Rezerwat w Starym Gostyniu powstał ponad 60 lat temu, by chronić rzadkie torfowisko źródliskowe. Dziś wokół tego miejsca narasta coraz więcej pytań. Mieszkańcy i pasjonaci lokalnej historii alarmują o wycince, zasypywanych rowach, gałęziach wrzucanych do stawów i sąsiedztwie żwirowni. Urząd odpowiada, że teren przez lata mocno się zmienił, dawne warunki wodne zostały zaburzone, a gmina ma ograniczone możliwości działania. Czy rezerwat da się jeszcze ratować, czy pozostał już tylko status na papierze?
Rezerwat "Torfowisko Źródliskowe w Gostyniu Starym" został utworzony w 1963 roku. Zajmuje powierzchnię 3,58 ha i znajduje się w rejonie Starego Gostynia. Powołano go dla ochrony rzadkiego zbiorowiska roślinności torfowiskowej, które istniało dzięki zasilaniu wodami źródliskowymi, bogatymi w węglan wapnia. Jak wskazywano w dawnych opracowaniach, właśnie specyficzne warunki wodne pozwoliły na rozwój wyjątkowej roślinności.
Dziś, według osób zainteresowanych historią i przyrodą Starego Gostynia, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy, w których autorzy zarzucają brak właściwej troski o teren torfowisk, zasypywanie rowów, wrzucanie gałęzi do stawów oraz presję związaną z działalnością gospodarczą w pobliżu.
- Zaniedbania gminy w melioracji rowów, aby nawadniać torfiska, oraz brak zainteresowania tym terenem ze strony władz lokalnych nasuwają przykre wnioski - napisano w jednym z wpisów na profilu "Stary Gostyń w czasie i przestrzeni".
W innym wpisie autorzy zwracają uwagę na wycinkę drzew, gałęzie wrzucone do stawu i zasypane rowy. Padają też pytania, czy są to działania przypadkowe, samowolne, czy prowadzone za zgodą odpowiednich instytucji.
- Trudno powiedzieć, czy w tym przypadku to samowolka, czy też za zgodą urzędu ochrony środowiska dokonano wycinki. Drzewa wycięte, a gałęzie ze ściętych drzew wrzucone do stawu, rowy zasypane - czytamy we wpisie.
O stanowisko w tej sprawie zapytaliśmy Urząd Miejski w Gostyniu. Jak wyjaśnia Adam Ratajczak, inspektor ds. ochrony środowiska w Referacie Ochrony Środowiska UM w Gostyniu, rezerwat rzeczywiście jest miejscem, które na przestrzeni lat przeszło daleko idące zmiany.
- Rezerwat został utworzony w 1963 roku na mocy zarządzenia ówczesnego ministra leśnictwa i przemysłu drzewnego. W zarządzeniu określone zostały zakazy obowiązujące tylko na terenie rezerwatu, bez wyznaczenia tzw. otuliny. Na przestrzeni lat teren, na którym utworzono rezerwat, a wraz z nim występująca na nim roślinność, uległ znacznym zmianom - informuje inspektor Adam Ratajczak.
Jak tłumaczy przedstawiciel urzędu, na obecny stan torfowiska wpłynęło kilka czynników. Wśród nich wymienia między innymi zaprzestanie wypasu zwierząt i koszenia łąk, co doprowadziło do zarastania terenu roślinnością krzewiastą i drzewiastą. Jak dodaje, taki sposób ochrony nie jest właściwy dla niestabilnych biocenoz torfowisk niskich.
- Dodatkowo przeprowadzane powszechnie w okresie PRL melioracje terenów łąk i pól przyczyniły się do zachwiania stosunków wodnych na danym obszarze i osuszenia okolicznych terenów - wyjaśnia inspektor Adam Ratajczak.
Według urzędu obecnie, ze względu na stopień przekształcenia terenu, zmiany klimatu, ilość i rozkład opadów oraz ustępowanie dawnej flory torfowiskowej, na obszarze rezerwatu nie ma już warunków do rozwoju roślinności związanej z torfowiskami. Gmina przyznaje również, że sama nie prowadzi analiz hydrologicznych tego terenu. Jak tłumaczy Adam Ratajczak, w zarządzeniu powołującym rezerwat nie określono zadań ochronnych ani planu ochrony.
