Do grona mieszkańców naszego powiatu, którzy tegoroczne święto plonów mają już za sobą, dołączyli pępowianie. Mimo dość skromnej frekwencji, zabawa była udana, a członkinie miejscowych KGW dołożyły wszelkich starań, by uczestnicy rozpływali się nie z powodu upałów, lecz z… zachwytu. Niestety, dożynkowa sielanka zakończyła się przed czasem.
Dożynki Gminno – Parafialne w Pępowie jak co roku przybrały formę rodzinnego festynu. Część oficjalna odbyła się podczas uroczystej mszy św. w kościele parafialnym pw. Św. Jadwigi w Pępowie, natomiast o 15:00 rozpoczęło się radosne świętowanie na stadionie sportowym, które poprowadził znany pępowskiej publiczności wodzirej - Stanisław Sielicki z Zielonej Góry. Pierwszą atrakcją popołudnia był turniej sołectw, podczas którego przedstawiciele poszczególnych wiosek rywalizowali m.in. w układaniu kolorowych kredek z zasłoniętymi oczami, odgadywaniu motywów muzycznych z polskich filmów i seriali, stawianiu płotków z napisem „Kargul” i „Pawlak” oraz rozpoznawaniu tulipanów za pomocą dotyku. Aby wyłonić niekwestionowanego zwycięzcę, potrzebna była dogrywka, polegająca na podrzucaniu „naleśnika” na czas. Ostatecznie pierwsze miejsce oraz czek na 400 zł zdobyły Wilkonice, a na kolejnych stopniach podium uplasowały się Czeluścin i Krzekotowice.
Wójt Stanisław Krysicki wręczył nagrody także uczestnikom V Deblowego Turnieju i Puchar Wójta Gminy Pępowo. I miejsce zajęli Mariusz Rzepka i Krzysztof Matyla, na II pozycji turniej ukończyli Ryszard Gruetzmacher i Jan Drotar, a najniższy stopień podium przypadł w udziale Zenonowi Kaczmarkowi i Piotrowi Wierzchowskiemu. Włodarz Pępowa z uznaniem wyraził się o zawodnikach, którzy rywalizowali mimo męczącego upału. - Wypada złożyć gratulacje za zwycięstwo, za odwagę i za upór. W dzisiejszym dniu nie było łatwo – mówił. Wszyscy tenisiści otrzymali koszulki i upominki, a zwycięzcy dodatkowo pamiątkowe puchary i nagrody rzeczowe.
Po sportowych zmaganiach rozpoczęła się biesiada śląska w wykonaniu Mirosława Szołtyska z zespołem. Artyście udało się błyskawicznie rozruszać pępowian, lecz po raz kolejny sprawdziło się przysłowie głoszące, że to, co dobre, szybko się kończy – nad stadion sportowy nadciągnęła nawałnica, która sprawiła, że publiczność pośpiesznie opuszczała obiekt.
Frekwencja na tegorocznych dożynkach była niższa od spodziewanej, czego główną przyczyną zdaniem wójta była stanowczo zbyt wysoka temperatura. - Pogoda wszystkim psuje szyki w tym roku. Trudno sprowadzić ludzi na plac, gdzie jest 40 stopni. Wielu zapewne wybrało Cegielnię – stwierdził włodarz. Organizatorzy zadbali jednak o to, aby na stadionie można było się posilić i nieco orzeźwić. Przez cały czas trwania festynu dostępne były stoiska gastronomiczne, a członkinie KGW, zamiast zapowiadanych zup, serwowały lekkie słodkości i wyśmienite lemoniady domowej roboty. Ku uciesze najmłodszych nie zabrakło też kurtyny wodnej, którą uruchomili strażacy.
JK
0 0
Choć żar z nieba to humory na imprezie dożynkowej dopisały :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz