Patrząc na te zdjęcia, trudno nie odnieść wrażenia, że niektórym naprawdę chciało się włożyć sporo wysiłku w to, żeby…pozbyć się śmieci. Bo przecież trzeba było te worki donieść, postawić przy ulicznym koszu albo wręcz upchnąć tak, jakby to był prywatny pojemnik pod domem. W jednym miejscu ktoś zostawił całe reklamówki, w innym stertę ulotek, gdzie indziej kosz wygląda tak, jakby przyjął pół zawartości czyjejś kuchni. Trudno to nazwać przypadkiem.