- Gmina Gostyń nie prowadzi takich analiz. Teren ten został przekształcony ze względu na czynniki historyczne oraz zmiany klimatyczne - przekazuje przedstawiciel urzędu.
Jednym z najczęściej podnoszonych wątpliwości jest sąsiedztwo żwirowni. W społecznościowych wpisach pojawia się sugestia, że wydobycie kruszywa może negatywnie wpływać na zielone tereny w Starym Gostyniu. Urząd odpowiada, że przedsiębiorca prowadzący wydobycie posiada aktualne koncesje wydane przez Starostę Gostyńskiego oraz Marszałka Województwa Wielkopolskiego. Dla złoża położonego najbliżej rezerwatu wydano też decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, uzgodnioną z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska oraz Wodami Polskimi.
- W decyzji środowiskowej na przedsiębiorcę nałożone zostały warunki korzystania ze środowiska, w tym między innymi zachowanie pasa ochronnego o szerokości 50 metrów od granicy rezerwatu przyrody "Torfowisko Źródliskowe w Gostyniu Starym" - wyjaśnia Adam Ratajczak.
Jak dodaje, z dokumentacji posiadanej przez urząd wynika, że złoże należy do złóż zawodnionych, ale niewymagających odwodnienia. Według tych dokumentów nie powinno dojść do zmiany stosunków gruntowo-wodnych ani obniżenia poziomu wód gruntowych w otoczeniu wyrobiska.
- Nie istnieje zagrożenie zmiany stosunków gruntowo-wodnych i obniżenia poziomu wód gruntowych, nie dojdzie do powstania leja depresji i obniżenia się zwierciadła wód podziemnych w otoczeniu wyrobiska - informuje urząd.
Gmina wskazuje jednocześnie, że jej możliwości działania są ograniczone. Poza granicą rezerwatu nie wyznaczono otuliny ochronnej, a przyległe grunty są prywatne i wykorzystywane głównie rolniczo. Samorząd nie ma więc prostych narzędzi, by samodzielnie regulować gospodarkę wodną na szerszym obszarze.
Co dalej z rezerwatem? To pytanie pozostaje otwarte. Urząd wskazuje, że organem właściwym w sprawach dotyczących rezerwatu jest Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. To RDOŚ może zwiększyć obszar rezerwatu, zmienić cele ochrony, a w przypadku bezpowrotnej utraty wartości przyrodniczych także zmniejszyć obszar rezerwatu albo go zlikwidować.
Najbardziej wymowna jest ostatnia część odpowiedzi urzędu. Gmina nie zapowiada nowej ekspertyzy środowiskowej. Wskazuje natomiast, że ze względu na stan terenu i obecne uwarunkowania środowiskowe być może należałoby rozważyć zniesienie statusu rezerwatu przyrody. Jednocześnie podkreśla, że decyzja w tej sprawie nie należy do samorządu, ale do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
Sprawa torfowiska w Starym Gostyniu pokazuje więc zderzenie dwóch perspektyw. Z jednej strony są mieszkańcy i pasjonaci lokalnej historii, którzy widzą zanik wyjątkowego miejsca i pytają, czy ktoś jeszcze chce je ratować. Z drugiej strony jest urząd, który wskazuje na wieloletnie przekształcenia, brak otuliny, prywatne grunty, dawne melioracje, zmiany klimatu i ograniczone kompetencje gminy.
Jeżeli rezerwat rzeczywiście utracił wartości, dla których został powołany, powinno to zostać jasno wykazane przez właściwe instytucje. Jeśli natomiast istnieje jeszcze szansa na zachowanie choć części jego walorów, potrzebne są konkretne decyzje i odpowiedzialność nie tylko po stronie gminy, ale również organów ochrony przyrody, właścicieli gruntów i instytucji zarządzających wodami.
Foto: Stary Gostyń w czasie i przestrzeni



::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"91454"}
::news{"type":"see-also","item":"91385"}
::news{"type":"see-also","item":"91364"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz