Kiedyś człowiek pytał drugiego człowieka. Na ulicy, w sklepie, na przystanku, „gdzie w okolicy najlepiej na grzyby?”. Padały proste odpowiedzi, czasem z uśmiechem, czasem z powagą. „Spróbuj w Talarch”, „w Smogorzewie powinno być dobrze”, ktoś inny rzuciłby „a tam, za lasem w kierunku Piasków”. Normalna wymiana informacji, normalny świat. Dziś normalność umarła. Pytanie trafia na Facebooka, a odpowiedzi to już nie próba pomocy, lecz konkurs na to, kto pierwsze miejsce zajmie w plebiscycie na króla absurdu.