Punktem kulminacyjnym tegorocznych Dni Ponieca były wieczorne koncerty gwiazd. Brathanków ani Wilków nikomu przedstawiać nie trzeba – ich największe przeboje są powszechnie rozpoznawane już po kilku taktach. Oczekiwania były więc ogromne. Czy zostały spełnione?
O tym, kto wystąpi na tegorocznych Dniach Ponieca, wiadomo było od dawna. Organizatorzy stopniowo podsycali muzyczne apetyty, publikując plakaty i zapowiedzi. Jak powszechnie wiadomo, z gwiazdami różnie to bywa, zatem gdy zbliżała się godzina „zero”, w powietrzu dało się wyczuć delikatne napięcie. Przyjemny wiatr przegonił upał, przez chwilę pokropił deszcz, a pod sceną z minuty na minutę gromadziło się coraz więcej publiczności.
Zespół Brathanki pojawił się na scenie z lekkim opóźnieniem, jednak już po paru chwilach mieszkańcy Ponieca i ich goście mimowolnie poruszali się w rytm energetyzującej muzyki, będącej interesującym konglomeratem folku, popu i rocka. Repertuar był zróżnicowany, a cały koncert nie tylko zagrano, ale też rozegrano po mistrzowsku – największe przeboje, takie jak: „Gdzie ten, który powie mi”, „W kinie, w Lublinie” czy „Czerwone korale” zostawiono na sam koniec. Filigranowa wokalistka, Agnieszka Dyk, która w zespole Brathanki śpiewa od 2009 r., urzekła publiczność mocnym głosem i scenicznym wdziękiem. Choć za kulisami czekali już kolejni gwiazdorzy, zgromadzeni na ponieckim stadionie stanowczo domagali się bisu, zatem Brathanki pojawiły się na scenie raz jeszcze.
Po ich występie ogłoszono kilkunastominutową przerwę, która w rzeczywistości trwała grubo ponad pół godziny. Mimo że dźwiękowcy i oświetleniowcy uwijali się jak w ukropie, żeby przygotować scenę do kolejnego występu, publiczność zaczęła się niecierpliwić. W końcu na scenie pojawiła się Monika Gawlińska, menedżerka Wilków, a prywatnie żona wokalisty zespołu, która zapowiedziała, że za moment zagrają wyczekiwani przez wszystkich „mistyczni wojownicy”.
Po raz kolejny tego wieczoru okazało się, że polskie gwiazdy mają klasę – Robert Gawliński serdecznie przywitał mieszkańców Ponieca i… przeprosił za spóźnienie. Gdy charyzmatyczny wokalista zaczął śpiewać, ręce fanów natychmiast powędrowały w górę, a co wrażliwsze panie uroniły łzę wzruszenia. Wśród kilkunastu koncertowych utworów znalazły się między innymi: „Watra”, „O sobie samym”, “Na zawsze i na wieczność”, „Bohema”, „Urke”, „Son of the Blue Sky” i „Baśka”. Słowa tych piosenek znali praktycznie wszyscy, zatem Wilki mogły liczyć na silne wsparcie. Niestety, koncert nieuchronnie dobiegł końca. Mimo śpiewających podziękowań i najlepszych życzeń, którymi Robert Gawliński ujął mieszkańców Ponieca, bez bisu nie obyło się i tym razem.
Gdy Wilki zeszły ze sceny, było już po północy. Większość publiczności spokojnie opuściła stadion, a najwytrwalsi pozostali, aby uczestniczyć w zabawie tanecznej. – Jestem pod wielkim wrażeniem koncertów, było naprawdę super. Fajnie, że zorganizowano je w sobotę, bo nie trzeba wstać jutro rano do pracy – podsumowuje jedna z uczestniczek. Przez cały czas trwania sobotniej imprezy nad bezpieczeństwem uczestników czuwała policja, straż pożarna i ratownicy medyczni.
JK
0 0
Rewelacyjny koncert Wilków !!!
0 0
bylo tak glosno ze spac dzieci nie mogly brak slow inni sie bawia a inni na tym cierpia nie powazam takiego czegos zallllll i ta mlodziez halasujaca na ulicy
0 0
brak slow na ten koncert ludzie jak nienormalni sie pchali i zwracali na siebie uwage do lasu z cholota
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz