Zamknij
REKLAMA

Z córki rodzina nie ma żadnego pożytku...

10:19, 05.09.2019 | MiS
REKLAMA
Skomentuj

Dla większości z nas Nepal kojarzy się wyłącznie z pięknem Himalajów oraz barwnymi kolorami na ulicach. To jednak tylko złudzenie... O tym jak  duże przekonywała autorka książki "Burka w Nepalu nazywa się sari". Edyta Stępczak opowiada w niej o kraju, w którym przebywała kilka lat i  na własne oczy przekonała, że urodzić się tam kobietą to przekleństwo i oznaka złej karmy.

Edyta Stępczak – dziennikarka, działaczka humanitarna, autorka książki pt. "Burka w Nepalu nazywa się sari" już w trakcie studiów odwiedziła Nepal - to było jej wielkie marzenie. - Patrząc na Nepal przez różowe okulary łatwo jest ulec urokowi tego kraju. Nepal nie zawiódł, znalazłam wszystko, po co tam pojechałam. A nawet to, czego nie szukałam - mówiła Edyta Stępczak. - Warunki życia tamtejszych ludzi wywarły na mnie większe wrażenie niż himalajskie szczyty. Przyjechałam więc do Nepalu jako miłośniczka gór, ale wyjeżdżałam jako aktywistka. Z postanowieniem, że wrócę tam któregoś dnia, jednak już w innym charakterze i udało się - mówiła Edyta Stępczak dodając, że kiedy zamieszkała w Nepalu dostrzegała,że prawdziwa walka toczyła się nie w strefie śmierci – w górach, a na nizinach. - Pod względem średniej wzrostu Nepalczycy to jeden z najniższych narodów na świecie. Paradoksalnie jednak to oni – ich sprawy, ich walka – przysłonili mi Himalaje - mówiła Edyta Stępczak. - Wtedy zrodził się pomysł napisania książki. Miałam wówczas styczność z organizacjami działającymi na rzecz dzieci i kobiet - dodała autorka reportażu "Burka w Nepalu nazywa się sari".

Urodzić się kobietą to przekleństwo, to oznaka złej karmy - mówi nepalskie przysłowie. I to właśnie kobiety są bohaterkami książki "Burka w Nepalu nazywa się sari". - Gdybyśmy chcieli opisać sytuację Nepalek w jednym zdaniu, podsumować ją w kilku słowach, wystarczyłoby powiedzieć, że główną przyczyną śmierci wśród nepalskich kobiet w wieku produkcyjnym jest samobójstwo. Cierpią z powodu przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej, ekonomicznej, kulturowej. Sprawcami są członkowie najbliższej rodziny - mówiła Edyta Stępczak. - W tytule książki zastosowałam hiperbolę – wiadomo, że nie można postawić znaku równości między muzułmankami a Nepalkami, natomiast chciałam zwrócić uwagę na to co jest w treści książki, jak wiele jest podobieństw w codziennej rzeczywistości tych kobiet. - tłumaczyła autorka książki.

Bohaterkami książki są kobiety - ofiary różnych form przemocy i uciemiężenia. - To kobiety, które padły ofiarą wykluczenia, przeżyły próbę zabicia przez mężów i teściów, podpalenie żywcem, sprzedane do burdeli - opowiadała o bohaterkach książki Edyta Stępczak. - (...) Z córki rodzina nie ma żadnego pożytku, a jest jedynie ciężarem, bo trzeba jej przekazać posag. Co innego syn. To dla rodziców błogosławieństwo - dba o ciągłość rodu przekazując potomnym nazwisko, to syn po ślubie zostaje z rodzicami i jest ich zabezpieczeniem na przyszłość - relacjonowała autorka książki.

Ale to nie jedyna prawda o Nepalkach. - To także Amazonki, inspirujące, wspaniałe, silne kobiety - zastrzegała Edyta Stępczak. - Piszę więc także o ich wielkich osiągnięciach, projektach i organizacjach, którymi kierują. To kobiety, które zostały docenione na świecie przez swój wkład w walkę o prawa kobiet i, szerzej, o prawa człowieka - relacjonowała autorki "Burki...". Za przykład podała Indirę Ranamagar, wybrana przez BBC jedną z najbardziej inspirujących kobiet świata, czy Charimaya Tamang, wyróżniona nagrodą przyznawaną przez amerykański departament stanu bohaterom działającym na rzecz wykorzenienia współczesnego niewolnictwa. - Ale w książce jest ich znacznie więcej - dodała Edyta Stępczak.

Edyta Stępczak w swojej publikacji zwraca szczególną uwagę na to jak nazywa się rzeczywistość. - W Nepalu bardzo wiele form przemocy nazywa się tradycją - mówiła dziennikarka. - Samospalenie kobiety ze zmarłym mężem, praca niewolnicza czy izolowanie kobiet w trakcie miesiączki to w Nepalu tradycja. (...) tak cierpią w tym kraju miliony dziewcząt i kobiet, ponieważ z tradycja się nie walczy. O tradycje się dba, tradycję się kultywuje... - mówiła Edyta Stępczak, która od niemal dekady poświęca się pracy na rzecz Nepalczyków dotkniętych klęskami żywiołowymi, biedą i nierównością społeczną. Edyta Stępczak jest również założycielką "Healing Haku” - projektu, którego celem jest odbudowa wioski Haku, zniszczonej podczas trzęsienia ziemi w 2015 roku.

Prezentację zakończył grad pytań ze strony publiczności, która chciała wiedzieć więcej. Spotkanie odbyło się w gostyńskiej bibliotece m.in. z inicjatywy gostyńskiego stowarzyszenia "Jestem".

(MiS)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

StasiuStasiu

2 5

Podobnie jest w kraju nad Wisłą z władza ludową i ludem pracującym miast i wsi albo gorzej. 15:16, 05.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© gostyn24.pl | Prawa zastrzeżone