Trwały Dni Gostynia, dookoła setki ludzi i służby pilnujące porządku. W sobotni wieczór, 16 maja, gostyński rynek tętnił życiem jak mało kiedy. W takim miejscu łatwo pomyśleć, że jeśli komuś naprawdę dzieje się krzywda, to ktoś na pewno zareaguje. Jak się okazuje, nie zawsze. Bo gdy na ławce leżał mężczyzna proszący o pomoc, zareagowała tylko piętnastoletnia uczennica pierwszej klasy policyjnej Zespołu Szkół Rolniczych w Grabonogu. Adrianna Kuzia.
Ada była na rynku z koleżankami. Jak wiele innych osób w jej wieku przyszła na Dni Gostynia. W pewnym momencie dziewczyny zauważyły mężczyznę leżącego na ławce. Początkowo nie wyglądało to alarmująco. Po prostu leżał. Po usłyszały jednak, że mężczyzna coś do nich mówi. Adrianna podeszła bliżej...
Mężczyzna mówił cicho. Trząsł się, trzymał za klatkę piersiową i skarżył się na ból w okolicach klatki piersiowej. Powiedział, że jest po dwóch zawałach i choruje na cukrzycę. Dodał, że wypił dwa piwa, ale z relacji dziewczyn nie wynikało, nie był pijany. Za to słaby, przestraszony i potrzebował pomocy.
- Od razu zadzwoniłam na 112 - opowiada Adrianna Kuzia.
To był jej pierwszy taki telefon w życiu. Najpierw rozmawiała z jednym operatorem, potem z drugim. Musiała ponownie tłumaczyć, co się dzieje i gdzie dokładnie się znajduje. Zgłoszenie trwało kilka minut. Kiedy rozmowa się zakończyła, dziewczyny zostały przy mężczyźnie, rozmawiały z nim, starały się utrzymywać kontakt, pytały, czego potrzebuje. Dwie koleżanki pobiegły po strażaków, którzy znajdowali się w pobliżu. Co zjawili się szybko, sprawdzali stan mężczyzny i próbowali pomóc na miejscu. Na karetkę, według relacji dziewczyn, trzeba było czekać około 20 minut.
- Stresowałyśmy się, ale starałyśmy się zachować spokój - mówi Ada, której towarzyszyła koleżanka z klasy Julita oraz dwie koleżanki na co dzień uczęszczające do gostyńskiego liceum
Mężczyzna cały czas był przytomny, ale bardzo osłabiony. Mówił niewiele. Dziewczyny zapamiętały go jako bardzo miłego człowieka. Nie wiedziały, co dokładnie mu dolega. Wiedziały tylko, że nie można go zostawić samego.
- Cały się trząsł i mówił bardzo cicho. Trzymał się za serce. Mówił, że kłuje go w klatce - relacjonuje Adrianna.
Kiedy na miejsce przyjechał zespół ratownictwa medycznego, mężczyzna został zabrany do szpitala. Nie widzą czy wszystko skończyło się dobrze.
Ta historia, która rozegrała się zaledwie kilka dni temu w Gostyniu ma w sobie coś budującego, ale też niewygodnego. Bo pokazuje nie tylko odwagę, lecz także obojętność otoczenia. Na rynku były setki ludzi. Były osoby dorosłe, były służby zabezpieczające wydarzenie, a jednak, jak mówią dziewczyny, nikt inny nie próbował mu pomóc.
- Wszyscy tylko patrzyli - mówi Ada.
Adrianna nie ukrywa, że na początku pojawił się strach i pytania. Czy ten człowiek jest chory? Czy jest pod wpływem alkoholu? Czy może zachować się agresywnie? To naturalne obawy w takiej sytuacji. Na szczęście zwyciężyła odwaga, odpowiedzialność i zwykła ludzka przyzwoitość, które okazały się silniejsze.
- Nigdy nie ocenia się książki po okładce - mówi Ada.
Wychowawca klasy, Waldemar Weremko, nie kryje dumy ze swoich uczennic Adrianny i Julity, która jej towarzyszyła. Informacja o zdarzeniu dotarła do szkoły dopiero po kilku dniach. Sama Ada nie chwaliła się specjalnie tym, co zrobiła.
- To zachowanie zasługuje na uznanie. Tym bardziej, że bierzemy pod uwagę młody wiek dziewczyn i okoliczności, w jakich to się stało. Tego dnia podczas Dni Gostynia rynek był pełen osób. Mógł ktokolwiek temu człowiekowi pomóc, a jednak czekał tak długo, aż Ada się nim zainteresowała - mówi Waldemar Weremko.
Wychowawca podkreśla, że uczennice nie tylko zareagowały, ale zrobiły to właściwie. Wezwały pomoc, poszukały wsparcia u służb obecnych na rynku i zostały przy potrzebującym do przyjazdu karetki.
- Fajne jest też to, że nie pozostawiły tego człowieka po samym zgłoszeniu. Nie poszły sobie. Zostały z nim do przyjazdu karetki. Nie zostawiły go osamotnionego - dodaje Waldemar Weremko.
Adrianna jest uczennicą pierwszej klasy policyjnej. W szkole młodzież uczy się nie tylko teorii, ale też reagowania w sytuacjach kryzysowych. Wychowawca przygotowuje uczniów także do zawodów policyjnych, podczas których liczy się szybka ocena sytuacji, opanowanie stresu i praktyczne działanie. Ada wraz z koleżankami zaliczyła tę lekcję na piątkę z plusem.
Dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych w Grabonogu, Agnieszka Sadzka, również nie ukrywa dumy ze swoich uczennic. Jak mówi, taka postawa jest przykładem nie tylko dla młodych, ale i dla dorosłych.
- Jestem dumna, że mamy takie dzieci, które podejmują takie wyzwania. Niejeden uciekłby, wystraszyłby się, nie potrafiłby opanować sytuacji. A tu dziewczynka wykazała się dużą dorosłością - mówi Agnieszka Sadzka.
Dyrektorka zwraca uwagę, że bardzo często osoba leżąca w miejscu publicznym jest oceniana z góry. Ludzie zakładają, że jest pijana albo pod wpływem środków odurzających. To wygodne wytłumaczenie, które pozwala przejść dalej. Tyle że za takim widokiem może kryć się choroba, atak padaczki, zawał, cukrzyca albo inne zagrożenie życia. Szkoła zapowiada, że Adrianna zostanie wyróżniona. Najprawdopodobniej stanie się to podczas zakończenia roku szkolnego, w obecności uczniów, nauczycieli i rodziców.
Z kolei Adrianna mówi, że gdyby taka sytuacja wydarzyła się ponownie, zrobiłaby to samo, tyle, że już z mniejszym strachem
Nie wiadomo, w jakim stanie jest obecnie mężczyzna, któremu pomogły dziewczyny. Wiadomo, że po interwencji został zabrany karetką do szpitala. Dla 15-letniej uczennicy i jej koleżanek ta niewiedza wciąż jest trudna, bo po wszystkim zostało pytanie najważniejsze - czy ich pomoc przyszła na czas?
Do tematu będziemy wracać.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"92273"}
::news{"type":"see-also","item":"92141"}
::news{"type":"see-also","item":"92222"}
6 1
Brawo dla dziewczyny. Ale dla mnie to jest niepoważne że tak długo trzeba czekać na karetkę…
3 0
Prawda, u nas na osiedlu leżał Pan z raną ciętą, również po zgłoszeniu czekaliśmy ponad 20 minut ... ale co mnie zdziwiło, ludzie w oknach stali a nikt nie zareagował... co z tymi ludźmi się dzieje ? Nie wiem jak długo ten człowiek tam był bez pomocy od czasu aż ja go nie zauważyłam 🤦♀️ BRAK EMPATII
0 0
sprawa jest prosta , jak zawsze takie dni dają możliwość spotkania się i a przy okazji wypicia, i takich przypadków jest wiele jak zawsze przy takiej imprezie , a drugiej strony ogłoszenie takiej imprezy nie neguje innych zdarzeń w powiecie, zachorowań czy wypadków, a karetka w Gostyniu jest tylko jedna ....a w takiej sytuacji jak lokalna jest "zajęta" przyjeżdżają inne z rejonu, lub nawet z powiatów ościennych , teleportacji ZRM jeszcze nikt nie wymyślił, stąd ten czas dojazdu , kpw????
0 0
Bardzo dobrze zareagowały ale w Pogorzeli mieli mniej szczęścia aby zostać bohaterami bo też wezwali pomoc była karetka i policja ale że okazało sie ze to był lokalny pijaczek to już bohaterami nie zostali.
0 0
Dla dziewczyny szacunek. Poziom dziennikarski to żenada. Tekst pisany na odpi*rdol, gdy pod ręką jest chociażby chat gpt, teksty w g24 pełne są literówek oraz niepoprawnej pisowni.
1 0
Trzeci zawał ale alkohol smakuje, sam się zreperuje.
Pomyśl jeden z drugim dlaczego ciągle produkują to świństwo?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz