Akcja trwała prawie pięć godzin, na miejscu pracowało dziewięć zastępów, a straty według wstępnych szacunków sięgają setki tysięcy złotych! Dom przy ul. Górnej w Gostyniu jest tak zniszczony, że nie da się w nim mieszkać. Strop jest niestabilny, wnętrza zadymione i okopcone, a część konstrukcji musiała zostać rozebrana podczas działań gaśniczych.
Blisko pięć godzin trwała akcja gaśnicza i prace rozbiórkowe po pożarze domu przy ul. Górnej w Gostyniu. Budynek stwarza zagrożenie. Strop po akcji strażaków nie jest stabilny. Według wstępnych ustaleń straty są ogromne.
- Po konsultacji z właścicielem oszacowaliśmy je na około 800 tysięcy złotych. Wszystkie straty dotyczyły budynku, jak i wyposażenia - mówi zastępca komendanta KP PSP w Gostyniu.
Jak zaznacza zastępca komendanta, pożar najprawdopodobniej miał związek z instalacją kominową. Przyjęta hipoteza mówi o nieszczelności przewodu kominowego po rozpaleniu w kominku. W grę wchodzi również możliwość zapalenia się sadzy w kominie albo przedostania się iskry poza przewód.
- To spowodowało zapalenie się drewnianych desek czy częściowo też wełny. Strop był drewniany, więc ten pożar przeszedł przez ten strop i to spowodowało to największe zagrożenie - tłumaczy strażak.
Podczas tej akcji po raz pierwszy wykorzystano drona będącego na wyposażeniu gostyńskiej jednostki. Sprzęt z termowizją pozwalał kontrolować sytuację z góry i oceniać, gdzie temperatura jest najwyższa.
- Dzięki temu strażacy wiedzieli, gdzie podjąć priorytetowe działania - mówi st. kpt. Marcin Nyczka, dodając, że wsparcie drona przełożyło się na skuteczniejsze dogaszanie i rozbiórkę nadpalonych elementów.
Skala zniszczeń sprawiła, że budynek wymaga gruntownego remontu. Podczas akcji strażacy musieli m.in. rozebrać część dachu, ucierpiała dachówka, a na piętrze są poważnie uszkodzone stropy i podłogi. Zniszczeniu uległ również sufit na parterze, bo jak wyjaśnia zastępca komendanta tam, gdzie sięgał ogień, tam trzeba było rozbierać elementy konstrukcyjne bosakami. Do tego dochodzą zniszczenia wyposażenia. Część rzeczy spłonęła, część została uszkodzona przez dym i sadzę, a część przez wodę używaną do gaszenia. W najlepszym stanie miała pozostać piwnica, skąd udało się wynieść to, co nadawało się do uratowania.
- Budynek nie nadaje się do zamieszkania, nie ma takiej możliwości. Tam jest niebezpiecznie. Strop nie jest stabilny. Wszystko jest zadymione, wszystko jest czarne - podkreśla st. kpt. Marcin Nyczka.
W chwili pożaru w domu nikogo nie było. Mieszkańcy przebywali na krótkim wyjeździe, a budynkiem opiekowała się rodzina, która po przyjeździe zauważyła zdarzenie. Właściciele wrócili na miejsce wieczorem, około godziny 20:00, czyli już pod koniec działań służb.
Straż zabezpieczyła budynek doraźnie, aby ograniczyć dalsze szkody. Dach częściowo osłonięto plandeką na wypadek opadów. W działania włączyło się też zarządzanie kryzysowe gminy Gostyń, które przywiozło plandekę oraz ciepłe napoje dla strażaków, bo wieczorem robiło się coraz zimniej. Na miejscu obecny był również zastępca burmistrza Gostynia Grzegorz Skorupski.
- Przyjechaliśmy z pracownikami zarządzania kryzysowego, żeby zobaczyć, jak wygląda sytuacja i czy możemy udzielić pomocy osobom dotkniętym pożarem. Złożyliśmy propozycję wsparcia, tak jak w każdej takiej sytuacji, możemy zapewnić nocleg na określony czas, a także doraźną pomoc, choćby w postaci posiłków. Na razie właściciele mówią, że sobie poradzą, ale jeśli będą mieli potrzeby, mogą zgłosić się do urzędu. Jeśli chodzi o pomoc materialną, to ewentualne wsparcie finansowe jest możliwe po oszacowaniu szkód i ustaleniu kwestii ubezpieczenia – wtedy można zwrócić się do OPS-u w ramach pomocy po zdarzeniu losowym - powiedział zastępca burmistrza Gostynia Grzegorz Skorupski.
[ALERT]1771492615243[/ALERT]
[ZT]87962[/ZT]
[ZT]87944[/ZT]
[ZT]87917[/ZT]
Wrócili z wyjazdu i zastali tylko zgliszcza. Dom...
Może nie jestem strażakiem ale wełna jest materiałem niepalnym, więc chyba strażak powinien mieć taką wiedzę udzielając wywiadu.
Budowlanka
06:31, 2026-02-20
Przyjechali jako turyści, ale zostali na dłużej...
Niedługo mówią ukraina napadnie na europę, podobno chodzi żeby to skorumpowane bydło zużyć na co inne jest ogromne zagrożenie *%#)!& nie wie że jest jakby wiedział to by nie był
Bronek
04:05, 2026-02-20
Przyjechali jako turyści, ale zostali na dłużej...
E tam do pracy do Borku z Kolumbi odwilż la la la, w Mongolii to jest co robić tam to sie kradnie w UŁan Bator, to urzędnicy dokonali skoku na fortune chińczykom zajumali pociąg z węglem. Tam się żyje jest co kraść.
Bronek
04:03, 2026-02-20
Kierowcy zgłaszają chaos na obwodnicy. Zapomnieli ...
No i jeszcze 70 km/h na obwodnicy od Krajewic znaki 70 aż do grabonoga a w przeciwnym kierunku tylko od ronda znak a później jest skrzyżowanie i po nim brak znaku czyli odwołanie 70 czyli mamy 90 ? To jak w jednym kierunku 70 w drugim 90 ? Chyba nawet na nawigacji tak pokazuje prędkości.
Franek
22:15, 2026-02-19
2 0
Może nie jestem strażakiem ale wełna jest materiałem niepalnym, więc chyba strażak powinien mieć taką wiedzę udzielając wywiadu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz