Dopisała pogoda, nie zawiedli organizatorzy, doskonale spisali się uczestnicy IV Biegu Ulicznego w Borku Wlkp. Sportowe zmagania należy zaliczyć do wyjątkowo udanych. Imprezie promującej zdrowy tryb życia towarzyszyła szczytna akcja zbierania pieniędzy na leczenie 3-letniego Franka z Bolesławowa.
Dziesiątki małych i dużych biegaczy, łącznie ponad 250 osób stanęło na starcie czwartego biegu ulicznego w Borku Wlkp., który odbył się w ramach ogólnopolskiej akcji "Polska biega". Biegi rozgrywano aż w trzech kategoriach wiekowych. Najwięcej emocji wzbudził oczywiście bieg główny, który poprzedziła wspólna rozgrzewka na płycie boiska.
Miłośnicy biegania, nordic walking, rolkarze i rowerzyści mieli do pokonania dystans 4 kilometrów. - Ten bieg uliczkami Borku Wlkp. to doskonała okazja, żeby pokazać mieszkańcom, że nie siedzimy w niedzielne popołudnie przy telewizorach i komputerach. Ten czas można spędzić aktywnie. Najmłodszy uczestnik biegu miał roczek, jak widać Kuba jechał w wózku. To dobry przykład tego, że sport można uprawiać bez względu na wiek - mówi Tomasz Marszałek, współorganizator biegu. - Jak co roku staraliśmy się wybrać trasę, która w małym stopniu koliduje z ruchem drogowym - dodał.
Wszyscy pasjonaci aktywnego wypoczynku byli zwycięzcami, tutaj nie liczył się wynik. Każdy otrzymał też pamiątkowy medal. Ponadto wszyscy, którzy stawili się na stadionie miejskim w Borku Wlkp., ruchem na świeżym powietrzu wsparli nie tylko własne zdrowie, ale i leczenie 3-letniego Franka z Bolesławowa. - Po raz kolejny stawiamy sobie pewien cel. Dwa lata temu przy okazji biegu zbieraliśmy fundusze na leczenie Patryka, a dziś biegniemy dla Franka - mówił Tomasz Marszałek. - Nie organizowaliśmy specjalnej zbiórki, tylko zdecydowaliśmy, że dochód z opłaty wpisowej w całości przekażemy na rehabilitację i leki dla Franka. Wiemy, że Franek jest jeszcze w NIemczech i już czuje się lepiej - dodał. Kolejny bieg uliczny w Borku Wlkp. już za rok.
MiS
0 0
JAK PARKA CZY DARKA
0 0
Mega szlachetna idea aczkolwiek trasa dla rolkarzy tragiczna. Kto wpadł na genialny pomysł aby uczestników jadących na rolkach startować i finiszować na stadionie gdzie nawierzchnia to albo trawa albo piasek? Na dodatek cała trasa była idealna dla wozów opancerzonych a nie dla rolek. Bruk, nierówne płytki, kocie łby. Jednym słowem masakra. Rolki po 4 km wyglądały jakby zwiedziły wszystkie rowy na całym świecie, a w łożyskach piaskownica. Najgorsza organizacja z jaką kiedykolwiek się spotkałam.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz