No i proszę, Dzień Doceniania Żony – wypadł w niedzielę, jakby samo to nie mówiło nam, że to święto należy traktować z wyjątkową powagą. Bo przecież to dzień, który w teorii ma być czasem odpoczynku, ale… kto faktycznie pracuje najwięcej? Oczywiście, nasza niezastąpiona żona. I teraz, drodzy mężowie, wyobraźcie sobie, że to właśnie dzisiaj przypada święto, które niejako wymusza na was coś więcej niż standardowe „dziękuję” rzucone w przelocie. Cóż, może czas się zatrzymać i przemyśleć sprawy, zanim sięgniemy po pilot do telewizora?
No bo jak to wygląda w praktyce? Kiedy żona kończy swój „dzienny etat” w pracy, wchodzi w tryb „superbohaterki” na pełen etat domowy. Dzieci do szkoły, pranie, obiad, zakupy, a na deser – kto by pomyślał – drobna naprawa kranu, który przecieka od tygodnia. Tak, panowie, żona ogarnia cały dom, podczas gdy my dzielnie klikamy „next” na pilocie. Ale nie martwcie się, to nie jest krytyka, tylko subtelna sugestia, by może dziś – Dzień Doceniania Żony – wstać z kanapy i zrobić coś, co sprawi, że Wasza żona poczuje się naprawdę doceniona. Chociażby zabrać śmieci na spacer.
Jak mówi stare przysłowie: „Żona nie ogień, nie zgaśnie, ale dmuchać czasem trzeba.” W końcu codzienny heroizm w postaci ogarniania wszystkiego może wymagać odrobiny wsparcia. I to właśnie jest dzień, kiedy zamiast kwiatka czy czekoladki można zrobić coś naprawdę spektakularnego – np. wynieść naczynia do zmywarki. Wielki gest? Dla wielu – nie do pomyślenia.
Przyjrzyjmy się przez chwilę roli mężczyzny w tym święcie. Wiadomo, „kto ma pszczoły, ten ma miód” – czyli kto ma żonę, ten ma porządek, obiad i ogarnięte życie. No, ale na miłość boską, jak długo możemy jechać na tym samym schemacie? Dzień Doceniania Żony to nie tylko czas, by rzucić „kocham cię” przy śniadaniu, ale może też moment, by odciążyć żonę z tych mniejszych lub większych obowiązków. Bo, panowie, żona, choć niezniszczalna, czasem potrzebuje przerwy. I nie, nie mówimy o pięciominutowym scrollowaniu Facebooka, podczas gdy dzieci próbują zrobić z salonu tor przeszkód.
Więc, drodzy mężowie, przemyślcie to. Niedziela może być idealnym dniem, by pokazać, że oprócz bycia mistrzami w układaniu planów weekendowych, potrafimy też docenić ciężką pracę naszych żon. A kto wie, może i w poniedziałek usłyszymy, że to była najlepsza niedziela od miesięcy? Jak to mówią: „kto w niedzielę zyska punkty, ten w tygodniu ma spokój!”
To co, panowie? Docenicie swoje żony w tym jedynym, specjalnym dniu, czy zostaniecie na kanapie? Wybór należy do Was!
Jan11:25, 15.09.2024
Ja to swoją dwa razy w tygodniu dmucham
Tez12:22, 15.09.2024
2 czasami 3 razy dmucham ,ty misiu jak już sikniesz tytuł artykułu to narody klękają
Hejterka21:21, 15.09.2024
Oj nie jeden przez nie szanowanie żony i nie docenianie tego co ma obudzi się kiedyś z przysłowiową ręką w nocniku
Pyta21:52, 15.09.2024
Co oni dam biorą, po 0,75 takich odlotow nie ma.
k08:57, 16.09.2024
Nagłówek tego artykułu świadczy o poziomie tego portalu
0 0
Ile masz lat?