Urzędnicy z gminy Borek Wlkp. oszacowali straty spowodowane nawałnicą, która przeszła przez region w minioną sobotę. Na wypłatę zasiłków mogą liczyć jednak tylko dwie rodziny. Porywisty wiatr pozrywał im dachy w mieszkaniach. Pozostali będą mogli skorzystać z ulg podatkowych.
Nawałnica z porywistym wiatrem przeszła przez powiat gostyński w sobotę, 15 sierpnia. Jej skutki usuwano przez kilka dni. Największe starty odnotowano na terenie gminy Borek Wlkp. Już następnego dnia po burzy burmistrz Marek Rożek w asyście gminnych urzędników wyruszył w teren, zbierając informacje o szkodach i obiecywał pomoc. - Nie wygląda to dobrze. W poniedziałek zbierze się specjalna komisja, która dokładnie oszacuje straty - powiedział w niedzielne przedpołudnie burmistrz Marek Rożek. - Mieszkańców na pewno wesprzemy - dodał włodarz gminy.
Przez dwa dni specjalna komisja w składzie: Mirosław Twardowski - kierownik Referatu Urzędu Miejskiego w Borku Wlkp., Kazimierz Grajczyk - inspektor budowlany i Danuta Frąckowiak - specjalista pracy socjalnej policzyli straty. Jak ustalono, na trzech budynkach mieszkalnych – w Jaworach, Strumianach i Karolewie zerwane zostało pokrycie dachowe. W kilku gospodarstwach wiatr uszkodził budynki gospodarcze.
Najbardziej poszkodowani otrzymają pomoc finansową od Gminy. - Na podstawie wstępnego oszacowania strat do natychmiastowej wypłaty zasiłku przewidziane są dwie rodziny w łącznej kwocie 3.5 tys. zł. Pozostałe poszkodowane osoby mają możliwość skorzystania z ulg podatkowych oraz ulgi w spłacie zobowiązań podatkowych w podatku rolnym - informuje Mirosław Twardowski z Urzędu Miejskiego w Borku Wlkp.
Ponadto na terenie całej gminy strażacy usuwali połamane drzewa, drobne gałęzie, które uniemożliwiały swobodny przejazd na drogach. Dodatkowym utrudnieniem był brak zasilania w energię elektryczną, w niektórych miejscowościach trwający nawet kilka dni, m.in. w Siedmiorogowie Drugim, Wycisłowie, części Borku Wlkp.
MiS
0 0
Współczuję osobom, które ucierpiały na skutek nawałnicy, ale uważam, że to nieuczciwe. Mnie mama nauczyła, że o swój dobytek należy dbać i dlatego zawsze wszystko, co mam, jest ubezpieczone. Pojazdy, zabudowania, nawet pies który mógłby wejść komuś w szkodę. Tymczasem ludzie żyjący zgodnie z filozofią "carpe diem" nie ponoszą kosztów, ale chętnie wyciągają rękę po benefity, które sam im oferuje włodarz gminy. Oczywiście benefity nie biorą się znikąd, tylko z podatków. A jak wiadomo, bilans musi się zgadzać, więc aby komuś dać, trzeba będzie komuś zabrać.
0 0
Typowy borecki burdel.... Brak kasy a się bawimy... niech zamieszkaja w ratuszu za grube miliony bo to była priorytetową inwestycja....pani....która podwinęła....
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz