Wiadomości z regionu Gostyn24, najważniejsze informacje, wiadomości i wydarzenia

Zamknij

Hardkorowy Rzeźnik ? zdjęcia

13:11, 02.06.2016 Aktualizacja: 13:33, 22.10.2025

Są biegi, które pokonuje się z wielką przyjemnością i łatwością, gdyż są one krótkie i nie powodują wielkiego zmęczenia. Są jednak i takie, których przebiegnięcie wymaga olbrzymiego wysiłku i wiary w to, że człowiek jest w stanie poradzić sobie z długim dystansem oraz trudnymi warunkami. Taki właśnie bieg odbył się w Bieszczadach, gdzie nie zabrakło biegaczy z naszego powiatu.

Jedenaścioro śmiałków z naszego terenu wzięło udział w Biegu Rzeźnika, który odbył się po raz trzynasty. Trasa tej wymagającej imprezy prowadzi po górzystym terenie Głównego Szlaku Beskidzkiego, który liczy sobie 519 km, ale zawodnicy aż tyle nie musieli przebiec. Jednym ze śmiałków był gostynianin, Krzysztof Idkowiak, który tak naprawdę nie miał w swoich planach startu w tym biegu, ale przez pech innego zawodnika wziął w nim udział. – Piotr Kaźmierski chciał sobie zrobić prezent na 40 urodziny i przebiec ten bieg razem ze swoim kolegą, ale ten nabawił się kontuzji i nie mógł wystartować. Na te zawody trudno się dostać, gdyż jest losowanie, więc Piotr szukał kogoś, aby nie stracić swojego miejsca i na dwa miesiące przed biegiem zaproponował mi udział, a ja się zgodziłem – mówi Krzysztof Idkowiak.

Zarówno Krzysztof, jak i Piotr (reprezentowali Sporty Walki Gostyń) biegają już od kilku lat i mają na swoim koncie przebiegnięte maratony, ale Bieg Rzeźnika to zupełnie inne wyzwanie, bo nie dość, że trzeba poruszać się wyłącznie po górzystym terenie, to trzeba to robić w parach. – Istotą Rzeźnika jest to, aby biec w parach. Ogólnie ma to być utrudnieniem według organizatorów, bo gdy kolega już nie może, to trzeba go wspierać. Było widać na trasie sporo kłótni, pretensji, a wiadomo, że gdy człowiek jest zmęczony i dochodzą do tego nerwy, to czasami można coś za dużo powiedzieć. My na szczęście nie mieliśmy żadnej kłótni, czy sprzeczki. Były jakieś mniejsze kryzysy, ale żaden z nas nie miał takiego, że już nie dawałby rady – dodaje uczestnik zmagań.

Krzysztof propozycję biegu otrzymał dwa miesiące przed startem, więc szybko było trzeba się do niego przygotować. Choć cały czas był w treningu, to razem z Piotrem szukali w naszych okolicach takich tras, które choć trochę oddawałby to, co będzie ich czekać w Beskidach. W samym tylko maju przebiegli 150 km, a na Biegu Rzeźnika czekał na nich dystans 81,9 km, choć niektóre GPS podawały, że tych kilometrów było blisko 85. – Były obawy czy fizycznie podołam, bo tak 40-50 km wiedziałem, że zrobię na pewno, a nie byłem pewny, co będzie dalej, tym bardziej, że to bieg po górach. Nie chciałem też zawieść Piotra, żeby w połowie trasy powiedzieć, że nie dam rady – kontynuuje Krzysztof.

Po dwóch miesiącach przygotowań przyszedł czas na start, który już mógł być problemem dla niektórych uczestników, gdyż początek biegu zaplanowano na 3 w nocy, a na linię startu trzeba było jeszcze dojechać autokarem. – Już na sam początek nie chciało się, bo trzeba było wstać o 1 w nocy, zjeść coś i pojechać na start, praktycznie nie śpiąc. Położyliśmy się o 21, ale właściwie tylko leżeliśmy, bo nie można było zasnąć. Już od tego momentu trzeba mieć mocną głowę, wiedząc, że przed nami ponad 80 km, ale jak ma się motywację i silną wolę, to da się radę – nie ukrywa biegacz z Gostynia.

Przez pierwsze dwie godziny bieg odbywał się w całkowitej ciemności, dlatego większość uczestników poruszała się z lampkami na głowach. Na szczęście trasa była bardzo dobrze oznakowana, więc ciężko było się zgubić. Cały dystans podzielony był na pięć odcinków, gdzie znajdowały się punkty kontrolne i były limity czasowe, więc nie wszyscy ukończyli zmagania, a na starcie stanęło 778 par. Na punktach można było również uzupełnić płyny oraz coś zjeść, co przy takim wysiłku jest bardzo ważne. – Mieliśmy rozrobione elektrolity, aminokwasy, żeby to nie była sama woda, a na punktach kontrolnych można było sobie dolać. Zabraliśmy także żele, batony energetyczne czy banany. Do tego na dwóch punktach było jedzenie od organizatorów, gdzie można było zjeść zupę, makarony i bułki. Staraliśmy się szybko zjeść i biec dalej, średnio byliśmy tam 15 minut, ale byli też tacy, którzy robili sobie tam pikniki. Lepiej było jednak bardzo szybko uciekać, bo głowa chciała zostać, a jeszcze dłuższy postój powodowałby brak chęci do dalszego biegu, zwłaszcza po 50 km – przyznaje Krzysztof.

Na ponad 80 km trasie płaskich odcinków praktycznie nie było, co oznaczało jeszcze większy wysiłek i koncentrację, kiedy było trzeba zbiegać z górki. – Najtrudniej było przez to, że były cztery podejścia pod górę, które liczyły sobie po 4-5 km. Wówczas pokonywało się takie odcinki prawie przez półtorej godziny, a później trzeba było zbiegać z tych gór, gdzie mięśnie były już „popalone’. Nie można było biec na maksa, tylko cały czas trzeba było hamować, żeby się nie przewrócić i to było duże utrudnienie – nie ma wątpliwości Krzysztof Idkowiak. Mimo takiej, a nie innej trasy, gostynianie większość kilometrów przebiegli, choć pod te najbardziej strome odcinki trzeba było maszerować, bo nie było opcji, żeby nawet truchtać. Na szczęście wszystkie odcinki udało się pokonać bez większych problemów i nie przekroczyć limitu czasu. – Przygód raczej nie mieliśmy, zwierząt nie spotkaliśmy, a miały być żubry i niedźwiedzie. Przez chwilę było burzowo, ale jak to w górach pogoda często się zmienia – dodaje biegacz.

Ostatecznie, po ponad 15 godzinach, biegu Krzysztof z Piotrem dotarli na metę, kończąc swój pierwszy Bieg Rzeźnika na 581 miejscu, ale nie pozycja była tutaj najważniejsza. –  Ostatnie 2-3 godziny zależą głównie od głowy, bo nogi biegną, ale w głowie są różne myśli, jednak jak ktoś ma mocną wolę i tyle już przebiegł, to do tego końca chce dobiec. Po biegu zakwasy były, do tego bolały mięśnie, kolana, biodra, ale nie było tragicznie. Organizm przez dzień, dwa dochodził do siebie, ale jak już się poruszało i rozciągnęło, to było wszystko dobrze – przyznaje Krzysztof.

Bieg Rzeźnika kończył się po ponad 80 km, ale później zaczynał się Bieg Rzeźnika HardCore, gdzie do przebiegnięcia było dodatkowych 18 km z dwoma potężnymi podbiegami na trasie. Gostynianie w tej rywalizacji już udziału nie wzięli, ale być może w przyszłości zdecydują się na to. – Nie było chęci pobiec ten najdłuższy odcinek, bo byśmy się nie zmieścili w czasie, a w debiucie chcieliśmy ukończyć ten podstawowy dystans. Może jeśli będziemy startować przez najbliższe lata, to kiedyś przyjdzie taki pomysł, ale na razie celem było przebiec ponad 80 km – mówi na koniec Krzysztof Idkowiak.

Oprócz duetu Kaźmierski/Idkowiak Bieg Rzeźnika ukończyły następujące pary: Paweł Piotrowski i Przemysław Marcinkowski (Proton Gostyń – 218 miejsce), Rafał Matyśkiewicz i Marcin Wujek (Dzikie Kuny – 304 miejsce) oraz Maciej Gerowski i Janusz Knapp (Netbox Biega – 390 miejsce). Do tego linię mety udało się przekroczyć Piotrowi Góralskiemu (Góral&Kamyk Team – 458 miejsce), Marlenie Nowackiej (Maraton Piaski 2017 – 365 miejsce) oraz Tomaszowi Węglarzowi (PGB Sportowa Paczka – 586 miejsce).

ŁuLi, foto: Krzysztof Idkowiak, Jacek Deneka

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (8)

kriskris

0 0

Brawo chłopacy!

15:11, 02.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

DARIODARIO

0 0

Z Gostynia na rzeźniku był więcej ludzi

15:33, 02.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

kazikkazik

0 0

Oooo ja ich znam :))))))))))

15:51, 02.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gosiagosia

0 0

To chyba Bieszczady :)

22:49, 02.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

KrokodyleKrokodyle

0 0

To są Bieszczady
Gratuluję ukończenia rzeźni

06:06, 03.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

KaśkaKaśka

0 0

Wielkie BRAWA i GRATULACJE dla WSZYSTKICH , podziwiam Was za wytrwałość

09:11, 03.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

wdfwdf

0 0

szacun skurczybykosy

17:59, 03.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

gajagaja

0 0

Brawo i wielki szacun dla wszystkich biegaczy z Gostynia

16:08, 04.06.2016
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%