Wystarczy rozejrzeć się dookoła i spojrzeć na codzienne życie, by zrozumieć, że świat domowych obowiązków dawno przestał być domeną kobiet. Gotowanie, sprzątanie, opieka nad dziećmi, to dziś nie kwestia „kto powinien”, ale „kto potrafi i chce”. Z okazji Dnia Gospodyni Domowej, który obchodziliśmy wczoraj 3 listopada, rozmawialiśmy z Markiem Idzikowskim, przedsiębiorcą mieszkającym w Krajewicach - mężem i ojcem trzech synów, dla którego codzienne pomaganie w prowadzeniu domu to nie obowiązek, lecz naturalna część życia.
Gostyn24: Jak wygląda Pana zwykły dzień?
Marek Idzikowski: Lubię wcześnie wstawać, więc zazwyczaj wstaję pierwszy. Z żoną szykujemy dzieci do przedszkola, po drodze robię zakupy, które uwielbiam. Śniadanie to nasz wspólny rytuał - wtedy ustalamy, co jest do zrobienia i jak planujemy dzień.
Gostyn24: Kiedyś mówiło się „gospodyni domowa”, dziś coraz częściej mówi się po prostu „gospodarz”. Jak Pan się w tej roli czuje?
Marek Idzikowski: Pochodzę z dużej rodziny, więc od dziecka wiedziałem, że każdy ma w domu swoje obowiązki. Trzeba było posprzątać, coś ugotować, a w wakacje zarobić na siebie. To było normalne i dziś też tak to traktuję.
Gostyn24: Czy prowadzenie domu przyszło Panu naturalnie, czy raczej z czasem, z potrzeby chwili?
Marek Idzikowski: Zupełnie naturalnie. Czas i sytuacja najlepiej pokazują, co w danym momencie jest najważniejsze. Nie ma tu kalkulowania, tylko codzienne życie, w którym każdy robi to, co trzeba.
Gostyn24: Jak reagują ludzie, gdy słyszą, że to Pan gotuje, sprząta i zawozi dzieci?
Marek Idzikowski: Nie no, prać to nie, ale czasem rozwieszam pranie. Resztą obowiązków się dzielimy, bo przy trójce małych dzieci inaczej się nie da. Żona czasem się śmieje, bo słyszała od znajomych: „gdzie Ty go znalazłaś?”.
Gostyn24: Co w tej codzienności lubi Pan najbardziej, a co jest największym wyzwaniem?
Marek Idzikowski: Uwielbiam wspólne śniadania, kawę z ciastem i spacery. Najtrudniejsze jest chyba pogodzenie wszystkiego w czasie. Doba zawsze wydaje się za krótka. Dlatego staram się działać od rana, załatwiać to, co najważniejsze, i cieszyć się każdą zrobioną rzeczą.
Gostyn24: W pracy ma Pan do czynienia z nowoczesnym sprzętem. Czy to pomaga w domu, czy raczej przeszkadza, bo ma Pan zawodowego „bzika” na punkcie porządku i funkcjonalności?
Marek Idzikowski: Mamy XXI wiek i mnóstwo technologicznych nowinek, które naprawdę ułatwiają życie. Wykorzystuję je na maksa i w pracy, i w domu. Wbrew pozorom technologia nie przeszkadza, tylko pozwala lepiej zorganizować dzień.
Gostyn24: Jak dzieli się Pan obowiązkami z żoną? Czy macie ustalone zasady, czy wszystko odbywa się naturalnie?
Marek Idzikowski: To wychodzi samo z siebie. Gotujemy na zmianę, zakupy robimy razem, sprzątanie też. Ja zajmuję się trawnikiem, żywopłotem, papierami i autem. Kasia ogarnia ogród, dzieci, pranie i prasowanie. Każdy wie, za co odpowiada, i to działa.
Gostyn24: Czy dzieci uczą się od Pana, że mężczyzna też może gotować i sprzątać?
Marek Idzikowski: Myślę, że tak. Chciałbym, żeby patrzyli na nas oboje i widzieli, że dom to wspólna sprawa. U nas w rodzinie gotował tata, więc dla mnie to zupełnie naturalne.
Gostyn24: Co powiedziałby Pan mężczyznom, którzy uważają, że to nie ich rola?
Marek Idzikowski: Niech po prostu spróbują zrozumieć swoją drugą połowę. Pomóc, wyręczyć, zaparzyć kawę, powiedzieć „dziękuję”. To drobiazgi, ale robią różnicę. Ego do kieszeni - ono naprawdę dużo kosztuje.
Gostyn24: Jak udaje się Panu utrzymać porządek przy trójce dzieci?
Marek Idzikowski: Nie udaje się i to jest cała prawda. Staramy się sprzątać na bieżąco, ale wiadomo, że z małymi chłopakami to walka z wiatrakami. Na szczęście moja Kasia ma anielską cierpliwość i spokojem wygrywa wszystko.
Gostyn24: Czy współczesny dom to wspólne przedsięwzięcie, a nie podział ról?
Marek Idzikowski: Zdecydowanie tak. Nawet jeśli pracuje tylko jedna osoba, druga też ma pełne ręce roboty. Wspólne działanie naprawdę ułatwia życie.
Gostyn24: Czy zdarza się, że ktoś patrzy na Pana z przymrużeniem oka, gdy słyszy, że to Pan jest „domowym ogarniaczem”?
Marek Idzikowski: Raczej nie. Po prostu uważam, że dom to wspólna sprawa i tak to działa najlepiej.
Gostyn24: Kiedy ostatnio pomyślał Pan, że bez Pana w tym domu nic by się nie udało?
Marek Idzikowski: Rzadko tak myślę. Moja żona naprawdę wszystko ogarnia, i za to ją bardzo kocham.
Gostyn24: Co dla Pana znaczy słowo „dom”?
Marek Idzikowski: To moje spełnione marzenie. Miejsce, do którego chce się wracać. Moja rodzina, dzieci, emocje – i te dobre, i te trudniejsze. Prawdziwy dom to taki, w którym mówi się cztery ważne słowa: „przepraszam”, „wybacz mi”, „dziękuję” i „kocham cię”.
Dla Marka Idzikowskiego, który z powodzeniem prowadzi własną firmę, dom to spełnione marzenie, a nie obowiązek. Dlatego nie wstydzi się, że gotuje, sprząta i pomaga żonie w codziennych sprawach. W jego oczach to po prostu wspólne życie, w którym każdy bierze odpowiedzialność za to, co najważniejsze.
Rozmawialiśmy z nim w Dniu Gospodyni Domowej, święcie, które przez lata kojarzyło się wyłącznie z kobietami. Tym razem głos zabrał mężczyzna, który pokazuje, że dom to nie kwestia płci, ale wzajemnego szacunku, zrozumienia i współpracy. Bo w świecie, w którym wciąż słychać hasła w stylu "kobiety do garów”, właśnie takie głosy mają największą siłę - spokojne, prawdziwe i szczere.
3 11
Super facet 😁
11 2
Bohater bez pelerynki ,biere go w ciemno
9 1
Biorę
25 4
Czy w obecnych czasach pomaganie żonie bądź wykonywanie obowiązków domowych przez faceta typu pranie, sprzątanie itd jest czymś nadzwyczajnym i potrzebne są o tym artykuły? 😅
Czy po prostu jest duży odsetek mężczyzn, dla których wyżej wymienione czynności są czymś uwłaczającym, czy może jakaś jest to forma promocji tego pana ?
5 17
a co zazdro? przeczytaj wiecej niz tytuł chociaż pewnie i tak nie zrozumiesz bo za trudne
1 3
Może Pan wierzyć lub nie ale jest bardzo wiele domów gdzie chłop twierdzi że kobieta w domu ,,siedzi na tyłku " i nic nie robi i rzeczy, które Pan napisał mężczyzną uwłaczają.. Niestety jeszcze tak jest.. Ale na szczęście jest coraz więcej mężczyzn, którzy faktycznie wykonują wspólnie obowiazki domowe ze swoimi partnerkami 😊
A tego Pana nie trzeba promować 😊 znam osobiście i jest bardzo pozytywną osoba 😊 wszędzie wnosi dużo pozytywnej energi 😊 pozdrawiam
7 6
Od roku zmagam się z ciężką chorobą wszystkie obowiązki domowe przejął mąż
robi to perfekcyjnie. Jak dochodzisz do ściany wszystkiego można się nauczyć.
9 5
Nie bądź wdzięczna bo to również jego obowiązki. Nie róbmy z facetów bohaterów bo np umyją podłogę czy wyprasują obrus. Gdyby on chorował ty robiłabyś to co on i nikt nie widziałby w tym nic nadzwyczajnego. Obudźcie się kobietki.
16 5
Ten artykuł jest skrajnie nie poważny wręcz nie stosowny . W 21wieku zadawać pytanie : jak reagują ludzie że pan gotuje czy sprząta jest poniżej krytyki. Naprawdę? W dzisiejszych czasach nie ma podziału ról że np ty sprzątasz a ja gotuję albo ty pracujesz a ja myję okno? Tak strasznie boją się (szczególnie ci z konfy) ciemniejszych przybyszy z zza wody bo podobno tacy nie dobrzy dla kobiet a sami w ciepełku swojego domku robią to samo z kobietami. Okropne to
13 0
Zgadzam się z Tobą w pełni. Rozumiem też ,że jesteś za całkowitym równouprawnieniem. Np zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn .
3 14
Oj ciekawy ciekawy strach się ciebie (specjalnie z małej)bać.na bank jesteś z konfy.Naprawdę uważasz że kobieta ze swoją fizjoligią powinna w życiu robić równo to co facet? Przy tych wszystkich czynnościach między innymi chodzić w ciáży ,rodzić,karmić piersią a facet co w takim razie? Rozumiem że ma problem bo codziennie musi się golić;) i ta sama kobieta stetrana życiem chcesz by pracowała tak samo długo do emerytury?
Takich właśnie miękiszonów mamy dziś mężczyzn. Ciekawe czy ty ciekawy byłeś choć we wojsku? A jeśli byłeś to ci współczuję bo pewnie byłeś tzw &$#@?!
15 1
Tak powinna ,jakoś stanowiska kierownicze wam odpowiadają ,wówczas fizjologia schodzi na drugi plan, kobiety judzą,knują ,wiecznie jakieś oczekiwania księżniczek pozal się Boże , wszystko wokół was powinno się kręcić ,ale od siebie nic ,tylko brać
4 0
Bo równouprawnienie jest dla ciebie (specjalnie z małej litery) wtedy kiedy ci wygodnie (bo pewnie jesteś feministką z lewicy) ps. miękkiszona poszukaj sobie w rodzinie. Widać, że koleżanka tuska
11 0
No jest się czym chwalić faktycznie ludzie ...
15 0
Pan jest bezrobotny (bo nie nazywajmy sprzedaży garnków z internetem pracą), to robi w domu jako gospoś. Jakby odbijał kartę na zakładzie, to by taki bohater domu już nie był, bo byłby zmęczony i żona by robiła sama wszystko, a tu bohatera z niego robią. Po co ta autoreklama?
1 0
Mega w punkt ! ;)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz