Piąta Pielgrzymka Konna i Zaprzęgów Konnych na Świętą Górę miała być przede wszystkim spotkaniem ludzi, których łączy pasja, tradycja i miłość do koni. I taka była, choć w tym roku wydarzeniu towarzyszył cień groźnego wypadku, do którego doszło w Bodzewie. Jeden z zaprzęgów zmierzał właśnie w kierunku Świętej Góry, gdy podczas wymijania z ciągnikiem rolniczym koń miał się spłoszyć, a bryczka przewróciła się na bok.
Poważnie ranny został 53-letni woźnica, - proboszcz parafii w Chwałkowie. Na miejscu interweniowały służby ratunkowe, a poszkodowanego przetransportowano śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Puszczykowie. Policja prowadzi czynności w kierunku wypadku drogowego. Mimo tego trudnego wydarzenia pielgrzymka odbyła się na Świętej Górze już po raz piąty. Jak podkreśla Rafał Nowak, współorganizator wydarzenia, to mały jubileusz i dowód na to, że inicjatywa z roku na rok coraz bardziej się rozwija.
- Z roku na rok to coraz fajniej się rozkręca. Pogoda nam dopisuje, także cieszymy się, że mimo wszystko coraz więcej jest hodowców razem z nami - mówi Rafał Nowak.
Uczestnicy przyjechali z różnych stron. Byli lokalni hodowcy i miłośnicy koni z powiatu gostyńskiego, ale też goście z Dolnego Śląska. Niektórzy mieli za sobą naprawdę długą drogę. Jeden z uczestników, Stanisław Rutkiewicz z Wrocławia, przyjechał bryczką, pokonując w dwa dni ponad sto kilometrów.
- Wyjechaliśmy w piątek. 70 kilometrów przebyliśmy i w sobotę kolejnych 35 kilometrów. Przyjechaliśmy grupą, pięciu zaprzęgów. To jest taka króciutka pielgrzymka, bo dwudniowa, ale jakie my robimy pielgrzymki, to świat nie widział. Kilka lat jeździliśmy do Lichenia, potem do Częstochowy, do Świętej Lipki, na Święty Krzyż. Dużo miejsc odwiedziliśmy. To jest moja 20. pielgrzymka konna - opowiadał uczestnik pielgrzymki.
Dla wielu osób takie spotkania są czymś więcej niż tylko przejazdem czy pokazem zaprzęgów. To okazja, by się poznać, porozmawiać i spotkać poza zawodami czy Hubertusami. Rafał Nowak zwraca uwagę, że środowisko miłośników koni tworzy pewnego rodzaju rodzinę, choć nie wszyscy znają się na co dzień.
Tegoroczna pielgrzymka pokazała jednak także, że poruszanie się zaprzęgami po współczesnych drogach staje się coraz większym wyzwaniem. Ruch samochodowy, przebudowy dróg i coraz mniej spokojnych tras sprawiają, że hodowcy i właściciele koni mają coraz mniej przestrzeni do bezpiecznych przejazdów.
- Drogi są robione dla samochodów. Coraz częściej te drogi krzyżują się z naszymi trasami, którymi kiedyś jeździliśmy. Brakuje nam dojazdów, żeby spokojnie gdzieś wyjechać - mówi Rafał Nowak.
Jak dodaje, coraz częściej konie trzeba przewozić koniowozami, by dopiero w spokojniejszym miejscu rozpocząć przejażdżkę. A przecież dla wielu uczestników właśnie droga, pola, lasy, cisza i kontakt ze zwierzęciem są najważniejszą częścią tej pasji.
- W polach i lasach jest piękny klimat. Można się wyciszyć i zebrać myśli - dodaje Rafał Nowak.
Wypadek w Bodzewie przypomniał, jak wiele ostrożności wymaga obecność koni i zaprzęgów na drogach. Organizatorzy i uczestnicy pielgrzymki nie kryli poruszenia.
- Przykra sytuacja, ale modlimy się za rannego, aby wszystko dobrze się skończyło - usłyszeliśmy.
Jak mówił Rafał Nowak, była to bardzo przykra sytuacja, a podczas mszy świętej polowej modlono się za poszkodowanego. Na koniec poświęcono konie.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"93503"}
::news{"type":"see-also","item":"93497"}
::news{"type":"see-also","item":"93281"}
1 1
Co z koniem? Czy jest pod opieką psychologa ? Jak sobie radzi z tą sytuacją ?
1 1
Wielkie brawa Rafał za organizację 🙂💪
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz