Dwa samochody osobowe - Mercedes i Jaguar zderzyły się na obwodnicy Borku Wlkp. Na miejscu są już obecne wszystkie służby ratunkowe. Na pomoc wezwano też helikopter LPR, ponieważ stan jednej z osób biorących udział w zdarzeniu jest poważny.
Dziś przed godz. 13.00 na obwodnicy Borku Wlkp. doszło do poważnego wypadku z udziałem dwóch samochodów osobowych. Jak relacjonowali świadkowie zdarzenia, Jaguar drogą krajową nr 12, a Mercedes wyjeżdżał od Borku. Według ich relacji kierowca Mercedesa miał wjechać na skrzyżowanie bez zatrzymania, wprost pod nadjeżdżający pojazd.
- Ten pan Mercedesem od Borku wyjeżdżał. Nawet się nie zatrzymał na skrzyżowaniu, tylko wyjechał. Po prostu uderzyli w niego - opowiadał jeden ze świadków.
To właśnie osoby jadące tuż za Jaguarem jako pierwsze ruszyły z pomocą. Byli to przypadkowi przejezdni, ratownicy z WOPR Gołuchów, wracający ze szkolenia. Dzięki temu pomoc poszkodowanym rozpoczęła się natychmiast.
- Od razu udzielaliśmy pierwszej pomocy, bo ten pan stracił przytomność. Na chwilę ją odzyskał - relacjonował świadek.
Najciężej ucierpiał kierowca Mercedesa - mieszkaniec powiatu gostyńskiego. Mężczyzna był zakleszczony w pojeździe, dlatego ratownicy nie podejmowali próby wyciągania go na własną rękę i czekali na strażaków. Dwie osoby z Jaguara odniosły lżejsze obrażenia.
Przebieg zdarzenia potwierdza asp. sztab. Wojciech Idkowiak, dowódca KP PSP w Gostyniu. Kierowca Mercedesa był zakleszczony.
- Ratownicy zadziałali sprzętem hydraulicznym, wydobyli tę osobę na deskę i przekazano ją obecnemu na miejscu zespołowi ratownictwa medycznego. Ratownik medyczny podjął decyzję o zadysponowaniu na miejsce LPR - mówił asp. sztab. Wojciech Idkowiak, dowódca KP PSP Gostyń.
Pomocy wymagał również pasażer Jaguara, który uskarżał się na dolegliwości w odcinku szyjnym kręgosłupa. Jak zaznaczano na miejscu, w chwili działań ratowniczych priorytetem była jednak pomoc kierowcy Mercedesa.
Nietypowym wątkiem tej interwencji był także ładunek przewożony przez kierowcę Mercedesa. W bagażniku znajdowały się zbiorniki z żywymi rybami. Strażacy i policja musieli więc równolegle ustalać, co zrobić z przewożonymi zwierzętami i jak je zabezpieczyć.
- Kierujący przewoził w bagażniku w zbiornikach wodnych żywe ryby. W tej chwili też próbujemy ustalić, co z tymi rybami zrobić, czy przekazać je rodzinie. Policja ustala kontakt z rodziną - mówił asp. sztab. Wojciech Idkowiak.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"89393"}
::news{"type":"see-also","item":"89387"}
::news{"type":"see-also","item":"89264"}
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gostyn24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz