Między Wycisłowem a Koszkowem od dłuższego czasu do przydrożnego rowu trafiało dosłownie wszystko, od zwykłych odpadów po rzeczy, które trudno uznać za przypadkowo porzucone. Problem uwidocznił się jeszcze bardziej, gdy zniknęły krzaki rosnące przy drodze. Sprawa wzbudziła poruszenie, ale dziś najważniejsze jest jedno, że teren został uprzątnięty, a sołtys zapowiada, że odcinek jest monitorowany. To ma być wyraźne ostrzeżenie dla tych, którzy traktują rowy jak darmowe składowisko odpadów.
O problemie redakcję poinformował czytelnik, który przejeżdżał tą trasą służbowo. Jak relacjonował, między Koszkowem a Wycisłowem na poboczu pojawiło się bardzo dużo śmieci. Z jego opisu wynikało jasno, że nie chodzi o pojedyncze butelki czy papiery wyrzucone z samochodu, ale o miejsce, które zaczęło przypominać dzikie wysypisko.
Jak przyznaje Dawid Robak, sołtys Wycisłowa, odpady zalegały tam już od dłuższego czasu, ale wcześniej były po prostu zasłonięte przez rosnące przy drodze krzaki.
- Dopóki były krzaki, to te śmieci były schowane. Jak krzaki zniknęły, to śmieci zrobiły się widoczne - mówi sołtys.
To właśnie po wycince zarośli problem ujrzał światło dzienne. Jak podkreśla Dawid Robak, nie były to śmieci porzucone dzień czy dwa wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że odpady trafiały tam przez długi czas i to najróżniejsze...
- Tam były nawet pampersy, części samochodowe - wylicza włodarz wioski.
Z jego relacji wynika, że szczególnie kłopotliwe były worki z pieluchami dla dorosłych, które wymagały osobnego potraktowania utylizacji. Sprawa została zgłoszona do powiatu, bo to właśnie samorząd powiatowy odpowiada za ten odcinek drogi.
- Ekipa posprzątała, posegregowała śmieci do worków, a potem trzeba było jeszcze znaleźć odbiorcę, który to zutylizuje - relacjonuje sołtys Dawid Robak.
Sołtys nie ukrywa też irytacji, bo jak mówi, wszyscy płacą za odbiór śmieci, segregacja odpadów jest dziś czymś oczywistym, a mimo to wciąż znajdują się osoby, które wolą pozbywać się ich po cichu przy drodze. Dziś, jak zapewnia, przy drodze panuje już porządek. Choć nikt nie został przyłapany na gorącym uczynku, pojawiły się podejrzenia, kto mógł zostawiać tam odpady. Publicznie jednak nie padają nazwiska. Zamiast tego poszedł jasny sygnał - teren jest obserwowany.
- Grzecznie i z kulturą zostało powiedziane, że jest posprzątane i że ten odcinek jest monitorowany. Żeby nie było później nieprzyjemności. A jak będą, to już na własne życzenie - mówi Dawid Robak.
To wyraźne ostrzeżenie dla tych, którzy nadal chcieliby traktować pobocza i rowy jak miejsce do wyrzucania odpadów. Bo choć tym razem skończyło się na sprzątaniu i sygnale ostrzegawczym, kolejna taka sytuacja może mieć już zupełnie inny finał.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"89138"}
::news{"type":"see-also","item":"89120"}
::news{"type":"see-also","item":"88976"}
0 0
Trasa z Jawor do Jezewa nic nie lepsza . Na górach Wszędzie butelki słoiki na gałęzi wisi nawet opona od rowera. Jedzenie kielbasa kapusta Kawałek dalej leży radio samochodowe . Nie wspominając już o papierze toaletowym bo przecież tam się ludzie załatwiają jak ich naciśnie . Jedynym słowem masakra
0 0
Jak widziałeś to mogłeś sprzątać
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz