Wiadomości z regionu Gostyn24, najważniejsze informacje, wiadomości i wydarzenia

Zamknij

"Ambasadorka" Polski w Krobi

16:47, 25.05.2016 Aktualizacja: 14:12, 22.10.2025

Od zawsze wiedziała, że lubi podróżować. Przypadek sprawił, że trafiła do kraju największej gospodarki na świecie. Mowa o Weronice Wasiak, która gościła w Gminnym Centrum Kultury i Rekreacji im. Jana z Domachowa Bzdęgi w Krobi. Nie zabrakło ciekawych anegdot, niesamowitych historii, zdjęć, gadżetów z wyprawy oraz chińskiego poczęstunku.

 

Frekwencja spotkania zorganizowanego przez Gminne Centrum Kultury i Rekreacji w Krobi przerosła oczekiwania organizatorów. - Mam nadzieję, że dowiemy się dzisiaj czegoś nowego i chińszczyzny nam nie zabraknie – mówiła Agnieszka Wujek, dyrektor GCKiR w Krobi.  - Nowy gość to nowy pomysł i nowi widzowie, liczni jak widać dzisiaj – dodała.
Po oficjalnym przywitaniu, przyszedł czas na opowieść o Chinach. - Chciałabym was dzisiaj zabrać w podróż po Chinach – mówiła Weronika Wasiak i podkreśliła, że chociaż w Państwie Środka była ponad rok, to ogromny kraj i trudno jest go całkowicie odkryć. - Gdziekolwiek się jedzie, każdy odkrywa w pewnym sensie miejsce dla siebie, bo te miejsca są tak zróżnicowane, ogromne i odległe – relacjonowała mieszkanka Krobi, która chińskim słownictwem wzbudziła ciekawość gości. Musiała się go nauczyć, by nie dać się naciągać tubylcom. Dodatkową formą komunikacji były gesty i... uśmiech. - Oni cieszą się, że postarałeś się wypowiedzieć jakieś słowo w ich języku. Jeśli jednak Chińczyk widzi na ulicy białego człowieka automatycznie cena czegokolwiek, taksówki czy produktów ulicznych, wzrasta minimum trzykrotnie -  mówiła Weronika Wasiak. 
Swoją podróż rozpoczęła z Warszawy, z przesiadką w Dubaju i zakończyła w Pekinie, gdzie pierwsze dwa tygodnie spędziła na szkoleniach nauczycielskich. - Wyróżniałam się, bo język angielski nie był moim językiem ojczystym. Ktoś wspomniał, czy ja powinnam się przyznawać, że jestem Polką. Pomyślałam sobie, że to jest moment kiedy wszyscy się dowiedzą, że jestem z Polski – opowiadała Weronika. Dwa tygodnie szybko minęły i trzeba było zacząć samodzielną naukę. - Nadszedł czas, gdzie każdy z nas musiał pojechać do swoich szkół, w których zaczynaliśmy prawdziwy rok nauczania. Moją prowincją była prowincja Hunan, którą mogę nazwać swoim drugim domem – wspominała mieszkanka Krobi zaznaczając, że trasa z Pekinu do tej miejscowości trwała 18 godzin. 
Gość spotkania podkreślała, że Chiny są tak zróżnicowane, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. - Odmienność kulturowa, nowe doświadczenia z ludźmi i językiem, niezwykłe miejsca. Każdy najmniejszy przejechany kilometr zmienia to, co widzimy – opowiadała podróżniczka. Wspominała też niepowtarzalne zapachy i smaki, których pełne są Chiny i których, mimo starań, nie potrafiła odtworzyć po powrocie do domu.
Sam pomysł wyjazdu do Chin był bardzo spontaniczny. - To, że lubię podróżować, wiedziałam od samego początku – mówiła Weronika Wasiak. Już jako studentka turystyki z językiem francuskim na Uniwersytecie w Wielkiej Brytanii dostała szansę od losu i wykorzystała ją. - Pewnego dnia przyszła osoba, która zaprezentowała program „Uczymy języka angielskiego w Chinach” i ja powiedziałam „Tak, to jest właśnie to!” i wtedy spróbowałam, zaaplikowałam i wyszło –  wspominała Weronika. Swojej decyzji nie żałuje, a czas spędzony w najbardziej zaludnionym kraju na świecie wspomina jako niezapomniane 13 miesięcy swojego zycia. - W zasadzie po całym roku mogę powiedzieć, że Chińczycy czekają na obcokrajowców z otwartymi ramionami - dodała. Będąc tam próbowała miejscowym przybliżyć zwyczaje panujące w Polsce, dzięki czemu została okrzyknięta ambasadorką Polski. - Moje serce bardzo się z tego cieszyło i mam nadzieję, że oni zapamiętają gdzie jest Polska, co to za kraj i jakie mamy cechy charakterystyczne  - wyznała.
Weronika przywiozła z Chin wiele ciekawych pamiątek, które zaprezentowała uczestnikom spotkania. Były wśród nich książeczki, z których uczyła się języka chińskiego. - Nie jest to takie  trudne jak się wszystkim może wydawać. Porównując te znaki do pewnych obrazków, dzieci uczą się rysować każdą linię, każdy znak po kolei – mówiła mieszkanka Krobi. Chociaż podróż odbyła całkiem niedawno ( od czerwca 2014 roku do lipca 2015 roku), w przyszłości planuje tam wrócić. 
Po prezentacji przyszedł czas na chiński poczęstunek i obejrzenie wystawy zdjęć, która będzie trwała do 30 czerwca, w godzinach otwarcia krobskiego kina. Weronika Wasiak w niebanalny sposób przybliżyła kulturę i zwyczaje panujące w Chinach, dlatego mieszkańcy Krobi na długo zapamiętają to spotkanie. W stworzeniu klimatycznego wystroju pomogli członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku, rodzina Weroniki Wasiak oraz Zbigniew Gruszczyński.
 
AW

Frekwencja spotkania zorganizowanego przez Gminne Centrum Kultury i Rekreacji w Krobi przerosła oczekiwania organizatorów. - Mam nadzieję, że dowiemy się dzisiaj czegoś nowego i chińszczyzny nam nie zabraknie – mówiła Agnieszka Wujek, dyrektor GCKiR w Krobi.  - Nowy gość to nowy pomysł i nowi widzowie, liczni jak widać dzisiaj – dodała. 

Po oficjalnym przywitaniu, przyszedł czas na opowieść o Chinach. - Chciałabym was dzisiaj zabrać w podróż po Chinach – mówiła Weronika Wasiak i podkreśliła, że chociaż w Państwie Środka była ponad rok, to ogromny kraj i trudno jest go całkowicie odkryć. - Gdziekolwiek się jedzie, każdy odkrywa w pewnym sensie miejsce dla siebie, bo te miejsca są tak zróżnicowane, ogromne i odległe – relacjonowała mieszkanka Krobi, która chińskim słownictwem wzbudziła ciekawość gości. Musiała się go nauczyć, by nie dać się naciągać tubylcom. Dodatkową formą komunikacji były gesty i... uśmiech. - Oni cieszą się, że postarałeś się wypowiedzieć jakieś słowo w ich języku. Jeśli jednak Chińczyk widzi na ulicy białego człowieka automatycznie cena czegokolwiek, taksówki czy produktów ulicznych, wzrasta minimum trzykrotnie -  mówiła Weronika Wasiak. 

Swoją podróż rozpoczęła z Warszawy, z przesiadką w Dubaju i zakończyła w Pekinie, gdzie pierwsze dwa tygodnie spędziła na szkoleniach nauczycielskich. - Wyróżniałam się, bo język angielski nie był moim językiem ojczystym. Ktoś wspomniał, czy ja powinnam się przyznawać, że jestem Polką. Pomyślałam sobie, że to jest moment kiedy wszyscy się dowiedzą, że jestem z Polski – opowiadała Weronika. Dwa tygodnie szybko minęły i trzeba było zacząć samodzielną naukę. - Nadszedł czas, gdzie każdy z nas musiał pojechać do swoich szkół, w których zaczynaliśmy prawdziwy rok nauczania. Moją prowincją była prowincja Hunan, którą mogę nazwać swoim drugim domem – wspominała mieszkanka Krobi zaznaczając, że trasa z Pekinu do tej miejscowości trwała 18 godzin. 

Gość spotkania podkreślała, że Chiny są tak zróżnicowane, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. - Odmienność kulturowa, nowe doświadczenia z ludźmi i językiem, niezwykłe miejsca. Każdy najmniejszy przejechany kilometr zmienia to, co widzimy – opowiadała podróżniczka. Wspominała też niepowtarzalne zapachy i smaki, których pełne są Chiny i których, mimo starań, nie potrafiła odtworzyć po powrocie do domu. 

Sam pomysł wyjazdu do Chin był bardzo spontaniczny. - To, że lubię podróżować, wiedziałam od samego początku – mówiła Weronika Wasiak. Już jako studentka turystyki z językiem francuskim na Uniwersytecie w Wielkiej Brytanii dostała szansę od losu i wykorzystała ją. - Pewnego dnia przyszła osoba, która zaprezentowała program „Uczymy języka angielskiego w Chinach” i ja powiedziałam „Tak, to jest właśnie to!” i wtedy spróbowałam, zaaplikowałam i wyszło –  wspominała Weronika. Swojej decyzji nie żałuje, a czas spędzony w najbardziej zaludnionym kraju na świecie wspomina jako niezapomniane 13 miesięcy swojego zycia. - W zasadzie po całym roku mogę powiedzieć, że Chińczycy czekają na obcokrajowców z otwartymi ramionami - dodała. Będąc tam próbowała miejscowym przybliżyć zwyczaje panujące w Polsce, dzięki czemu została okrzyknięta ambasadorką Polski. - Moje serce bardzo się z tego cieszyło i mam nadzieję, że oni zapamiętają gdzie jest Polska, co to za kraj i jakie mamy cechy charakterystyczne  - wyznała. 

Weronika przywiozła z Chin wiele ciekawych pamiątek, które zaprezentowała uczestnikom spotkania. Były wśród nich książeczki, z których uczyła się języka chińskiego. - Nie jest to takie  trudne jak się wszystkim może wydawać. Porównując te znaki do pewnych obrazków, dzieci uczą się rysować każdą linię, każdy znak po kolei – mówiła mieszkanka Krobi. Chociaż podróż odbyła całkiem niedawno ( od czerwca 2014 roku do lipca 2015 roku), w przyszłości planuje tam wrócić.  

Po prezentacji przyszedł czas na chiński poczęstunek i obejrzenie wystawy zdjęć, która będzie trwała do 30 czerwca, w godzinach otwarcia krobskiego kina. Weronika Wasiak w niebanalny sposób przybliżyła kulturę i zwyczaje panujące w Chinach, dlatego mieszkańcy Krobi na długo zapamiętają to spotkanie. W stworzeniu klimatycznego wystroju pomogli członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku, rodzina Weroniki Wasiak oraz Zbigniew Gruszczyński.

 AW

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%