Prawdziwą huśtawkę nastroju przeżyli kibice Dąbroczanki Pępowo. Ich zespół prowadził na swoim boisku dwoma bramkami, jednak ambitna drużyna gości doprowadziła do wyrównania. Stracone punkty w końcówce spotkania z pewnością bardzo „bolą” piłkarzy, jednak trenera Roszaka bardziej martwią kontuzje podstawowych obrońców.
Pojedynki Dąbroczanki Pępowo z Obrą Kościan obrosły już prawdziwą legendą. Za każdym razem na boisku panuje gorąca atmosfera. Nie inaczej było w sobotę 5 października.
Pierwsza połowa meczu nie przyniosła żadnej bramki, chociaż każda z drużyna miała okazję do objęcia prowadzenia. Jako pierwsza groźną akcję pod bramką przeciwnika przeprowadziła Dąbroczanka, jednak będący sam na sam z bramkarzem gości Dawid Kuczyński strzelił obok słupka. Obra nie zamierzała tylko się bronić i po dobrze wykonanym rzucie różnym jeden z zawodników gości trafił w poprzeczkę.
Dużo emocji przyniosła sama końcówka pierwszej połowy. Trzykrotnie bardzo groźnie zrobiło się pod bramką Dąbroczanki. W jednej z sytuacji Huberta Roszaka uratował słupek i dlatego do przerwy wynik był bezbramkowy.
Kibice doczekali się bramek dopiero w drugiej części spotkania. Pierwsza padła w 56 min, a jej autorem był Konrad Kędziora, który głową wykończył dobre dośrodkowanie Łukasza Fabicha. Pięć minut później Dąbroczanka prowadziła już 2:0, a bramkę strzelił dobrze tego dnia dysponowany Łukasz Fabich.
Piłkarze Obry dopiero w końcówce meczu zagrali bardzo ambitnie. Bramkę kontaktową zespół z Kościana zdobył w 72 min za sprawą Mariusza Pietrzaka. Po tym właśnie golu goście uwierzyli, że są w stanie wywieźć z Pępowa korzystny rezultat. Dopięli swego w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej zachował się Mateusz Adamski, który z kilku metrów umieścił piłkę w bramce, doprowadzając do remisu 2:2. – Stracone punkty w samej końcówce zawsze mocno bolą. Pod koniec meczu zabrakło nam koncentracji. Mam do zawodników trochę pretensji, że nie upilnowali przeciwników w sytuacjach, w których straciliśmy bramki. Sam mecz był wyrównany. Oba zespoły miały swoje okazje do strzelenia bramki. Cieszyć może fakt, że przez cały mecz zagraliśmy na tym samym poziomie, bo w ostatnim czasie bywało z tym różnie. Najbardziej martwią mnie jednak kontuzje obrońców – powiedział po meczu trener Dąbroczanki Pępowo Michał Roszak.
Damian Woźniak
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz