusza Frąckowiaka strzałem głową wykończył rezerwowy tego dnia Łukasz Bojdo i było już tylko 2:1. – W tej sytuacji popełniliśmy błąd w defensywie przy stałym fragmencie gry i niestety doszło do niepotrzebnej nerwówki - zauważa trener Michalski. Sparta szansę na doprowadzenia do remisu miała w doliczonym czasie gry. Dobrze z rzutu wolnego uderzył Krzysztof Kajl, lecz jeszcze lepiej interweniował Damian Wujczak i ostatecznie Kania wygrała mecz 2:1, przerywając tym samym złą passę w meczach inaugurujących rundę rewanżową. - Dużo mówiło się o tym meczu. Było wiele spekulacji na temat tego, że Kania nie potrafił wygrać na inaugurację, dlatego przed spotkaniem było nieco nerwowości. Mecz może nie był zbyt porywający w naszym wykonaniu, ale udało nam się zagrać tak, jak tego chcieliśmy, czyli przede wszystkim zabezpieczyć dostęp do własnej bramki. Zawodnicy wykonywali założenia niemalże idealnie do 74 min, ponieważ do tego momentu Sparta nie stworzyła sobie żadnej stuprocentowej sytuacji do strzelenia bramki. Cieszę się z udanej inauguracji, ponieważ Sparta jest zespołem, który nie jednemu rywalowi zabierze punkty – powiedział po meczu trener Kani Polcopper Gostyń Krzysztof Michalski.
Kania Polcopper Gostyń – Sparta Miejska Górka 2:1
Bramki: 1:0 – Krzysztof Pakosz 11 min, 2:0 – Krzysztof Pakosz 71 min, 2:1 – Łukasz Bojdo 74 min.
Skład Kani: Wujczak – Nojman (82 min Ł. Hajduk), Krzyżostaniak, Muszyński, M. Tomczak, Chwaliszewski (90 min Danielczyk), Bujak (87 min Mucha), Wabiński, Strugała, Pakosz, Przewoźny (71 min Baziór).
Damian Woźniak
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz