Rycerze, mieszczanie i zakonnice - takie postacie można było spotkać w niedzielę na ulicach Ponieca. W efektownej grze miejskiej "Wehikuł czasu" wzięły udział całe rodziny, grupy przyjaciół i uczniowie bez względu na wiek. Do zabawy włączyła się ponad setka osób.
Gra miejska była drugą próbą organizacyjną po kilkuletniej przerwie. Celowo wybrano termin majowy, bo poprzednia gra miała miejsce zimą i była skierowana do znacznie mniejszej liczby mieszkańców.
- Przygotowania trwały naprawdę długo. Wspólnie z doktorem Grzegorzem Wojciechowskim, Damianem Płowym i grupą harcerską zorganizowaliśmy imprezę, która świetnie połączyła mieszkańców. Mamy tu przekrój od epoki brązu po późny dwudziesty wiek. Stąd nazwa „Wehikuł czasu” - mówi Maciej Malczyk, dyrektor Gminnego Centrum Kultury w Poniecu.
Kilkuosobowe drużyny musiały w 10 miejscach sprawdzić swoją wiedzę z wielu zakresów. Były też zadania, w których przydatny był talent plastyczny i dobra pamięć wzrokowa. W innych miejscach przydatna była gruntowna wiedza.
Krzysztof Wodyński na rynku w stroju średniowiecznego kupca nadzorował stanowisko, na którym uczestnicy musieli wykazać się znajomością zawodów. - Jestem mile zaskoczony poziomem wiedzy tej młodzieży. Nie mieli problemów z identyfikacją zadań kaletnika, cieśli, zduna, kołodzieja czy rymarza - wyjaśniał.
- Nie są to trudne zadania. Najtrudniejsze jest chyba bieganie między poszczególnymi stanowiskami, bo są dość szeroko rozmieszczone w całym Poniecu, a poruszamy się pieszo. To jednak świetna zabawa – wyjaśniał Bartosz Woźny z grupą o wdzięcznej nazwie ,,Grubasy' z ponieckiego gimnazjum.
Finałem gry miejskiej, w której udział wzięło około stu dwudziestu osób, był festyn zorganizowany na terenie przedszkola. Tam też umieszczono ostatnie ze stanowisk. - To szpital polowy. Siostry szarytki zaznaczyły przecież w Poniecu swoją obecność. Tutaj udzielają pierwszej pomocy rozmaicie ,,poszkodowanym' osobom – dodaje Malczyk. Uwagę zwracały pieczołowicie przygotowane stroje. - One były największym problemem. Staraliśmy się, by były naprawdę efektowne, dlatego musieliśmy wypożyczać je w wielu różnych firmach. Część z nich pochodzi z Teatru Wielkiego – wyjaśniał Maciej Malczyk.
Finałowej imprezie towarzyszyły pokazy walk rycerskich i samochodów wojskowych.
(m)
0 0
Czuwaj !
0 0
Ale fajna zakonnica:)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz