To nie był kolejny punkt na trasie, a spotkanie, które wciągnęło salę od pierwszych minut. Anita Lipnicka przyjechała do gostyńskiego "Hutnika" z programem "O miłości 2" i zaprosiła publiczność w świat piosenek o kochaniu, tęsknocie i "podróżach miłosnych"... tych na chwilę i tych na całe życie. Były utwory z różnych etapów jej kariery, były covery z młodości i osobiste przeżycia, które nadały temu wieczorowi wyjątkowego klimatu.
W Gostyńskim Ośrodku Kultury "Hutnik" odbył się koncert Anity Lipnickiej. Artystka przyjechała do Gostynia w ramach trasy "O miłości 2" i już od pierwszych minut było jasne, że ten wieczór będzie bardziej intymnym spotkaniem z emocjami niż zwykłym "odhaczeniem" kolejnego punktu na mapie. Sama Lipnicka od razu zaprosiła publiczność do świata, w którym wszystkie historie krążą wokół uczuć.
- Witam was bardzo gorąco w naszej miłosnej bajce. Dzisiaj będziemy wam grać, śpiewać i opowiadać tylko o kochaniu, o tęsknieniu, o rozmarzeniu, o pożądaniu, o wszystkich tych uczuciach i emocjach, które towarzyszą dwójce ludzi, jacy postanowili ze sobą podjąć podróż miłosną. Czy to na jedną noc, czy na jeden tydzień, czy na jedno życie. Bo miłości są różne - mówiła ze sceny Anita Lipnicka.
Publiczność usłyszała utwory z repertuaru Anity Lipnickiej z różnych okresów, ale też piosenki, które były dla niej ważne.
- Koncept tego koncertu jest taki, że usłyszycie sporo piosenek z mojego repertuaru z różnych okresów twórczości, ale też kilka coverów, które dla mnie były ważne, które towarzyszyły mi podczas moich pierwszych poruszeń serca - tłumaczyła artystka.
W trakcie koncertu wracały też wątki biograficzne, opowiedziane z typową dla Lipnickiej szczerością i spokojem. Artystka wspominała początki kariery, czasy Varius Manx i moment, w którym popularność stała się ciężarem.
- Do Londynu uciekłam… ta sława, która na mnie spadła, naprawdę była czymś przytłaczającym i nie za bardzo sobie z tym dawałam radę, więc cieszyłam się, że wreszcie byłam w obcym kraju, gdzie nikt nie zna mojego imienia ani nie rozpoznawał mojej twarzy - mówiła, zapowiadając utwór z solowego repertuaru.
Na sali było widać przekrój kilku pokoleń słuchaczy. Przyszli zarówno ci, którzy pamiętają Lipnicką z czasów Varius Manx, jak i osoby, które dopiero odkryły jej solową twórczość. Publiczność reagowała żywo, a program oparty na autorskich utworach i starannie dobranych coverach został bardzo dobrze przyjęty.
[ALERT]1772920520035[/ALERT]
[ZT]88673[/ZT]
[ZT]88610[/ZT]
[ZT]88574[/ZT]
1 0
Przepiękny koncert
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz