W Kromolicach (Gmina Pogorzela) odbyła się II Runda Mistrzostw Polski Modeli Pływających Klas M. Na starcie zawodów stawiło się blisko 40 zawodników z całej Polski, którzy miniaturowymi łódkami zacięcie rywalizowali w kilku kategoriach.
Staw w Kromolicach już po raz drugi gościł najlepszych zawodników, którzy ścigają się elektrycznymi modelami łódek. Mistrzostwa Polski składają się z IV rund. Pierwsza odbyła się pod koniec maja w Kędzierzynie-Koźlu i teraz przyszła pora na II serię w Gminie Pogorzela. Na starcie zawodów stawiło się 37 uczestników, którzy ścigali się w kilku klasach. – Mamy trzy główne kategorie. Pierwszą jest ECO i są to normalne modele łódek ze śrubą pod kadłubem, dzieli się ona jeszcze na cztery inne kategorie. Drugi rodzaj, to Mono, tutaj śruba pracuje w półzanurzeniu za rufą. Natomiast ostatnią jest Hydro, gdzie dochodzą pływaki i śruba również jest w półzanurzeniu – mówi Jan Stolarek, sędzia główny zawodów.
Zabawa takimi modelami jest praktycznie dla każdego jeśli nie myślimy o poważnych imprezach i rywalizacji z najlepszymi zawodnikami w kraju i na świecie. – Jeśli ktoś chce się bawić, to nie są to duże koszty, bo prosty silnik i aparatura kosztują z 500 zł. Część uczestników jest w krajowej kadrze, to wtedy koszty liczone są już w tysiącach, bo dochodzi do tego poważna elektronika i silniki lepszej klasy. Jeśli standardowy kosztuje 30 zł, to taki bardzo dobry już 400-500 a nawet jeszcze więcej – dodaje Jan Stolarek.
Wyścigi odbywają się na wyznaczonych torach i w zależności od kategorii trasa jest krótsza albo dłuższa. Wygrywa ten, który przepłynie najwięcej okrążeń w określonym czasie. Jak pokazały zawody w Kromolicach rywalizacja była bardzo zacięta i nie wszyscy docierali do mety, a duża prędkość modeli sprawiała, że o zderzenia przy nawrotach nie było trudno. – Mini ECO standard, to jest najwolniejsza kategoria i modele osiągają tutaj prędkości w granicach 40-50 km/h. Natomiast te najszybsze łódki pływają nawet 100 km/h i nie wszyscy mogą je prowadzić. Wymaga to perfekcyjnego opanowania na torze i żelaznych nerwów – mówi z kolei Rafał Nitecki, jeden z uczestników.
Kto przegapił zawody, być może będzie mógł obejrzeć najlepszych zawodników za rok, a tymczasem kolejne dwie rundy odbędą się znowu w Kędzierzynie-Koźlu, tak samo jak Mistrzostwa Świata pod koniec sierpnia.
ŁuLi
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz