Mieszkaniec Gostynia poszedł na spacer w rejon miejskiego parkingu, gdzie rozstawił się park rozrywki. Oprócz karuzeli zobaczył jednak coś, co mocno go zaniepokoiło. Z przyczep osób obsługujących lunapark wystawały rury wprost na teren zielony.
Park rozrywki, który pojawił się na miejskim parkingu w Gostyniu, miał być zapowiedzią atrakcji dla mieszkańców. Wątpliwości jednego z gostynian wzbudziło jednak zaplecze sanitarne i sposób, w jaki osoby obsługujące urządzenia radziły sobie z odprowadzaniem nieczystości z przyczep. Jak mówił, na miejscu czuć było nieprzyjemny zapach.
- Koczują praktycznie od soboty czy od niedzieli. Zaplecze sanitarne to nie wiem, gdzieś tam jakiś wąż mają z wodą podłączony, żeby sobie te swoje barakowozy zasilić. Kanalizację odprowadzają na plac parkingu, są jakieś dołki pokopane. Rury PCV wypuszczone i smród niesamowity - przekonywał mieszkaniec Gostynia.
Jak dodał, natknął się na tę sytuację przypadkiem podczas spaceru z psem. Kiedy próbował zrobić zdjęcia, miał zostać potraktowany mało uprzejmie i wyproszony z tego miejsca.

Sprawą zajęła się Straż Miejska w Gostyniu. Pierwsza kontrola odbyła się w środę 13 maja. Jak przekazał Dominik Gorynia, komendant Straży Miejskiej w Gostyniu, funkcjonariusze ustalili, że rurki służyły do odprowadzania wody z umywalek.
- Ustaliliśmy, że te rurki służą do odprowadzania wody od umywalki. Zakwalifikowaliśmy to jako wodę brudną i nakazaliśmy natychmiast zdemontować tę infrastrukturę - informuje Dominik Gorynia, komendant Straży Miejskiej w Gostyniu.
Osoby obsługujące lunapark tłumaczyły strażnikom, że nie wiedziały, iż takiej wody nie można wypuszczać bezpośrednio na trawę. Miały też przekonywać, że w innych miastach nikt nie zwracał im na to uwagi.
- Tłumaczyli się, że nie wiedzieli, iż takiej wody nie mogą wypuszczać w trawę. Zobowiązali się niezwłocznie usunąć infrastrukturę i oświadczyli, że nie będą wylewać tak zwanej wody brudnej na trawę. Na podstawie art. 41 Kodeksu wykroczeń zastosowaliśmy pouczenie - przekazał komendant Straży Miejskiej.
Strażnicy wrócili na miejsce w czwartek, 14 maja, aby sprawdzić, czy zalecenia zostały wykonane.
- Przyjechałem, sprawdziłem wszystko. Rurki były odłączane. Przy mnie jedną stronę już wycinali i mieli iść na drugą. Nie będzie rurek i będą korzystali z wewnętrznych toalet, tam będzie trafiała brudna woda - mówił komendant.
Straż Miejska sprawdziła również kwestię zapachu, na który zwracał uwagę mieszkaniec. Według ustaleń funkcjonariuszy nie chodziło o fekalia wylewane na teren zielony, lecz o charakterystyczny zapach środków stosowanych w toaletach znajdujących się w przyczepach kempingowych.
- Każda z tych przyczep ma wewnętrzną toaletę. To, co śmierdzi, to nie fekalia, tylko środki, które służą do biodegradacji odpadów. To taki specyficzny zapach, podobny do tego z miejskich toalet - wyjaśniał komendant Dominik Gorynia.
Na tym etapie sprawa zakończyła się pouczeniem.
::addons{"type":"alert"}
0 0
Ciekawe czy Pan z pieskiem sprząta po swoim pupilku.
0 0
A Dąbrówce byliście ?Tam to dopiero śmierdzi i cisza ?Byki jak stały tak stoią tylko smród coraz większy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz