Przed tygodniem zespół Kani Gostyń zapewnił sobie awans do klasy okręgowej. Nie przeszkodziło to jednak podopiecznym trenera Kordusa w wygraniu kolejnego meczu. Tym razem piłkarze z Gostynia pokonali Lwa Pogorzela 3:2, potwierdzając tym samym swoją dobra dyspozycję.
Do niedzielnego pojedynku zespół z Gostynia przystępował bez kilku podstawowych zawodników. - W dzisiejszym meczu nie mogło zagrać aż pięciu zawodników. Niektórzy są kontuzjowani, inni pauzują za kartki. Mamy szeroką kadrę i dlatego sobie z tym poradziliśmy - komentował trener, Zbigniew Kordus.
Jako pierwsi strzał na bramkę oddali gospodarze. Miało to miejsce już w 3 min, jednak uderzenie z dystansu pewnie broni Kwinta. Wraz z upływem czasu, coraz więcej do powiedzenia mieli piłkarze Kani. Bliski szczęścia był w 19 min. Zbigniew Witkowski, jednak jego uderzenie kapitalnie obronił bramkarz gospodarzy. Minutę później, wybornej okazji nie wykorzystuje Brandys, który będąc na piątym metrze, przenosi pikę nad poprzeczką.
Kania objęła prowadzenie w 35 min. Wtedy piłkę w polu karnym otrzymuje Pakosz, uderza obok interweniującego bramkarza i Kania prowadzi 1:0. Do przerwy wynik nie ulega zmianie, chociaż okazji do podwyższenia wyniku nie brakuje. Za każdym razem na wysokości zadania staje jednak bramkarz miejscowych.
Początek drugiej połowy, to gra głównie w środkowej części boiska. Przełamanie nastąpiło w 53 min. Wtedy prowadzenie podwyższył Hubert Krajka. Gdy wydawało się, że Kania ma mecz pod kontrolą, niespodziewanie w 64 min. bramkę zdobyli gospodarze. Przy uderzeniu z dystansu, nie popisuje się Kwinta, który „wypluwa” piłkę i po dobitce piłka ląduje w bramce. Trzy minuty później, Olejnik kapitalnie piętą zagrywa do Krajki, a ten płaskim strzałem podwyższa prowadzenie na 3:1. Odpowiedź Lwa była natychmiastowa, gdyż już w kolejnej akcji strzela kontaktową bramkę.
W końcówce zespół Kani mógł podwyższyć prowadzenie, lecz szwankowała skuteczność. Najlepsza okazja została zaprzepaszczona w doliczonym czasie gry. Najpierw pojedynek z bramkarzem przegrywa Olejnik, a dobitka Pakosza mija lewy słupek bramki. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Kani 3:2.
W ostatniej kolejce tego sezonu, Kania zmierzy się z Sokołem Chwałkowo. - Przed nami jeszcze jedno spotkanie. Musimy się na nie zmobilizować. Chcemy godnie pożegnać się z naszą publicznością - powiedział Zbigniew Kordus.
Kończą się rozgrywki ligowe, a już w piątek rozpoczynają się piłkarskie Mistrzostwa Europy. - Myślę, że nasza reprezentacja na pewno wyjdzie z grupy. Stać nas na sprawienie niespodzianki i występ w ćwierćfinale, dodaje trener Kani. Wzorem innych miast, również w Gostyniu stworzona zostanie strefa kibica. - Czeka nas wielkie piłkarskie święto. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do przybycia na stadion i wspólnego dopingowania biało-czerwonych - dodaje Zbigniew Kordus.
Tekst: Damian Woźniak
0 0
Z tym "pożarciem" Lwa przez Kanię autor troszkę przesadził... wynik 3:2 to raczej wyrównana walka, a nie jakiś pogrom (np. 4:0) .
0 0
zdjęcie nr 4 Bartosz nie tak ostro , bo zawodnicy kani się skarżą że i po meczach nogi bolą
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz