Kania Polcopper Gostyń wygrała z Wisłą Borek Wlkp. w derbach powiatu gostyńskiego. Drużyna Krzysztofa Michalskiego prowadziła w drugiej połowie już dwoma bramkami, lecz gdyby nie interwencja Damiana Wujczaka to spotkanie mogło zakończyć się remisem.
Od początku meczu doping najwierniejszych kibiców miał nieść piłkarzy Wisły. W składzie brakowało jednak kontuzjowanych – Łukasza Łącznego, Sławomira Łączniaka oraz pauzujących za kartki – Tobiasza Pelczyka, Matusza Andrzejczaka ora Szymona Andrzejczaka.
Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. W 14 min dobrego dośrodkowania nie wykorzystał Maciej Filipiak, który niecelnie główkował na bramkę Kani. Odpowiedź Kani była natychmiastowa. W polu karnym Wisły dobrze ustawił się Tomasz Nojman, ale oddany przez niego strzał okazał się niecelny. W kolejnej akcji z ostrego kąta próbował zaskoczyć bramkarza Chwaliszewski, lecz i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki Osiewicza.
W 25 min z „pomocą” Kani przyszedł obrońca Wisły Borek Wlkp. Łukasz Nowakowski, który skierował piłkę do własnej bramki. Taki obrót sprawy podciął skrzydła gospodarzom, co starała się wykorzystać drużyna z Gostynia. Bilski szczęścia w 30 min był pomocnik Kani Jakub Chwaliszewski, lecz przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Do przerwy kibice nie oglądali więcej bramek i Kania prowadziła w derbach 1:0.
Początek drugiej połowy był dla gostyńskiej Kani niemal wymarzony. W 49 min Damian Wujczak dalekim wykopem dograł piłkę do Chwaliszewskiego, ten dośrodkował do Pakosza, który z najbliższej odległości umieścił piłkę w bramce.
Wisła próbowała za wszelką cenę zmienić rezultat meczu. W 75 min na bramkę Kani szarżował Dawid Robak, lecz dobre wyjście z bramki kapitana gostyńskiej Kani sprawiło, że pomocnik Wisły strzelił obok bramki. Gospodarze zdobyli jednak bramkę kontaktową 5 minut później, a jej autorem był wprowadzony na boisko Mikołaj Wojdyło.
W 92 min spotkania upragniony remis mógł dać Wiśle Dawid Robak, który wpadł w pole karne Kani, lecz został zatrzymany przez dobrze dysponowanego Damiana Wujczaka. – Damian zachował się w tej sytuacji bardzo dobrze i uratował nas od utraty bramki – komentował trener Michalski. Kania wyprowadziła natychmiastową kontrę, którą skutecznie wykończył Hubert Krajka i Kania prowadziła 3:1. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu i derby stały się historią.
Po zakończonym meczu zadowolenia ze zwycięstwa nie krył trener Krzysztof Michalski. - Pojechaliśmy na trudny teren do Borku Wlkp. na mecz z Wisłą, która jest dobrym zespołem. Przez większość spotkania kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Nie wykorzystaliśmy kilku sytuacji, co mogło się na nas zemścić w doliczonym czasie gry. Zagraliśmy jedno z lepszych spotkań. Mam nadzieję, że dobrą formę utrzymamy do końca rundy – powiedział trener Michalski. – Wcześniej mówiłem, że każdy zawodnik dostanie szansę gry. Teraz przyszedł czas na Strugałę oraz Nojmana. Z dobrej strony pokazują się na treningach. Grają i jak do tej pory wykorzystują swoją szansę – dodał.
Odmienne nastroje panowały po meczu w obozie Wisły. – Pozostaje niedosyt, bo mieliśmy dwie okazje do strzelenia bramki na 2:2. To był mecz walki i mógł się podobać. Przegraliśmy z godnością, ale za to punktów się nie otrzymuje. Trzecia porażka z rzędu martwi, tym bardziej że w tych wszystkich meczach nie byliśmy gorsi – podsumował sobotni mecz trener Gawroński.
Damian Woźniak
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz