Derbowy mecz inaugurujący sezon przyciągnął na stadion przy ul. Sportowej w Gostyniu sporą rzeszę sympatyków piłki nożnej. Niestety, kibice nie doczekali się bramek, co utwierdziło ich jeszcze bardziej w przekonaniu, że Kania nie potrafi wygrać meczu inaugurującego sezon. Na dodatek nie wszyscy są zadowoleni z nowej umowy sponsorskiej, jaką ostatnio podpisał zarząd Kani Gostyń.
Kilka dni przed meczem rozpoczynającym sezon zarząd gostyńskiej Kani podpisał umowę sponsorską z firmą „Polcopper”, na mocy której nazwa firmy znajdzie się w nazwie klubu. Z tego faktu nie są zadowoleni niektórzy kibice Kani, którzy przed sobotnim meczem z Ludwinowem wywiesili wymowny transparent – „Hajs to nie wszystko, nazwa klubu jak nazwisko, tylko Kania Gostyń”.
Pierwsza część meczu mogła się podobać. Sytuacji podbramkowych nie brakowało, a większość z nich stworzyli zawodnicy gostyńskiej Kani. Najlepszą okazję do strzelenia bramki miał Robert Przewoźny, który przegrał jednak pojedynek sam na sam Krzysztofem Banaszakiem. Swoich szans nie wykorzystali też Krzysztof Pakosz i Adrian Muszyński. Za każdym razem brakowało celnego strzału na bramkę. – W pierwszej połowie byliśmy zespołem lepszym. Mieliśmy kilka dogodnych sytuacji do strzelenia bramki. Niestety zawodziła skuteczność – oceniał trener Kani Gostyń, Krzysztof Michalski.
Zespół z Ludwinowa miał w pierwszej połowie tylko jedną okazję do strzelenia bramki. W 40 min. dobrze w polu karnym odnalazł się Szczęsny, jednak po strzale głową piłka poszybowała nad poprzeczką. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Druga część piłkarskiego pojedynku była przeciętnym widowiskiem. Gra się wyrównała, a klarownych sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Kibicom Kani tylko dwukrotnie mocniej zabiły serca - w obu przypadkach za sprawą Krzysztofa Pakosza. Najpierw w 58 min. strzelił obok bramki, a w 90 min. spotkania, będąc na dogodnej pozycji, trafił prosto w bramkarza. Zespół z Ludwinowa również próbował swoich sił w ofensywie, jednak zagrożenie pod bramką Wujczaka kończyło się głównie na stałych fragmentach gry. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Pojedynek z Ludwinowem był kolejnym spotkaniem inaugurującym sezon, którego Kania Gostyń nie potrafiła wygrać. – Nie jestem zadowolony z faktu, że zremisowaliśmy, ale niestety nie zawsze jest tak, że wygrywa zespół, który był lepszy – wyjaśniał po meczu trener Michalski.
Teraz przed zespołem z Gostynia mecz ze Spartą Miejska Górka. – Czeka nas ciężki mecz. Zespół Sparty pokazał w poprzedniej rundzie, że potrafi grać w piłkę. My walczymy w tym sezonie o awans i musimy wygrywać. Do Miejskiej Górki jedziemy po zwycięstwo – tłumaczył trener Michalski.
Damian Woźniak
0 0
Od dłuższego czasu w Gostyniu praktycznie nie ma zespołu piłkarskiego są zalążki do tego by rekreacyjnie pograć i rekreacyjnie popatrzeć a walka z Ludwinowem jak równi z równym aż duma może rozpierać naszych mieszkańców i piłkarzy :) .
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz