Wiadomości z regionu Gostyn24, najważniejsze informacje, wiadomości i wydarzenia

Zamknij

Przegrali z godnością - zdjęcia

08:19, 14.10.2013

Kania Polcopper Gostyń wygrała z Wisłą Borek Wlkp. w derbach powiatu gostyńskiego. Drużyna Krzysztofa Michalskiego prowadziła w drugiej połowie już dwoma bramkami, lecz gdyby nie interwencja Damiana Wujczaka to spotkanie mogło zakończyć się remisem.

Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. W 14 min. dobrego dośrodkowania nie wykorzystał Maciej Filipiak, który niecelnie główkował na bramkę Kani. Odpowiedź Kani była natychmiastowa. Wolu karnym Wisły dobrze ustawił się Tomasz Nojman, ale oddany przez niego strzał okazał się niecelny. W kolejnej akcji z ostrego kąta próbował zaskoczyć bramkarza Chwaliszewski, lecz i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki Osiewicza.
W 25 min. z „pomocą” Kani przyszedł obrońca Wisły Borek Wlkp. Łukasz Nowakowski, który skierował piłkę do własnej bramki. Taki obrót sprawy podciął skrzydła gospodarzom, co starała się wykorzystać drużyna z Gostynia. Bilski szczęścia w 30 min. był pomocnik Kani Jakub Chwaliszewski, lecz przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Do przerwy kibice nie oglądali więcej bramek i Kania prowadziła w derbach 1:0.
Początek drugiej połowy był dla gostyńskiej Kani niemal wymarzony. W 49 min. Damian Wujczak dalekim wykopem dograł piłkę do Chwaliszewskiego, ten dośrodkował  do Pakosza, który z najbliższej odległości umieścił piłkę w bramce. 
Wisła próbowała za wszelką cenę zmienić rezultat meczu. W 75 min. meczu na bramkę Kani szarżował Dawid Robak, lecz dobre wyjście z bramki kapitana gostyńskiej Kani  sprawiło, że pomocnik Wisły strzelił obok bramki. Gospodarze zdobyli jednak bramkę kontaktową 5 min. óźniej, a jej autorem był wprowadzony na boisko Mikołaj Wojdyło.
W 92 min spotkania upragniony remis mógł dać Wiśle Dawid Robak, który wpadł w pole karne Kani, lecz został zatrzymany przez dobrze dysponowanego Damiana Wujczaka. – Damian zachował się w tej sytuacji bardzo dobrze i uratował nas od utraty bramki – komentował trener Michalski. Kania wyprowadziła natychmiastową kontrę, którą skutecznie wykończył Hubert Krajka i Kania prowadziła 3:1. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu i derby stały się historią.
Po zakończonym meczu zadowolenia ze zwycięstwa nie krył trener Krzysztof Michalski. - Pojechaliśmy na trudny teren do Borku Wlkp. na mecz z Wisłą, która jest dobrym zespołem. Przez większość meczu kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji, co mogło się na nas zemścić w doliczonym czasie gry. Zagraliśmy jedno z lepszych spotkań. Mam nadzieję, że dobrą formę utrzymamy do końca rundy – powiedział trener Michalski. – Wcześniej mówiłem, że każdy zawodnik dostanie szansę gry. Teraz przyszedł czas na Strugałę oraz Nojmana. Z dobrej strony pokazują się na treningach. Grają i jak do tej pory wykorzystują swoją szansę – dodał.
Odmienne nastroje panowały po meczu w obozie Wisły. – Pozostaje niedosyt, bo mieliśmy dwie okazje do strzelenia bramki na 2:2. To był mecz walki i mógł się podobać. Przegraliśmy z godnością, ale za to punktów się nie otrzymuje. Trzecia porażka z rzędu martwi, tym bardziej, że w tych wszystkich meczach nie byliśmy gorsi – podsumował sobotni mecz trener Gawroński.

Od początku meczu doping najwierniejszych kibiców miał nieść piłkarzy Wisły. W składzie brakowało jednak kontuzjowanych – Łukasza Łącznego, Sławomira Łączniaka oraz pauzujących za kartki – Tobiasza Pelczyka, Matusza Andrzejczaka ora Szymona Andrzejczaka.

Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. W 14 min dobrego dośrodkowania nie wykorzystał Maciej Filipiak, który niecelnie główkował na bramkę Kani. Odpowiedź Kani była natychmiastowa. W polu karnym Wisły dobrze ustawił się Tomasz Nojman, ale oddany przez niego strzał okazał się niecelny. W kolejnej akcji z ostrego kąta próbował zaskoczyć bramkarza Chwaliszewski, lecz i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki Osiewicza.

W 25 min z „pomocą” Kani przyszedł obrońca Wisły Borek Wlkp. Łukasz Nowakowski, który skierował piłkę do własnej bramki. Taki obrót sprawy podciął skrzydła gospodarzom, co starała się wykorzystać drużyna z Gostynia. Bilski szczęścia w 30 min był pomocnik Kani Jakub Chwaliszewski, lecz przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Do przerwy kibice nie oglądali więcej bramek i Kania prowadziła w derbach 1:0.

Początek drugiej połowy był dla gostyńskiej Kani niemal wymarzony. W 49 min Damian Wujczak dalekim wykopem dograł piłkę do Chwaliszewskiego, ten dośrodkował do Pakosza, który z najbliższej odległości umieścił piłkę w bramce. 

Wisła próbowała za wszelką cenę zmienić rezultat meczu. W 75 min na bramkę Kani szarżował Dawid Robak, lecz dobre wyjście z bramki kapitana gostyńskiej Kani sprawiło, że pomocnik Wisły strzelił obok bramki. Gospodarze zdobyli jednak bramkę kontaktową 5 minut później, a jej autorem był wprowadzony na boisko Mikołaj Wojdyło.

W 92 min spotkania upragniony remis mógł dać Wiśle Dawid Robak, który wpadł w pole karne Kani, lecz został zatrzymany przez dobrze dysponowanego Damiana Wujczaka. – Damian zachował się w tej sytuacji bardzo dobrze i uratował nas od utraty bramki – komentował trener Michalski. Kania wyprowadziła natychmiastową kontrę, którą skutecznie wykończył Hubert Krajka i Kania prowadziła 3:1. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu i derby stały się historią.

Po zakończonym meczu zadowolenia ze zwycięstwa nie krył trener Krzysztof Michalski. - Pojechaliśmy na trudny teren do Borku Wlkp. na mecz z Wisłą, która jest dobrym zespołem. Przez większość spotkania kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji, co mogło się na nas zemścić w doliczonym czasie gry. Zagraliśmy jedno z lepszych spotkań. Mam nadzieję, że dobrą formę utrzymamy do końca rundy – powiedział trener Michalski. – Wcześniej mówiłem, że każdy zawodnik dostanie szansę gry. Teraz przyszedł czas na Strugałę oraz Nojmana. Z dobrej strony pokazują się na treningach. Grają i jak do tej pory wykorzystują swoją szansę – dodał.

Odmienne nastroje panowały po meczu w obozie Wisły. – Pozostaje niedosyt, bo mieliśmy dwie okazje do strzelenia bramki na 2:2. To był mecz walki i mógł się podobać. Przegraliśmy z godnością, ale za to punktów się nie otrzymuje. Trzecia porażka z rzędu martwi, tym bardziej że w tych wszystkich meczach nie byliśmy gorsi – podsumował sobotni mecz trener Gawroński.


Damian Woźniak

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%