Wiadomości z regionu Gostyn24, najważniejsze informacje, wiadomości i wydarzenia

Zamknij

Precyzja, tempo i nerwy na wodzy. Na dawnym hipodromie zrobiło się widowiskowo

mis 10:12, 22.06.2026 Aktualizacja: 10:50, 22.06.2026
Skomentuj Precyzja, tempo i nerwy na wodzy. Na dawnym hipodromie zrobiło się widowiskowo Foto: Gostyn24

Na dawnym hipodromie stadninowym w Pępowie ponownie można było poczuć atmosferę zawodów konnych, które od lat są częścią lokalnej tradycji. Rozegrano tam zawody w powożeniu, przyciągające zarówno zawodników, jak i miłośników koni z różnych części Wielkopolski. Pogoda dopisała, choć pierwszy dzień lata przyniósł wysokie temperatury. Jak podkreślali organizatorzy i sędziowie, warunki były jednak sprzyjające, a konie oraz zawodnicy dobrze przygotowani do rywalizacji.

Zawody otworzył Grzegorz Matuszak, wójt gminy Pępowo, który dziękował wszystkim zaangażowanym w przygotowanie wydarzenia.

- Cieszymy się, że tak licznie zjawiliście się na naszych zawodach. Życzę wszystkim zawodnikom udanego startu. Zadbajcie o swoje konie, bo warunki mamy naprawdę sprzyjające, ale doświadczeni zawodnicy poradzą sobie z nimi i zawody będą naprawdę pięknie rozegrane - mówił Grzegorz Matuszak.

Sędzią głównym zawodów był Krzysztof Rembowski, doskonale znany w środowisku jeździeckim i powożeniowym. Jak sam przyznaje, z końmi związany jest od 44 lat. Przez dwie dekady startował sportowo, a od około 25 lat sędziuje zawody.

- Tu w Pępowie odbywało się siedem albo osiem oficjalnych Mistrzostw Polski w latach dziewięćdziesiątych. Później była mała przerwa, były zawody w Gogolewie, a od pewnego czasu, od ośmiu, może dziesięciu lat, zawody organizuje urząd gminy na dawnym stadninowym hipodromie - mówił Krzysztof Rembowski.

Tegoroczna rywalizacja miała formę konkursu zręczności kombinowanej. Jak wyjaśniał sędzia główny, do trasy włączono również dwie przeszkody crossowe, które urozmaiciły przebieg zawodów i podniosły ich widowiskowość.

- To taka nowa rzecz, która uatrakcyjnia te zawody. Dwie przeszkody rozgrywane są na zasadzie crossowej, czyli liczy się szybkość i prawidłowy przejazd według oznaczeń - tłumaczył Krzysztof Rembowski.

 

W powożeniu liczyły się precyzja, zwinność, tempo i opanowanie. Zadaniem zawodników było pokonanie trasy bez zrzutek i w jak najlepszym czasie. Norma czasu wynosiła trzy minuty, a każda spóźniona sekunda oznaczała pół punktu karnego. W przypadku czystych przejazdów decydował lepszy czas.

Do zawodów zgłoszono ponad 30 zaprzęgów. Uczestnicy przyjechali z różnych miejscowości Wielkopolski, między innymi z Włoszakowic, Bukówca Górnego, okolic Śremu oraz południowej części regionu. Nie zabrakło także reprezentantów gminy Pępowo i pobliskiego Chwałkowa.

Na trasie można było zobaczyć różne konie, choć jak przyznawał sędzia dominowały konie szlachetne półkrwi, a także krzyżówki wielkopolskie i śląskie. W Wielkopolsce coraz częściej pojawiają się również konie śląskie, dobrze sprawdzające się w tego typu konkurencjach.

- To są konie specjalnie przygotowywane do takich zawodów. Koń musi być do tego przygotowany, bo może chodzić zarówno pod siodłem, jak i w bryczce crossowej czy pokazowej - wyjaśniał Krzysztof Rembowski.

Wśród uczestników zawodów byli zarówno doświadczeni zawodnicy, jak i osoby dopiero rozpoczynające swoją przygodę z rywalizacją poza własnym ośrodkiem. Jedną z nich była Maria Małecka ze Stowarzyszenia Klub Jeździecki Chwałkowo. Jak mówiła Sylwia Mendyka, dla zawodniczki był to jeden z pierwszych poważniejszych startów.

- Można powiedzieć, że oprócz naszych zawodów w Chwałkowie to są jej pierwsze zawody. Treningi ruszyły dopiero od miesiąca, więc wiadomo, że przy takim przejeździe zawsze jest stres. Pierwsze koty za płoty. Następnym razem będzie jeszcze lepiej, ale jesteśmy bardzo zadowolone z tego przejazdu - mówiła Sylwia Mendyka.

Maria Małecka startowała z Dorką, spokojnym koniem pracującym na co dzień w hipoterapii w Chwałkowie.

- To konik, na którego można się położyć bez siodła. Jest bardzo spokojny - mówiła przedstawicielka Klubu Jeździeckiego Chwałkowo.

Na pępowskim hipodromie pojawili się także zawodnicy spoza regionu. Wojciech Tyczyński ze Sworowa koło Wrocławia przyjechał do Pępowa po raz drugi. Jak przyznał, ubiegłoroczny start nie obył się bez problemów, bo koń zatrzymał się przy wodzie. Tym razem zawodnik liczył na spokojniejszy przejazd.

- W tym roku mam innego konia, powinien iść ze spokojem. Trzeba poświęcić trochę czasu, potrenować, pojeździć, dać koniowi czas i przygotować go do różnych bodźców - mówił Wojciech Tyczyński.

Jego koń ma siedem lat i startował już wcześniej, choć jak zaznaczał zawodnik bardziej amatorsko. Pasja do koni w jego przypadku przyszła rodzinnie.

- Po dziadku odziedziczyłem ta pasję - przyznał.

Zawody w Pępowie po raz kolejny pokazały, że tradycja powożenia w tej części regionu wciąż jest żywa. 

::addons{"type":"alert"}

::news{"type":"see-also","item":"94475"}

::news{"type":"see-also","item":"94463"}

::news{"type":"see-also","item":"94424"}

(mis)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%