Było słońce,, doping przy trasie i medale na mecie. Uczestnicy V Biegu Misia udowodnili, że w takich imprezach liczy się nie tylko czas. Jedni walczyli o wynik na atestowanej "dyszce”, inni zbierali starty do Grand Prix Powiatu Gostyńskiego, a najmłodsi przeżywali swoje pierwsze sportowe emocje. I choć po finiszu zmęczenia nie dało się ukryć, uśmiechów było zdecydowanie więcej.
Pogoda dopisała. Było ciepło, słonecznie, chwilami dawał o sobie znać lekki wiatr, ale jak mówili sami uczestnicy na takie warunki trudno było narzekać. Start i meta znajdowały się na Stadionie Miejskim w Borku Wlkp. Najważniejszym punktem programu był bieg główny na dystansie 10 kilometrów. Trasa prowadziła ulicami miasta i posiadała atest PZLA. Dla osób, które wolą maszerować niż biegać, przygotowano 5-kilometrowy marsz nordic walking.
Na trasie biegu głównego działał elektroniczny pomiar czasu, a zawodnicy byli klasyfikowani według czasu netto. Organizatorzy przygotowali również punkty z wodą w okolicach 5. i 7. kilometra. Każdy, kto ukończył bieg, otrzymał pamiątkowy medal.
V Bieg Misia był także kolejnym startem w ramach Grand Prix Powiatu Gostyńskiego. Na trasie pojawili się więc zawodnicy, którzy regularnie biorą udział w lokalnych imprezach biegowych i dobrze znają sportowy kalendarz regionu. Jednym z nich był Marian Urbaniak.
- Staram się być na jak największej liczbie biegów. Wiek już może nie pozwala na tyle, co kiedyś, ale jak idzie, to robię w roku dwa, trzy półmaratony, do tego "piątki" i "dychy". Dzisiaj biegnę 10 kilometrów. Słoneczko jest, ciepło jest, trochę wiaterku, więc nie jest źle. Przyjemnie będzie - mówił Marian Urbaniak przed startem.
W podobnym tonie wypowiadał się inny biegacz z Gostynia, który w planach ma Bieg Bojanowskiego w Piaskach, bieg w Poniecu oraz finał w Starej Krobi. Żeby zostać sklasyfikowanym w Grand Prix, trzeba zaliczyć wymaganą liczbę startów, dlatego dla wielu zawodników borecki bieg był ważnym punktem sezonu.
- Moim celem są wszystkie biegi w ramach Grand Prix Powiatu Gostyńskiego, czy się uda zobaczę - usłyszeliśmy.
Na finiszu u biegaczy było widać było zmęczenie, ale jeszcze bardziej radość. Bo choć w takich zawodach wynik jest ważny, to równie ważne jest to, że udało się przebiec trasę, spotkać ludzi i spędzić aktywnie sobotę.
- Jeszcze kawałek, nie jest źle - mówiła jedna z uczestniczek na 8 km trasy.
- Najważniejsze, że dobiegamy z uśmiechem - dodawał jeden z biegaczy, pozując do zdjęcia.
Swoje miejsce w programie miały też dzieci. Najmłodsi uczestnicy startowali na dystansie 70 metrów razem z opiekunami. Starsze dzieci rywalizowały już samodzielnie na trasach 200, 250, 400, 600 i 1000 metrów. Dla wielu z nich był to jeden z tych momentów, które zapamiętuje się na długo: numer startowy, doping, meta i medal, który po biegu można było z dumą pokazać rodzicom.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"91748"}
::news{"type":"see-also","item":"91700"}
::news{"type":"see-also","item":"91769"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz