Zamknij
REKLAMA

W ulewnym deszczu, po kolana w błocie... Zaciskał zęby i parł do przodu. Udało się!

10:31, 18.10.2020 | M.S
Skomentuj Foto: Facebook OSiR Poniec/Fotomontaż/Gostyn24
REKLAMA

Dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Poniecu nie tylko zarządza ponieckim sportem, ale jest też zapalonym biegaczem. Skromnie mówi, że jedynie amatorem, dla którego bieganie jest odskocznią od codzienności. Tymczasem ilość kilometrów jakie pokonuje są imponujące. Jego ostatnim osiągnięciem udział w biegu UltraKotlina50, podczas którego pokonał trasę o długości ponad 50 kilometrów wiodąca górskimi szlakami, w dodatku w skrajnie trudnych warunkach pogodowych.

UltraKotlina to bieg długodystansowy, którego trasa wiedzie przez cztery pasma górskie: Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Kaczawskie oraz Izerskie. Biegacze mieli do wyboru cztery dystanse: UK30, UK50, UK80, UK130 oraz UK Sztafeta. Wszystkie odcinki były bardzo wymagające, o znacznych przewyższeniach. Obowiązywały limity czasowe. Po raz pierwszy w biegu wziął udział dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Poniecu - W tej imprezie to był mój debiut, ale ultramaratonów przebiegłem znacznie więcej - mówi Łukasz Idowiak  - Do wyboru było kilka dystansów. Ja zdecydowałem się na bieg UltraKotlina50 (dystans ok. 56 km, ok. 2110 m przewyższeń) - dodaje.

Trasa tego odcinka ultramaratonu wiodła  z Jeleniej Góry przez Górę Szybowcową położoną w Kaczawach, z której roztacza się panorama na Karkonosze i Kotlinę Jeleniogórską. Następnie przez Dolinę Bobru, Goduszyn do Górzyńca, a potem przez Zakręt Śmierci i Wysoki Kamień oraz Jakuszyce. Metę zaplanowano w Szklarskiej Porębie. - Warunki były bardzo trudne, bo pogoda nas nie oszczędzała - niska temperatura, kilka godzin w ulewnym deszczu i bieg po kolana w błocie. Do tego ścieżki, które zamieniały się w strumienie - wylicza Łukasz Idowiak. - Trzeba było cały czas patrzeć pod nogi, żeby się nie poślizgnąć...Na szczęście nie miałem żadnych przygód na trasie. Cały czas starałem się być na tyle skoncentrowany, żeby uważać na siebie, więc bez poślizgów, upadków, wystartowałem i wróciłem cały - mówi Łukasz Idowiak. 

Limit czasowy biegu wynosił 10 godzin, tymczasem mieszkaniec Ponieca pokonał trasę w czasie 6 godzin i 53 minuty! Na ponad 200 zawodników, z których wielu go nie ukończyło Łukasz Idkowiak zajął 55  miejsce. - Zupełnie inaczej biegnie się ultramaraton płaskim, do których przygotowywałem się, ale ze względu na pandemię koronawirusa zostały odwołane, a inaczej w górach. Przewyższenia dają się mocno we znaki - mówi Łukasz Idowiak. - My mieszkamy na takim terenie, że tych górek dookoła nie mamy, więc każde wzniesienie, które znajduję w lesie staram się wykorzystać maksymalnie, by poczuć tą  namiastkę gór...Podczas takich ultramaratonów górskich te braki wychodzą, ale trzeba zacisnąć zęby i biec dalej - wyjaśnia Łukasz Idowiak.     

Bieganie dla Łukasza Idowiaka jest swego rodzaju odskocznią od codzienności. - Biegam od około 10 lat...Po prostu zacząłem biegać, ale kto mnie zna, wie że sport lubiłem od zawsze...Staram się biegać cztery razy w tygodniu, przed pracą, albo późno wieczorem. Tak, żeby w miarę możliwości nie odbywało się to kosztem czasu poświęcanego dla rodziny - podsumował Łukasz Idowiak.

[ALERT]1603015925549[/ALERT]

(M.S)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (2)

Z innej gminyZ innej gminy

13 0

Super! brawo! 13:01, 18.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

BiegaczBiegacz

2 1

Brawo podziwiam i gratuluję ukończenia biegu. Sam wiem jaki to jest wysiłek. Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam serdecznie. 17:31, 18.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA