W Poniecu zorganizowano zawody jakich dotąd nie było... Hala OSiR po raz pierwszy gościła Hobby Horse Cup. Impreza ściągnęła do miasteczka uczestniczki z różnych stron Polski i pokazała, że ta nietypowa dyscyplina ma w sobie więcej sportu, emocji i ambicji, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Na parkurze rządziły zasady znane z klasycznych zawodów jeździeckich. Były przeszkody, kategorie wiekowe i walka o najszybszy czas przy jak najmniejszej liczbie błędów. Zamiast prawdziwego konia był hobby horse, czyli koń na kiju. I choć były to pierwsze takie zawody zorganizowane w Poniecu, to wzięło w nich udział około 120 zawodniczek.
- Jesteśmy naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczeni odzewem, bo organizujemy to pierwszy raz - podkreślał Łukasz Idowiak, dyrektor OSiR w Poniecu i dodawał, że sam początkowo nie był przekonany, czy frekwencja dopisze. - Ale już po pierwszym tygodniu zapisów było jasne, że impreza "się obroni” - dodał.
Niektóre z zawodniczek przyjechały z bardzo daleka. Oliwia z Warszawy, Klara spod Poznania, a Natasza z Miękini koło Brzegu Dolnego. Dla nich Hobby Horse to nie egzotyka, a normalny element sportowego kalendarza. Jedna z nich przyznała, że jeździ na zawody regularnie, inna mówiła, że trenuje zależnie od pogody, czasem trzy razy w tygodniu, a czasem nawet sześć. Wszystkie powtarzały za to jedno.
- To fajny sport, po prostu go lubimy, fajnie się skacze - mówiły.
Hobby horse może być dla wielu alternatywą prawdziwej jazdy konnej, bo nie każdy może mieć konia. Nie wszyscy mają też czasu i możliwości, by się nim opiekować.
- To jest fajna alternatywa, żeby to wszystko czuć, jakby miało się swojego konia - tłumaczyła jedna z uczestniczek.
Za tym, że Hobby Horse Cup zawitał do Ponieca, stoi 9-letnia Zosia - córka Łukasza Idowiaka, która podsunęła tacie pomysł organizacji imprezy.
- Już jestem w tym wieku, że chyba nie nadążam za wszystkimi trendami i ona mi to podpowiedziała - mówił Łukasz Idowiak.
Zosia też wystartowała w zawodach i jak mówiła, było "bardzo fajne”.
- Skakałam i galopowałam - mówiła z pełnym przekonaniem.
Pierwsza edycja w Poniecu pokazała, że ryzyko się opłaciło. W hali było widać sportową rywalizację, ale też klimat rodzinnego wydarzenia, w którym dzieci i rodzice przyjeżdżają razem, żeby kibicować i spędzić czas. Niewykluczone, że zawody jeszcze zawitają do Ponieca.
::video{"type":"single","item":"2910"}
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"87416"}
::news{"type":"see-also","item":"87404"}
::news{"type":"see-also","item":"87377"}
7 1
Jak dorosną to sobie poskacza na prawdziwych
3 0
Czyli w strefach czystego powietrza ,,dla bogaczy,,plebs i biedota co nie stać na suwa pod 3 litrów może poruszać się konikami lub samochodzikami na kiju ..
4 1
Grunt to kij między nogami
3 5
Brawo,każda aktywność należy wspierać, ważne są także kontakty. Powodzenia
2 4
Brawa dla tych dzieci które zamiast siedzieć z telefonami jak Ci panstwo wyżej którzy piszą *%#)!& komentarze, zrobiły coś fajnego i dla siebie :) zawsze lepiej jest komentować chamsko z piwem w ręku prawda dorośli? :) brawo dla dzieci! Brawo za pasje :)
3 1
O tak pasją trzymać konia w ręce 🤣🤣🤣
3 0
A Ty panie na liczydle to piszesz ,czy też jesteś posiadaczem telefonu ..Wizję to masz lepsze od Nostradamusa ..
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz